Obudziłam się w moim starym łóżku. W tym, w którym spędził am 18 lat swojego życie. A no tak w końcu wczoraj przyjechałyśmy do Gdyni. Tak się cieszyłam, że mamy dzisiaj dzień wolny. Podobno Maks organizował dziś imprezę. Zaprosił nas wszystkich, łącznie z One Direction. Pewnie Vicky i Megan go namówiły. Nie ważne. Przed imprezą postanowiłam jeszcze pójść na plaże. Ubrałam wiec to i zeszłam na dół. W kuchni moja mama krzątała się przy kuchence.
-Cześć słoneczko.-powiedziała i przytuliłam mnie na powitanie-Twoje koleżanki jeszcze śpią. Najwyraźniej zmęczyła je podróż. A dziesięć minut temu dzwonił Maks i mówił, że chce cię zabrać na plaże. Po twoim stroju poznaję, że sama chciała tam iść.oznajmiła.
-Owszem.Właśnie się wybierałam.-odpowiedziałam i poszłam zrobić sobie kanapki. Gdy je zjadłam zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stał jednak nie Maks jak się spodziewałam, a Zayn.
-Cześć. Co tu robisz?-spytałam.
-Chciałem się z tobą spotkać. Wiesz tak żebyś pokazała miasto.-oznajmił chłopak.
-Aaa. Bo ja miałam teraz iść z Maksem na plaże. Mógł byś iść z nami.-odpowiedziałam.
-Serio? Nie będę przeszkadzać?-spytał.
-Jasne.-powiedziałam. W tym momencie za mulatem pojawił się mój chłopak.
-Witaj kochanie. Chodź na chwilę.-przywitał się i pociągnął mnie do salonu.
-Co on tu robi?-wycedził przez zaciśnięte zęby.
-No idzie z nami. Chłopaki są już umówieni z dziewczynami, on nie ma co robić, a poza tym mam pewien plan.-odpowiedziałam. Na słowo 'plan' Maks od razu się uśmiechnął. Wiedział, że to będzie coś dobrego. Wzięłam swoje rzeczy, pożegnałam się z mamą i w trójkę poszliśmy na plaże. Gdy byliśmy na plaży Zayn od razu poszedł na brzegi powiedzieć. Z tego co wiem boi się wody, wiec prawdopodobnie do wody nie wejdzie. Na szczęście swoje rzeczy zostawił przy nas. Szturchnęłam Maksa i wskazałam na krzaki. On od razu wiedział o co chodzi. Zgarnęliśmy nasze i Zayna rzeczy i ukryliśmy się w krzakach. Po około dziesięciu minutach mu lat się obrócił, a gdy zobaczył, że nas nie ma zaczął podchodzić do ludzi i pytać ich o nas. Niestety po angielsku i nikt nic nie zrozumiał. My śmialiśmy się do rozpuku. Na szczęście był hałas i byliśmy dziesięć metrów od Zayna, więc nas nie słyszał. Gdy chłopak stanął tyłem do nas i zaczął pytać jakąś kobietę, która jako tako znała angielski, my odeszliśmy 5 metrów dalej i rozłożyliśmy koce. Gdy akurat na nich usiedliśmy kobieta z którą Zayn rozmawiał wskazała na nas. Mulat obrócił się i podbiegł do nas.
-Gdzie wy byliście?-spytał.
-My byliśmy cały czas tutaj, a co nie widziałeś nas?-odpowiedziałam.
-Nie-burknął chłopak.
-No dobra czas się zbierać. Już 13, a o 15 jest obiad. Ja się muszę jeszcze na próbę przygotować.-oznajmiłam.
-O.K. Ale pamiętasz o imprezie?-spytał Maks.
-Tak . Pamiętam. To do zobaczenia kochanie.-powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem. Maks poszedł szykować imprezę, a ja zamówiłam dla Zayna taksówkę, po czym wróciłam do domu.
*5 godzin później*
Byłyśmy już po próbie i szykowałyśmy się na imprezę. Po prysznicu wysuszyłam włosy i ubrałam to. O 19:00 zeszłam na dół. Dziewczyny już na mnie czekały. Pożegnałyśmy się z moją mamą i ruszyłyśmy w stronę domu Maksa. Gdy przyszłyśmy chłopcy już tam byli. Oprócz nas byli tam też znajomi ze studiów Maksa. Wszyscy oczywiście do nas podchodzili i z nami gadali. Impreza zaczęła się rozkręcać wszyscy pili i tańczyli.Przez całą impreze nie widziałam jednak Maksa. Postanowiłam go poszukać. W żadnym pomieszczeniu go nie było. W ogrodzie też nie. Zostało tylko jedno miejsce gdzie mógł być. Pobiegłam do jego pokoju i odsunęłam szafę. Moim oczom ukazały się małe drewniane drzwiczki. Popchnęłam je. Weszłam do średniej wielkości pomieszczenia. Strasznie śmierdziało tam alkoholem i wszędzie były porozrzucane butelki. Rozejrzałam się po pokoju. Maks stał w rogu tego pomieszczenie. Niestety nie stał ubrany, ani nie był sam... Krzyknęłam. Zaczęłam biec połykając gorzkie łzy. Zanim się spostrzegłam leżałam w moim pokoju, na moim pokoju. Dalej płakałam. Ten płacz był silniejszy ode mnie...
sobota, 25 maja 2013
sobota, 4 maja 2013
Story 7 /belikeharrystyles
Wczoraj dotarłyśmy do trójmiasta. Już nie spałam, ale nie chciało mi się wstawać. Odpoczywałam po śnie. Wczoraj Zayn jakoś dziwnie się zachowywał w stosunku do mnie. Patrzył się bez przerwy co robię. Dziwnie komentował moje wypowiedzi. Rzucał mi jakby ostrzegawcze spojrzenia.
Koniec tego dobrego. Postanowiłam się umyć. Wzięłam długą kąpiel. Nawet zaczęłam śpiewać. Ale nie rocka. Nie słuchałam tego typu muzyki. Zaczęłam śpiewać piosenkę Little Mix. Mianowicie Change Your Life.
Gdy woda stała się zimna wreszcie wyszłam z wanny, wytarłam się i ubrałam to i wyszłam z łazienki. Przed drzwiami stała Vicky.
-Prywatny koncert z samego rana. Sama rozkosz. - powiedziała i weszła do łazienki.
Wzruszyłam ramionami i postanowiłam spotkać się z Harrym. W końcu to ma być mój chłopak, nie? Według mnie to słaby pomysł. Chociaż. Jakby spojrzeć na to z innej strony, to Directionerki raczej nie słuchają naszego zespołu, więc nie stracimy fanów. Co z tego, że zyskamy haterów. Normalne.
-Ja wychodzę pani Trisst. - oznajmiłam.
-Dobrze. Tylko wróć przed piętnastą. Wtedy jest obiad a poza tym o szesnastej próba. - powiedziała.
Przed domem stała taksówka którą wcześniej zamówiłam. Szybko dojechaliśmy pod hotel. Zapłaciłam kierowcy i udałam się do wnętrza luksusowego hotelu. Nie musiałam pytać recepcjonistki o numer pokoju, bo Harry właśnie z nią rozmawiał.
Podeszłam do niego i klepnęłam go w ramie.
-Bogu dzięki! - westchnął i mocno mnie przytulił. -Mówisz po polsku, nie? - zapytał.
-Coś tam umiem. - potwierdziłam.
-To powiedz, jej, że za godzinę, ewentualnie dwie wracam. - poprosił.
-Ona nie mówi po angielsku? - zdziwiłam się.
-Nie wiem. Nie rozumiem jej. - odpowiedział.
Wszystko wytłumaczyłam recepcjonistce i po chwili Harry był wolny. Wyszliśmy z hotelu. W podziękowaniu mnie pocałował. Nie robiło to na mnie zbytniego wrażenia. Jednak zawsze wtedy serce lekko mi przyspieszało.
-Kocham Cię. - szepnął mi na ucho. Zaczęłam się zastanawiać, czy mówi prawdę, czy kłamie. Na pewno powiedział to już wielu dziewczyną. Nawet, jeśli nie liczyć tych wszystkich zauroczonych Directioners.
Koniec tego dobrego. Postanowiłam się umyć. Wzięłam długą kąpiel. Nawet zaczęłam śpiewać. Ale nie rocka. Nie słuchałam tego typu muzyki. Zaczęłam śpiewać piosenkę Little Mix. Mianowicie Change Your Life.
Gdy woda stała się zimna wreszcie wyszłam z wanny, wytarłam się i ubrałam to i wyszłam z łazienki. Przed drzwiami stała Vicky.
-Prywatny koncert z samego rana. Sama rozkosz. - powiedziała i weszła do łazienki.
Wzruszyłam ramionami i postanowiłam spotkać się z Harrym. W końcu to ma być mój chłopak, nie? Według mnie to słaby pomysł. Chociaż. Jakby spojrzeć na to z innej strony, to Directionerki raczej nie słuchają naszego zespołu, więc nie stracimy fanów. Co z tego, że zyskamy haterów. Normalne.
-Ja wychodzę pani Trisst. - oznajmiłam.
-Dobrze. Tylko wróć przed piętnastą. Wtedy jest obiad a poza tym o szesnastej próba. - powiedziała.
Przed domem stała taksówka którą wcześniej zamówiłam. Szybko dojechaliśmy pod hotel. Zapłaciłam kierowcy i udałam się do wnętrza luksusowego hotelu. Nie musiałam pytać recepcjonistki o numer pokoju, bo Harry właśnie z nią rozmawiał.
Podeszłam do niego i klepnęłam go w ramie.
-Bogu dzięki! - westchnął i mocno mnie przytulił. -Mówisz po polsku, nie? - zapytał.
-Coś tam umiem. - potwierdziłam.
-To powiedz, jej, że za godzinę, ewentualnie dwie wracam. - poprosił.
-Ona nie mówi po angielsku? - zdziwiłam się.
-Nie wiem. Nie rozumiem jej. - odpowiedział.
Wszystko wytłumaczyłam recepcjonistce i po chwili Harry był wolny. Wyszliśmy z hotelu. W podziękowaniu mnie pocałował. Nie robiło to na mnie zbytniego wrażenia. Jednak zawsze wtedy serce lekko mi przyspieszało.
-Kocham Cię. - szepnął mi na ucho. Zaczęłam się zastanawiać, czy mówi prawdę, czy kłamie. Na pewno powiedział to już wielu dziewczyną. Nawet, jeśli nie liczyć tych wszystkich zauroczonych Directioners.
środa, 3 kwietnia 2013
Chapter 7/Vashappeninwoman?
Byłam na maksa wściekła na Alisę. Od początku jej nie lubiłam, ale dziewczyny się uparły, aby ją przyjąć. Cóż miałam zrobić, bardzo liczyłam się z ich zdaniem. Teraz mają. Ona wymyśliła sobie, że Sophie ma udawać związek z Harrym. Bardzo mi było żal tego chłopaka, bo nawet polubiłam One Direction dzięki tym wspólnym koncertom. Nawet na Zayna nie byłam już tak zła. Poza tym widziałam od początku, że Harry czuje coś więcej do mojej przyjaciółki. Nie chciałam jej jednak nic mówić. One też chyba lubi chłopaków tylko sama przed sobą nie chce tego przyznać. Dziwiłam się jej ja bym tak nie mogła.
Siedziałam w pokoju sama z Alisą, bo Vicky poszła się przejść, a Megan słabiej się poczuła, więc poszła spać. Alisa postanowiła pójść do swojego pokoju, a ja ją odprowadziłam.
-Wiesz Megan jest zajęta, a Vick się na pewno się nie zgodzi, ale może ty też byś udawała związek . Na przykład z Zaynem. Wiesz takie od nienawiści do miłości. On także tego nie musi tego wiedzieć. Pobajerujesz trochę i tyle. To co?-powiedziała Alisa, gdy byłyśmy pod jej pokojem.
-Co?! Ty jesteś chora!-krzyknęłam po czym z płaczem wybiegłam z pokoju. Biegłam ile sił w nogach. W mojej głowie kłębiły się myśli. Nie potrafiłam kłamać. Nie lubiłam też ranić ludzi. Nie postąpiłabym tak nawet w stosunku do Zayna. Ranienie ludzi nie było w mojej naturze.
Zanim się obejrzałam siedział am na ławce pod Pałacem Kultury. Był wieczór więc budowla była pięknie oświetlona. Nagle za sobą poczułam charakterystyczny zapach papierosów i wody kolońskiej. Osoba ta położyła rękę na moim ramieniu.
-Zostaw mnie.-powiedziałam cicho.
-Co się stało?-spytał Zayn.
nie ważne-odpowiedziałam jeszcze ciszej.
-Jak mi powiesz to będzie ci lżej.-nalegał chłopak. Miał racje, więc opowiedziałam mu o Alisie, o udawanym związku Sophie i Harrego i o tym, że mnie też na to namawiała.
-A to szmata! Chodź musimy to powiedzieć Harremu.-wykrzyczal mulat.
-Nie. Będę miała potem kłopoty, a to miał być sekret. Poza tym nie chcę żeby Harry źle myślał o Sophie. Ona naprawdę go kocha. Tylko sama przed sobą nie umie się do tego przyznać. Raz gdy się w nocy obudziłam słyszałam jak przez sen mówi jego imię.-powiedziałam i ugryzłam się w język. Nie powinna mówić takich rzeczy.
-No dobra. Wracajmy do hotelu. Trzeba się jeszcze spakować. W końcu jutro jedziemy do Trójmiasta.-powiedział Zayn. Zgodziłam się z nim, więc powoli zaczęliśmy wracać do hotelu.
Rano wszyscy wstali i spakowali ostatnie rzeczy i szykowali się do wyjazdu. Ja poszłam do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam to. Na dole zauważyłam, że Harry ma taką samą bluzę.
-Bliźniacy!-krzyknęliśmy w tym samym momencie. Goście hotelu patrzyli się na nas dziwnie. Gdy zebraliśmy się już wszyscy ruszyliśmy do taksówek. Na szczęście przed hotelem nie było paparazzi. Spojrzałam Sophie i Harrego. Obejmowali się, a Harry ją co chwile całował. Po twarzy mojej przyjaciółki można było poznać, że ciężko jej z tym kłamstwem. Taksówki zawiozły nas prosto na dworzec. Na pociąg czekaliśmy może pięć minut. Gdy przyjechał zajęliśmy miejsca w wynajętym specjalnie dla nas przedziale. Pociąg ruszył. Po około dwóch godzinach jazdy pociąg się zatrzymał.
-Co do licha?-spytał Liam. "Pociąg z Warszawy do Gdańska ma pewne usterki techniczne, przez co podróż późni się o godzinę. Przepraszamy." wydobył się glos kobiety z głośnika.
-Polskie linie kolejowe.-powiedziałam w tym samym momencie co Sophie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Sophie. A skąd ty to wiesz?-spytała Megan.
-Nie mówiłyśmy im nigdy?-spytałam Włoszki.
-Nie chyba nie.-odpowiedziała lokowata.
-No to tak.-zaczęłam- Z Sophie znam się odkąd skończyłam 12 lat, a ona 11. Pojechałam na obóz taneczny do Włoszech. Sophie też tam była. No i tak się poznałyśmy. Od tego czasu co roku w wakacje się spotykałyśmy. Albo u niej albo u mnie. Poza tym jej mama ma korzenie polskie.-powiedziałam.
-Wow! Nie wiedziałyśmy.oznajmiła Vicky.
Po godzinie pociąg ruszył. Zauważyłam, że Megan ma dużo wspólnych tematów z Liamem ,a Vicky z Niallem. Nawet Sophie gadała chętnie z Harrym. Z tego co podsłuchałam ich rozmowa dotyczyła pielęgnacji ich boskich loczków. Natomiast Zayn i Louis grali w Fife na PSP. Postanowił am napisać do mojego chłopaka, że przyjeżdża. Nikt z tego towarzystwa nie wiedział, że mam chłopaka. Wyjątkiem była Sophie jej mówiłam o wszystkim. Nawet go poznała i się z nim zaprzyjaźniła. Chłopak ma na imię Maks. Na odpowiedź od niego nie musiałam długo czekać. Napisał, że przyjedzie po mnie i dziewczyny na dworzec.
-Z kim tak piszesz?-spytał Zayn zaglądając mi przez ramię.
-Z Maksem.-odpowiedziałam.
-Kim jest Maks spytał Louis.
-Chłopakiem .-odpowiedziałam.
-Czyim?-spytał Zayn.
-Moim.-odpowiedziałam.
-Masz chłopaka?-spytała Vick.
-Tak i jak tylko skończy studia jedzie do Londynu.-odpowiedziałam.
-A co studiuje?-zapytał Niall.
-Projektowanie ubrań. Jego projekty nosze na gale.-oznajmiłam.
Te twoje zajebiste sukienki są jego?-spytała zdziwiona Megan na co ja kiwwnęłam głową.
-I jest bratem Łoszyrda.-powiedziałam.
-Serio? Nigdy Łoszyrd o nim nie wspominał.-powiedziała Vicky.
-On nigdy nic nie mówi o swojej rodzinie. Ja wszystko wiem dzięki Kate.-stwierdziła Sophie.
-W sumie racja.-potwierdziła rudowłosa.
-Maks przyjedzie po nas na dworzec.-poinformowałam dziewczyny.
-A co z nami?-spytali chłopacy.
-Dla was Paul zamówił taksówki.-oznajmiła im Vicky. "Stacja końcowa" rozbrzmiał głos w głośniku. Zaczęliśmy się zbierać. Gdy tylko pociąg stanął i otworzonyo drzwi wybiegł am na peron. W tłumie ludzi zauważył am Maksa. Podbiegłam do niego i złożył am soczyste go buziaka na jego ustach.
--------------------------------------------------------------------------
Siedziałam w pokoju sama z Alisą, bo Vicky poszła się przejść, a Megan słabiej się poczuła, więc poszła spać. Alisa postanowiła pójść do swojego pokoju, a ja ją odprowadziłam.
-Wiesz Megan jest zajęta, a Vick się na pewno się nie zgodzi, ale może ty też byś udawała związek . Na przykład z Zaynem. Wiesz takie od nienawiści do miłości. On także tego nie musi tego wiedzieć. Pobajerujesz trochę i tyle. To co?-powiedziała Alisa, gdy byłyśmy pod jej pokojem.
-Co?! Ty jesteś chora!-krzyknęłam po czym z płaczem wybiegłam z pokoju. Biegłam ile sił w nogach. W mojej głowie kłębiły się myśli. Nie potrafiłam kłamać. Nie lubiłam też ranić ludzi. Nie postąpiłabym tak nawet w stosunku do Zayna. Ranienie ludzi nie było w mojej naturze.
Zanim się obejrzałam siedział am na ławce pod Pałacem Kultury. Był wieczór więc budowla była pięknie oświetlona. Nagle za sobą poczułam charakterystyczny zapach papierosów i wody kolońskiej. Osoba ta położyła rękę na moim ramieniu.
-Zostaw mnie.-powiedziałam cicho.
-Co się stało?-spytał Zayn.
nie ważne-odpowiedziałam jeszcze ciszej.
-Jak mi powiesz to będzie ci lżej.-nalegał chłopak. Miał racje, więc opowiedziałam mu o Alisie, o udawanym związku Sophie i Harrego i o tym, że mnie też na to namawiała.
-A to szmata! Chodź musimy to powiedzieć Harremu.-wykrzyczal mulat.
-Nie. Będę miała potem kłopoty, a to miał być sekret. Poza tym nie chcę żeby Harry źle myślał o Sophie. Ona naprawdę go kocha. Tylko sama przed sobą nie umie się do tego przyznać. Raz gdy się w nocy obudziłam słyszałam jak przez sen mówi jego imię.-powiedziałam i ugryzłam się w język. Nie powinna mówić takich rzeczy.
-No dobra. Wracajmy do hotelu. Trzeba się jeszcze spakować. W końcu jutro jedziemy do Trójmiasta.-powiedział Zayn. Zgodziłam się z nim, więc powoli zaczęliśmy wracać do hotelu.
Rano wszyscy wstali i spakowali ostatnie rzeczy i szykowali się do wyjazdu. Ja poszłam do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam to. Na dole zauważyłam, że Harry ma taką samą bluzę.
-Bliźniacy!-krzyknęliśmy w tym samym momencie. Goście hotelu patrzyli się na nas dziwnie. Gdy zebraliśmy się już wszyscy ruszyliśmy do taksówek. Na szczęście przed hotelem nie było paparazzi. Spojrzałam Sophie i Harrego. Obejmowali się, a Harry ją co chwile całował. Po twarzy mojej przyjaciółki można było poznać, że ciężko jej z tym kłamstwem. Taksówki zawiozły nas prosto na dworzec. Na pociąg czekaliśmy może pięć minut. Gdy przyjechał zajęliśmy miejsca w wynajętym specjalnie dla nas przedziale. Pociąg ruszył. Po około dwóch godzinach jazdy pociąg się zatrzymał.
-Co do licha?-spytał Liam. "Pociąg z Warszawy do Gdańska ma pewne usterki techniczne, przez co podróż późni się o godzinę. Przepraszamy." wydobył się glos kobiety z głośnika.
-Polskie linie kolejowe.-powiedziałam w tym samym momencie co Sophie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Sophie. A skąd ty to wiesz?-spytała Megan.
-Nie mówiłyśmy im nigdy?-spytałam Włoszki.
-Nie chyba nie.-odpowiedziała lokowata.
-No to tak.-zaczęłam- Z Sophie znam się odkąd skończyłam 12 lat, a ona 11. Pojechałam na obóz taneczny do Włoszech. Sophie też tam była. No i tak się poznałyśmy. Od tego czasu co roku w wakacje się spotykałyśmy. Albo u niej albo u mnie. Poza tym jej mama ma korzenie polskie.-powiedziałam.
-Wow! Nie wiedziałyśmy.oznajmiła Vicky.
Po godzinie pociąg ruszył. Zauważyłam, że Megan ma dużo wspólnych tematów z Liamem ,a Vicky z Niallem. Nawet Sophie gadała chętnie z Harrym. Z tego co podsłuchałam ich rozmowa dotyczyła pielęgnacji ich boskich loczków. Natomiast Zayn i Louis grali w Fife na PSP. Postanowił am napisać do mojego chłopaka, że przyjeżdża. Nikt z tego towarzystwa nie wiedział, że mam chłopaka. Wyjątkiem była Sophie jej mówiłam o wszystkim. Nawet go poznała i się z nim zaprzyjaźniła. Chłopak ma na imię Maks. Na odpowiedź od niego nie musiałam długo czekać. Napisał, że przyjedzie po mnie i dziewczyny na dworzec.
-Z kim tak piszesz?-spytał Zayn zaglądając mi przez ramię.
-Z Maksem.-odpowiedziałam.
-Kim jest Maks spytał Louis.
-Chłopakiem .-odpowiedziałam.
-Czyim?-spytał Zayn.
-Moim.-odpowiedziałam.
-Masz chłopaka?-spytała Vick.
-Tak i jak tylko skończy studia jedzie do Londynu.-odpowiedziałam.
-A co studiuje?-zapytał Niall.
-Projektowanie ubrań. Jego projekty nosze na gale.-oznajmiłam.
Te twoje zajebiste sukienki są jego?-spytała zdziwiona Megan na co ja kiwwnęłam głową.
-I jest bratem Łoszyrda.-powiedziałam.
-Serio? Nigdy Łoszyrd o nim nie wspominał.-powiedziała Vicky.
-On nigdy nic nie mówi o swojej rodzinie. Ja wszystko wiem dzięki Kate.-stwierdziła Sophie.
-W sumie racja.-potwierdziła rudowłosa.
-Maks przyjedzie po nas na dworzec.-poinformowałam dziewczyny.
-A co z nami?-spytali chłopacy.
-Dla was Paul zamówił taksówki.-oznajmiła im Vicky. "Stacja końcowa" rozbrzmiał głos w głośniku. Zaczęliśmy się zbierać. Gdy tylko pociąg stanął i otworzonyo drzwi wybiegł am na peron. W tłumie ludzi zauważył am Maksa. Podbiegłam do niego i złożył am soczyste go buziaka na jego ustach.
--------------------------------------------------------------------------
Maks Devis
Dwudziestolatek z Polski. Chłopak Kate. Jest w niej zakochany po uszy. Chciałby spędzić z nią resztę życie. Jak tylko skończy studia chce się przeprowadzić do Londynu za Kate. Cieszy się, że dziewczyna nosi jego projekty. Jest też z niej dumny z powodu kariery. Jest najszczęśliwszy na świecie kiedy jego dziewczyna jest szczęśliwa. Jest romantyczny i gotowy do poświęceń. Słucha rocka. Nie lubi One Direction, bo jest zazdrosny o Kate.
poniedziałek, 25 marca 2013
Story 6 / belikeharrystyles
-Mam pomysł!!! - powiedziała Alisa wbiegając bez zaproszenia do naszego pokoju.
Cała nasza czwórka mieszkała w wielkim apartamencie w jakimś pięciogwiazdkowym hotelu w warszawie. Następny koncert miałyśmy grać w Gdańsku. Mam nadzieje, że będą osobne pokoje.
-Jaki? - zapytałam z pewnością, że nikt inny tego nie zrobi.
-Któraś z was i któryś chłopak z One Direction możecie udawać parę! - powiedziała entuzjastycznie.
-Hm... Ten pomysł to najgorszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam. - powiedziałam udając zamyślenie.
-A poza tym chłopcy się nie zgodzą. - powiedziała Megan obojętnie.
Wiedziała, że nie może zostań wyznaczona do tej roli. Ona już miała chłopaka. Finn jest lubiany przez fanów. Podobnie jak Megan jest raczej zrównoważony. Pasują do siebie i żal byłoby ich rozdzielać. A jeśli chodzi o dziewczynę która miałaby być dziewczyną jednego z chłopców, to pewnie byłabym to ja.
-Nie muszą wiedzieć. Sophie jest niezła aktorką. Zagra szaleńczą miłość. On nie musi wiedzieć, że to kłamstwo. - mówi obojętnie.
-Czemu ja? - mówię lekko podirytowana.
-Bo ty jesteś taką najbardziej rzucająca się w oczy członkinią. - tłumaczy Alise.
-Znowu ja... - mówię obrażona.
Jednak i tak postanawiam to zrobić. Może to nas nieźle zareklamować. Tak przynajmniej mówi Alise. Oby miała racje bo inaczej nie będzie z nią dobrze.
-Najlepiej idź już sobie któregoś wypatrzeć. Są w swoim pokoju. - mówi Alise.
-Ech... - wzdycham i idę do pokoju tych niedorozwojów.
Gdy pukam do drzwi prawie od razu otwiera mi Harry. Nie ma na sobie koszulki. Po tym, że trzyma jakąś w ręku można stwierdzić, że się przebierał. Wpatruję się w niego zaskoczona.
-Mogę Ci w czymś pomóc? - pyta.
-Tak. To znaczy nie. Właściwie to nie chcę przeszkadzać, więc może jeż pójdę. - mówię rozkojarzona.
-Nie przeszkadzasz. O co chodzi?
-O nic. Nudzi mi się po prostu. - mówię.
-Mi też. Inni poszli zwiedzać miasto a mi się jakoś nie chciało. - mówi z uśmiechem. -Może wejdziesz? - proponuję.
-Dobrze.
Wybrałam Harrego, bo uważam, że nawet go nie zaboli jeśli dowie się, że blefuję. To znaczy, jeśli to co czytam w gazetach to prawda. Dużo czytam o 1D. Lubie ich muzykę tylko nie lubię ich.
W pokoju panował dość dostateczny porządek. Było czysto, jakbym miała porównywać go z naszym.
-Po co Ci ten wielki motyl? - pytam naglę.
-Co? - pyta zdziwiony.
Wskazałam na jego brzuch a on zaczął się śmiać. Czyżby ze mnie?
-To +20 do księżniczki wróżki, tak? - pytał chichocząc.
-Jak tak na to patrzeć. - mówi nie ukrywając rozbawienia.
-Czyli to prawda! Chcesz być księżniczką wróżką! - mówię z udawanym przerażeniem.
-Tak. - mówi dumnie.
Zwijamy się ze śmiechu przez około dwie minuty aż w końcu się uspokajamy.
-Odbija nam. - powiedział.
-Chyba tobie. - mówię.
Postanowiliśmy też przejść się na spacer. Harry powiedział, że może spotkamy resztę.
-Dlaczego zawsze nosisz warkocza? - pyta nagle Harry.
-Bo mi się tak podoba. - tłumaczę.
-A jakie ogólnie masz włosy? W sensie proste, kręcone, falę.
-No loki ale...
-To czemu je ukrywasz? - pyta zdziwiony.
-Bo tak. - mówię już ciut poddenerwowana.
-Ok. - mówi.
No i moja praca znacznie się skróciła. Nie będę musiała nic już praktycznie robić. Wyznawać mu miłości, flirtować z nim i inne takie duperele. Dlaczego? Pocałował mnie. Z jednej strony mam ochotę go walnąć, z drugiej jestem mu wdzięczna za ułatwienie pracy.
Gdy się ode mnie oderwał nie wiedziałam co zrobić. Przecież "jestem" szaleńczo w nim zakochana. Powinnam jeszcze raz go pocałować? A może coś powiedzieć. Tylko co?
Przez dłuższą chwile patrzymy sobie w oczy.
-Przepraszam. - mówi.
-Niby za co? Za znaczne ułatwienie mi życia? - to nie kłamstwo tylko prawda, ale może inaczej to odbierze. Taki był przynajmniej plan.
-Jak to? - dziwi się.
-Od pewnego czasu zastanawiam się, jak wyznać Ci, co do Ciebie czuje. - kłamię. Nic do niego nie czuję. Nic a nic. Nawet przyjaźni, obrzydzenia, nienawiści. NIC.
-Na prawdę? - pyta. W jego oczach błyszczą iskierki nadziei.
-Tak. - ponownie mijam się z prawdą.
Ponownie mnie całuję. Będę musiała to znosić pewnie przez jakiś czas. Później znajdzie sobie inną, ja zagram niepocieszoną i koniec oszustw. Przynajmniej oby. Oby znalazł jakąś inną bo inaczej to się nie skończy Happy End-em. Dla mnie.
Cała nasza czwórka mieszkała w wielkim apartamencie w jakimś pięciogwiazdkowym hotelu w warszawie. Następny koncert miałyśmy grać w Gdańsku. Mam nadzieje, że będą osobne pokoje.
-Jaki? - zapytałam z pewnością, że nikt inny tego nie zrobi.
-Któraś z was i któryś chłopak z One Direction możecie udawać parę! - powiedziała entuzjastycznie.
-Hm... Ten pomysł to najgorszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam. - powiedziałam udając zamyślenie.
-A poza tym chłopcy się nie zgodzą. - powiedziała Megan obojętnie.
Wiedziała, że nie może zostań wyznaczona do tej roli. Ona już miała chłopaka. Finn jest lubiany przez fanów. Podobnie jak Megan jest raczej zrównoważony. Pasują do siebie i żal byłoby ich rozdzielać. A jeśli chodzi o dziewczynę która miałaby być dziewczyną jednego z chłopców, to pewnie byłabym to ja.
-Nie muszą wiedzieć. Sophie jest niezła aktorką. Zagra szaleńczą miłość. On nie musi wiedzieć, że to kłamstwo. - mówi obojętnie.
-Czemu ja? - mówię lekko podirytowana.
-Bo ty jesteś taką najbardziej rzucająca się w oczy członkinią. - tłumaczy Alise.
-Znowu ja... - mówię obrażona.
Jednak i tak postanawiam to zrobić. Może to nas nieźle zareklamować. Tak przynajmniej mówi Alise. Oby miała racje bo inaczej nie będzie z nią dobrze.
-Najlepiej idź już sobie któregoś wypatrzeć. Są w swoim pokoju. - mówi Alise.
-Ech... - wzdycham i idę do pokoju tych niedorozwojów.
Gdy pukam do drzwi prawie od razu otwiera mi Harry. Nie ma na sobie koszulki. Po tym, że trzyma jakąś w ręku można stwierdzić, że się przebierał. Wpatruję się w niego zaskoczona.
-Mogę Ci w czymś pomóc? - pyta.
-Tak. To znaczy nie. Właściwie to nie chcę przeszkadzać, więc może jeż pójdę. - mówię rozkojarzona.
-Nie przeszkadzasz. O co chodzi?
-O nic. Nudzi mi się po prostu. - mówię.
-Mi też. Inni poszli zwiedzać miasto a mi się jakoś nie chciało. - mówi z uśmiechem. -Może wejdziesz? - proponuję.
-Dobrze.
Wybrałam Harrego, bo uważam, że nawet go nie zaboli jeśli dowie się, że blefuję. To znaczy, jeśli to co czytam w gazetach to prawda. Dużo czytam o 1D. Lubie ich muzykę tylko nie lubię ich.
W pokoju panował dość dostateczny porządek. Było czysto, jakbym miała porównywać go z naszym.
-Po co Ci ten wielki motyl? - pytam naglę.
-Co? - pyta zdziwiony.
Wskazałam na jego brzuch a on zaczął się śmiać. Czyżby ze mnie?
-To +20 do księżniczki wróżki, tak? - pytał chichocząc.
-Jak tak na to patrzeć. - mówi nie ukrywając rozbawienia.
-Czyli to prawda! Chcesz być księżniczką wróżką! - mówię z udawanym przerażeniem.
-Tak. - mówi dumnie.
Zwijamy się ze śmiechu przez około dwie minuty aż w końcu się uspokajamy.
-Odbija nam. - powiedział.
-Chyba tobie. - mówię.
Postanowiliśmy też przejść się na spacer. Harry powiedział, że może spotkamy resztę.
-Dlaczego zawsze nosisz warkocza? - pyta nagle Harry.
-Bo mi się tak podoba. - tłumaczę.
-A jakie ogólnie masz włosy? W sensie proste, kręcone, falę.
-No loki ale...
-To czemu je ukrywasz? - pyta zdziwiony.
-Bo tak. - mówię już ciut poddenerwowana.
-Ok. - mówi.
No i moja praca znacznie się skróciła. Nie będę musiała nic już praktycznie robić. Wyznawać mu miłości, flirtować z nim i inne takie duperele. Dlaczego? Pocałował mnie. Z jednej strony mam ochotę go walnąć, z drugiej jestem mu wdzięczna za ułatwienie pracy.
Gdy się ode mnie oderwał nie wiedziałam co zrobić. Przecież "jestem" szaleńczo w nim zakochana. Powinnam jeszcze raz go pocałować? A może coś powiedzieć. Tylko co?
Przez dłuższą chwile patrzymy sobie w oczy.
-Przepraszam. - mówi.
-Niby za co? Za znaczne ułatwienie mi życia? - to nie kłamstwo tylko prawda, ale może inaczej to odbierze. Taki był przynajmniej plan.
-Jak to? - dziwi się.
-Od pewnego czasu zastanawiam się, jak wyznać Ci, co do Ciebie czuje. - kłamię. Nic do niego nie czuję. Nic a nic. Nawet przyjaźni, obrzydzenia, nienawiści. NIC.
-Na prawdę? - pyta. W jego oczach błyszczą iskierki nadziei.
-Tak. - ponownie mijam się z prawdą.
Ponownie mnie całuję. Będę musiała to znosić pewnie przez jakiś czas. Później znajdzie sobie inną, ja zagram niepocieszoną i koniec oszustw. Przynajmniej oby. Oby znalazł jakąś inną bo inaczej to się nie skończy Happy End-em. Dla mnie.
piątek, 22 marca 2013
Chapter 6/Vashappeninwoman?
~~~~Kate~~~~
Gdy powoli otworzyłam oczy zobaczyłam , że jestem w jakimś białym pokoju, a nad mną stoją dziewczyny, One Direction i jakiś koleś.
-Co się stało?-spytałam.
-Nie pamiętasz? Byłaś na rollercoasterze i miałaś zawał.oznajmiła Megan, a ja zaczęła sobie wszystko przypominać. To wszystko było przez Malika. Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że dziewczyny twierdzą, że w taki sposób to ja mogę nawet ludzi mordować. Chłopak na to spuścił głowę i wgapiał się w swoje buty.
-Witam panią. Jestem pani lekarzem prowadzącym. Obudziła się pani już wczoraj, ale miała pani jednodniowy zanik pamięci. Z tego powodu podaliśmy pani leki nasenne i przespała pani tę dobę. Gdy pani będzie gotowa proszę przyjść po wypis. 'Podreperowaliśmy' pani trochę serce także nie będzie się już pani bać adrenaliny i spokojnie może pani wskazać na rollercoastery.-oznajmił obcy facet.
-No, no. Przystojny, mądry i z poczuciem humoru. Ideał każdej kobiety.-zaśmiałam się. Lekarz na to się uśmiechnął i wyszedł. Widziałam, że Zayn odprowadza go wściekłym wzrokiem, jednak nic mnie to nie obchodziło.
-Tu masz dres. Przebierz się i wracamy.-odparła Vick podając mi torbę sportową z ubraniem i szczoteczką w środku. Poszłam więc do łazienki. Ubrałam dres zrobił am niedbale go koka, umyłam żeby i wróciłam do sali. One Direction już nie było, a dziewczyny stały i czekały.
-Pamiętasz, że jutro jedziemy do Polski?-spytała Sophie.
jak mogła bym zapomnieć? Przecież to mój kochany kraj.-oznajmiłam.-To co jedziemy?-zapytałam. Dziewczyny przytaknęły. Poszłam po wypis i wróciłyśmy do domu.
Gdy byłyśmy w domu ja poszłam na swoje piętro i ubrałam coś normalnego. Gdy skończyłam się malować akurat zawołań o nas na obiad. Dziewczyny miały grillowanego kurczaka, a ja makaron z truskawkami, bo przez parę dni musiał am przestrzegać diety. Po obiedzie lokaj przyniósł nam pocztę. Wpierw odpisałam na 5 listów od fanek. Nie byłam jak Taylor Swift nie wyrzucałam ich od razu. Prawie zawsze odpisywałam. Na końcu była dziwna niebieska koperta. Na jej przodzie było pieczarką Modest. Otworzyłam ją zastanawiając się czego oni ode mnie chcą. Okazało się, ze maja dla mnie propozycję grania na perkusji w popowym zespole z jakimiś plastikami.
-Dziewczyny dostałam propozycję od Modest.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ja też.-oznajmiła Vick.
-I ja też.-odpowiedziała Megan.
-A ja wczoraj. Oni myślą, że nas rozdzielą. Są zazdrośni o to, że odnosimy większe sukcesy niż ich gwiazdeczki. Oczywiście nie licząc Little Mix.-powiedziała Sophie.
-Racja oni są nienormalni. A co do Little Mix to mają być podobno na naszym koncercie w przyszłym miesiącu w Londynie.-oznajmiłam i razem z Sophie zaczęłyśmy się cieszyć.
Resztę dnia spędziłyśmy przed telewizorem.
-No dobra zbierały się jutro w stajemy o czwartej.-przerwała nam oglądanie Megan.
-Ale mamooo.-zaczęłyśmy.
żadnych ale. Spać, ale to już.-rozkazała nasza 'mummy'. Z ociąganiem i niechętnie ruszyłyśmy się z kanapy i poszłyśmy na swoje piętra.
Następnego dnia wszystkie wstałyśmy punktualnie, oprócz Sophie. Ta się strasznie ociągała. Miała szczęście, że spakowałyśmy się poprzedniego dnia. Ja w sumie nie musiał am się pakować. Miałyśmy koncert w Gdyni i Gdańsku, a moi rodzice mieszkali w Gdyni, więc miałam tam rzeczy. My miałyśmy nocleg domu moich rodziców, a One Direction spadło w hotelu w Sopocie. Wracając do tematu. Ja i tak brałam ze sobą bagaże.
Zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam to. Z dziewczynami spotkałam się pod drzwiami. Gdy byłyśmy już w komplecie zapakowałyśmy się i wsiadłyśmy do taksówki.
-----------------------------------------------------------
Myślałam, że wyjdzie dłuższy. Trochę późno jest więc muszę lecieć. Dalszy ciąg będzie w story. Jednak ja też coś jutro napisze.
-Dziewczyny dostałam propozycję od Modest.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ja też.-oznajmiła Vick.
-I ja też.-odpowiedziała Megan.
-A ja wczoraj. Oni myślą, że nas rozdzielą. Są zazdrośni o to, że odnosimy większe sukcesy niż ich gwiazdeczki. Oczywiście nie licząc Little Mix.-powiedziała Sophie.
-Racja oni są nienormalni. A co do Little Mix to mają być podobno na naszym koncercie w przyszłym miesiącu w Londynie.-oznajmiłam i razem z Sophie zaczęłyśmy się cieszyć.
Resztę dnia spędziłyśmy przed telewizorem.
-No dobra zbierały się jutro w stajemy o czwartej.-przerwała nam oglądanie Megan.
-Ale mamooo.-zaczęłyśmy.
żadnych ale. Spać, ale to już.-rozkazała nasza 'mummy'. Z ociąganiem i niechętnie ruszyłyśmy się z kanapy i poszłyśmy na swoje piętra.
Następnego dnia wszystkie wstałyśmy punktualnie, oprócz Sophie. Ta się strasznie ociągała. Miała szczęście, że spakowałyśmy się poprzedniego dnia. Ja w sumie nie musiał am się pakować. Miałyśmy koncert w Gdyni i Gdańsku, a moi rodzice mieszkali w Gdyni, więc miałam tam rzeczy. My miałyśmy nocleg domu moich rodziców, a One Direction spadło w hotelu w Sopocie. Wracając do tematu. Ja i tak brałam ze sobą bagaże.
Zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam to. Z dziewczynami spotkałam się pod drzwiami. Gdy byłyśmy już w komplecie zapakowałyśmy się i wsiadłyśmy do taksówki.
-----------------------------------------------------------
Myślałam, że wyjdzie dłuższy. Trochę późno jest więc muszę lecieć. Dalszy ciąg będzie w story. Jednak ja też coś jutro napisze.
Story 5 / belikeharrystyles
To dziś. Obudzili nas o czwartej. Ja jednak zignorowałam to i poszłam z powrotem spać. Niestety później poniosłam konsekwencje i musiałam szybko się umyć ubrać w to. Nie malowałam się już tylko nałożyłam delikatną warstwę matującego kremu na twarz i lekko pomalowałam rzęsy. Musiałam iść do taksówki z mokrymi włosami.
-No nareszcie! - powiedziała zniecierpliwiona Megan.
Biedna. Była nerwowa bo nie zjadła śniadania.
Kate była już cała i zdrowa jeśli chodzi o jej wypadek na rollerkosterze. Dziś mogła spokojnie polecieć z nami do polski.
-Koncert nadchodzi! - pisnęła Victoria.
W ręce trzymała kanapkę która była już do połowy zjedzona.To nie fair. Ja też bym chciała kanapkę. Niestety Vicky często myśli tylko o sobie. Ale i tak ją kocham.
-Nie mogę się już doczekać. A i chłopaki będą czekać na nas na lotnisku. - powiedziała podekscytowana Megan.
No tak. One Direction. Mieli jechać z nami. Kate była tak wkurzona gdy się o tym dowiedziała. Ale no cóż. Pewnie teraz Megan będzie musiała uspokajać ich podczas kłótni.
-Od razu chcę przypomnieć, że to nie ja ich zapraszałam. - powiedziałam oficjalnie.
-Ani ja. - powiedziała Vicky.
Uśmiechnęłam się do niej a ona mi to odwzajemniła. Byłyśmy jedynymi dziewczynami które wiedziały o co chodzi. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem na wyobrażenie kłótni które odbędą się w Polsce.
-Lubie jeść gofry. - powiedziałam gdy przestałam się już śmiać.
-Ty to zawsze wiesz co powiedzieć. - westchnęła Megan.
-Alisa też jest na miejscu? - spytała ją Kate.
-Tak. A przynajmniej wczoraj mówiła, że będzie. - odpowiedziała zamyślona Megan.
W końcu dojechałyśmy na lotnisko. Tam faktycznie już czekała Alisa z 1D. Nie cieszyłam się zbyt na ich widok. To znaczy One Direction nie Alisy. Choć ona była mi bardziej obojętna. Zbyt często ją widuję.
-Nareszcie. - powiedziała Alisa.
-DO POLSKI! - pisnęła Vicky.
-Ta. A kiedy pojedziemy do Włoch? - spytałam.
-Zobaczymy. - westchnęła Alisa.
Poszłyśmy przejść wszystkie odprawy i tak dalej. Samolot już przyleciał i zaraz mieliśmy wsiąść na pokład.
-No w końcu. - powiedział Zayn gdy w końcu weszliśmy na pokład.
Mieliśmy swoją taką jakby własną kabinę na przodzie. Pasażerowie mogli wsiadać tylko tyłem. To był jeden z wielu plusów bycia sławnym.
-Sophie, choć na chwilę. - zawołała mnie Alisa.
Oddaliłyśmy się trochę od innych.
-Dostałaś list od Modest? - zapytała.
-Dostałam. Ale nie martw się. Ani mi się śni odchodzić. - uspokoiłam ją.
-Przemyśl to jeszcze raz. To porządna propozycja. Poza tym wiem, że czytałaś bo im odpowiedziałaś. Wiem bo przecież zarządzam waszą pocztą.
-No racja. - powiedziałam.
-Dziewczyny mogą znaleźć sobie inną wokalistkę. A taka szansa może się już nie powtórzyć. - powiedziała Alisa.
-Co? - powiedziałam oszołomiona. -Tak łatwo mnie zastąpić? - powiedziałam oburzona.
-No właśnie nie. Dlatego Modest poprosiło CIEBIE a nie inną dziewczynę. - powiedziała.
-Ale ja nie chcę! - krzyknęłam i wróciłam na swoje miejsce bo zaraz mieliśmy startować.
Podczas lotu myślałam tylko o tym co powiedziała mi Alisa. Czy ona na prawdę chciała żebym przeszła do Modest? Uważa, że mogę zostawić moje przyjaciółki? Nigdy!
-No nareszcie! - powiedziała zniecierpliwiona Megan.
Biedna. Była nerwowa bo nie zjadła śniadania.
Kate była już cała i zdrowa jeśli chodzi o jej wypadek na rollerkosterze. Dziś mogła spokojnie polecieć z nami do polski.
-Koncert nadchodzi! - pisnęła Victoria.
W ręce trzymała kanapkę która była już do połowy zjedzona.To nie fair. Ja też bym chciała kanapkę. Niestety Vicky często myśli tylko o sobie. Ale i tak ją kocham.
-Nie mogę się już doczekać. A i chłopaki będą czekać na nas na lotnisku. - powiedziała podekscytowana Megan.
No tak. One Direction. Mieli jechać z nami. Kate była tak wkurzona gdy się o tym dowiedziała. Ale no cóż. Pewnie teraz Megan będzie musiała uspokajać ich podczas kłótni.
-Od razu chcę przypomnieć, że to nie ja ich zapraszałam. - powiedziałam oficjalnie.
-Ani ja. - powiedziała Vicky.
Uśmiechnęłam się do niej a ona mi to odwzajemniła. Byłyśmy jedynymi dziewczynami które wiedziały o co chodzi. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem na wyobrażenie kłótni które odbędą się w Polsce.
-Lubie jeść gofry. - powiedziałam gdy przestałam się już śmiać.
-Ty to zawsze wiesz co powiedzieć. - westchnęła Megan.
-Alisa też jest na miejscu? - spytała ją Kate.
-Tak. A przynajmniej wczoraj mówiła, że będzie. - odpowiedziała zamyślona Megan.
W końcu dojechałyśmy na lotnisko. Tam faktycznie już czekała Alisa z 1D. Nie cieszyłam się zbyt na ich widok. To znaczy One Direction nie Alisy. Choć ona była mi bardziej obojętna. Zbyt często ją widuję.
-Nareszcie. - powiedziała Alisa.
-DO POLSKI! - pisnęła Vicky.
-Ta. A kiedy pojedziemy do Włoch? - spytałam.
-Zobaczymy. - westchnęła Alisa.
Poszłyśmy przejść wszystkie odprawy i tak dalej. Samolot już przyleciał i zaraz mieliśmy wsiąść na pokład.
-No w końcu. - powiedział Zayn gdy w końcu weszliśmy na pokład.
Mieliśmy swoją taką jakby własną kabinę na przodzie. Pasażerowie mogli wsiadać tylko tyłem. To był jeden z wielu plusów bycia sławnym.
-Sophie, choć na chwilę. - zawołała mnie Alisa.
Oddaliłyśmy się trochę od innych.
-Dostałaś list od Modest? - zapytała.
-Dostałam. Ale nie martw się. Ani mi się śni odchodzić. - uspokoiłam ją.
-Przemyśl to jeszcze raz. To porządna propozycja. Poza tym wiem, że czytałaś bo im odpowiedziałaś. Wiem bo przecież zarządzam waszą pocztą.
-No racja. - powiedziałam.
-Dziewczyny mogą znaleźć sobie inną wokalistkę. A taka szansa może się już nie powtórzyć. - powiedziała Alisa.
-Co? - powiedziałam oszołomiona. -Tak łatwo mnie zastąpić? - powiedziałam oburzona.
-No właśnie nie. Dlatego Modest poprosiło CIEBIE a nie inną dziewczynę. - powiedziała.
-Ale ja nie chcę! - krzyknęłam i wróciłam na swoje miejsce bo zaraz mieliśmy startować.
Podczas lotu myślałam tylko o tym co powiedziała mi Alisa. Czy ona na prawdę chciała żebym przeszła do Modest? Uważa, że mogę zostawić moje przyjaciółki? Nigdy!
Chapter 5/Vashappeninwoman?
††††Megan††††
Rozmawiałam z Sophie i próbowałam się dowiedzieć czemu płacze, ale ona się rozłączyła. Było mi głupio, że tak ją samą zostawiłam. Postanowiłam pojechać do szpitala i przy okazji zobaczyć co z Kate. Spytałam Vick czy jedzie ze mną, jednak ona nic nie odpowiedziała. Zachowywała się jakby się nic nie działo. Powiem szczerze działała mi na nerwy. Już nawet Clavis bardziej martwił się o dziewczyny.
Gdy byłam przed szpitalem zauważyłam, że stoi żółte Lamborghini. Oznaczało to, że Sophie tu jest. Weszłam do szpitala i od razu trafiłam na pielęgniarkę zajmującą się Kate.
-Co z nią?-spytałam.
-Obudziła się, a jej stan jest dobry. Jednak ma krótkotrwały zanik pamięci. Podamy jej teraz leki nasenne. Do jutra będzie spać i wtedy powinna już odzyskać pamięć. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to jutro ją wypuścimy. A jeśli chodzi o jej przyjaciółkę to pobiegła z płaczem do samochodu.-odpowiedziała.
-Dziękuje pani.-zwróciłam się do pielęgniarki i poszlak w stronę samochodu Sophie. Do Kate nie było sensu iść. I tak by mnie nie pamiętała.
Gdy byłam przed Lamborghini, zapukałam w szybę.
-Kimkolwiek jesteś odejdź.-usłyszałam głos Sophie.
-To ja, Megan. Chciałam cię przeprosić i powiedzieć, że Kate ma zanik krótkotrwały zanik pamięci, ale prawdopodobnie jutro wyjdzie.-oznajmiłam na jednym wydechu.
-Czyli dalej jest naszą przyjaciółką?-spytała radośniejszym głosem, otwierając drzwi.
-Tak.-odpowiedziałam ze śmiechem. Na te słowa Sophie rzuciła się na mnie i zaczęła piszczeć z radości.
-A teraz choć zwracamy do domu. Kate musi się wyspać, a ty odpocznij, zjedz coś i jutro tu po nią wrócimy.-powiedziałam. Sophie przystała na tą propozycję i pojechałyśmy do domu.
Gdy byłam przed szpitalem zauważyłam, że stoi żółte Lamborghini. Oznaczało to, że Sophie tu jest. Weszłam do szpitala i od razu trafiłam na pielęgniarkę zajmującą się Kate.
-Co z nią?-spytałam.
-Obudziła się, a jej stan jest dobry. Jednak ma krótkotrwały zanik pamięci. Podamy jej teraz leki nasenne. Do jutra będzie spać i wtedy powinna już odzyskać pamięć. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to jutro ją wypuścimy. A jeśli chodzi o jej przyjaciółkę to pobiegła z płaczem do samochodu.-odpowiedziała.
-Dziękuje pani.-zwróciłam się do pielęgniarki i poszlak w stronę samochodu Sophie. Do Kate nie było sensu iść. I tak by mnie nie pamiętała.
Gdy byłam przed Lamborghini, zapukałam w szybę.
-Kimkolwiek jesteś odejdź.-usłyszałam głos Sophie.
-To ja, Megan. Chciałam cię przeprosić i powiedzieć, że Kate ma zanik krótkotrwały zanik pamięci, ale prawdopodobnie jutro wyjdzie.-oznajmiłam na jednym wydechu.
-Czyli dalej jest naszą przyjaciółką?-spytała radośniejszym głosem, otwierając drzwi.
-Tak.-odpowiedziałam ze śmiechem. Na te słowa Sophie rzuciła się na mnie i zaczęła piszczeć z radości.
-A teraz choć zwracamy do domu. Kate musi się wyspać, a ty odpocznij, zjedz coś i jutro tu po nią wrócimy.-powiedziałam. Sophie przystała na tą propozycję i pojechałyśmy do domu.
ΔΔΔΔZaynΔΔΔΔ
Miałem strasznie poczucie winy. To wszystko było przeze mnie. Ja chciałem po prostu zwrócić na siebie uwagę Kate. Było mi tak przykro. Ona teraz leżała w szpitalu i o mało co nie umarła. Chłopacy , Sophie i Megan już pojechali, ale ja jeszcze zostałem przy niej. Najchętniej siedziałbym przy niej cały czas, ale szpital tego zabrania. Była taka piękna kiedy spała. Byłem nią zauroczony, jeśli nie zakochał em się w niej. Jednak ona mnie prawdopodobnie nienawidziła. Cóż, nie dziwnie się jej. Postaram ją przeprosić i się zaprzyjaźnić.
Się działem przy niej do 23, a potem przegonił a mnie pielęgniarka. Poszedłem od razu do domu, bo byłem padnięty.
--------------------------------------------------------
Sorry, że taki krótki, ale brak weny. Obiecuje, że następny chapter będzie dłuższy.
Story 4 / belikeharrystyles
Cieszyłam się na myśl, że Kate wróci do siebie. Miałam ochotę wybiec z samochodu i ogłosić to całemu światu, jednak nie widziałam jak. Musiałam zawieźć Megan do domu. Później ewentualnie ogłoszę to na tt.
-Nareszcie w domu. - westchnęłam wchodząc do olbrzymich rozmiarów budynku.
Gdy weszłyśmy podszedł do nas lokaj z poczną w ręce.
-W kuchni stoją jeszcze kosze z upominkami. Najwięcej dostała ponownie panna Kress. - powiedział i podał nam do rąk jakieś inne listy.
Ja dostałam dwa. Jeden od jakiejś fanki a drugi od... Mogest... CO?! Zawsze się wyśmiewałyśmy razem z dziewczynami z Modest. Oczywiście gdyby nie Ci idioci to nie mogłabym słuchać teraz Little Mix ale, dlaczego wysłali MI list?
Postanowiłam go szybko przeczytać. Pojechałam windą na moje piętro i dopiero tam go otworzyłam. Jego treść brzmiała tak:
Razem z nami miało tam pojechać One Direction. Megan ich zaprosiła bez opinii o tym innych. Ja jestem przeciw. Może trochę podobał mi się Harry, ale tylko z wyglądu bo zachowuję się jak nie do rozwinięty umysłowo dzieciak.
-Obiad. - rozległ się głos wydobywający się z głośników umieszczonych na każdym piętrze.
Zamontowaliśmy je po to aby obsługa mogła nas wołać na posiłki i na inne rzeczy jak np: kiedy w telewizji ma być jakiś fajny film. Znacznie ułatwiały sprawę.
Nadal myśląc o tym, że 1D pędzie nam towarzyszyć podczas wizyty w naszym ulubionym kraju. Wyobrażałam sobie jak ich piszczące fanki lecą w naszą stronę prosząc nas o autograf bo ich znamy. To chore. Tak przynajmniej myślę ja. Nasi fani się tak nie zachowują.
A może jeśli bym podpisała umowę z Modest to też by się tak stało... NIE! STOP! Nie ma mowy żebym nawet to sprawdzała. Nie mogę.
Gdy weszłam do jadalni zobaczyłam pięknie nakryty kwiatami stół. Oprócz nich były tam też trzy talerze. Dla mnie, Victori i Megan. Dziś na obiad miałyśmy kaczkę duszoną w mięcie.
-Jej! - pisnęła Vicky.
Ona lubiła te rzygi szatana. Ja zawsze jakoś je wciskałam, ale zawsze wtedy jadłam mało. Tak jak Megan.
-Nareszcie w domu. - westchnęłam wchodząc do olbrzymich rozmiarów budynku.
Gdy weszłyśmy podszedł do nas lokaj z poczną w ręce.
-W kuchni stoją jeszcze kosze z upominkami. Najwięcej dostała ponownie panna Kress. - powiedział i podał nam do rąk jakieś inne listy.
Ja dostałam dwa. Jeden od jakiejś fanki a drugi od... Mogest... CO?! Zawsze się wyśmiewałyśmy razem z dziewczynami z Modest. Oczywiście gdyby nie Ci idioci to nie mogłabym słuchać teraz Little Mix ale, dlaczego wysłali MI list?
Postanowiłam go szybko przeczytać. Pojechałam windą na moje piętro i dopiero tam go otworzyłam. Jego treść brzmiała tak:
"Droga panno Sophie Kress, chcielibyśmy jako firma Modest złożyć pani pewną propozycję. Będzie ona jednak wymagała wielu poświęceń jak na przykład odejście z zespołu i zerwanie umowy z panny teraźniejszą firmą. Modest oczywiście pokryje wszystkie koszty. Ponad to dostanie panna dom i możliwość wyprodukowania solowej płyty. Swoją decyzje prosze sprecyzować w liście."Tak w skrócie. Nawet nie miałam zamiaru odpisywać. Jednak czułam, że to mój obowiązek.
"Poczułam się urażona samą propozycja nigdy nie zostawię moich przyjaciółek. Mogłabym nagrać czasem piosenkę w jakimś innym gatunku, bo nie przepadam za rockiem, ale dla moich przyjaciółek jestem gotowa na każde poświęcenie"Napisałam o wiele więcej, ale komu chciało by się czytać? Na pewno Modest, bo na końcu napisałam, że ewentualnie mogę nagrać coś z kimś w duecie, ale zostaje w moim starym zespole, bo niedługo wyjeżdżamy do Polski na koncert, a bardzo mi na tym zależy.
Razem z nami miało tam pojechać One Direction. Megan ich zaprosiła bez opinii o tym innych. Ja jestem przeciw. Może trochę podobał mi się Harry, ale tylko z wyglądu bo zachowuję się jak nie do rozwinięty umysłowo dzieciak.
-Obiad. - rozległ się głos wydobywający się z głośników umieszczonych na każdym piętrze.
Zamontowaliśmy je po to aby obsługa mogła nas wołać na posiłki i na inne rzeczy jak np: kiedy w telewizji ma być jakiś fajny film. Znacznie ułatwiały sprawę.
Nadal myśląc o tym, że 1D pędzie nam towarzyszyć podczas wizyty w naszym ulubionym kraju. Wyobrażałam sobie jak ich piszczące fanki lecą w naszą stronę prosząc nas o autograf bo ich znamy. To chore. Tak przynajmniej myślę ja. Nasi fani się tak nie zachowują.
A może jeśli bym podpisała umowę z Modest to też by się tak stało... NIE! STOP! Nie ma mowy żebym nawet to sprawdzała. Nie mogę.
Gdy weszłam do jadalni zobaczyłam pięknie nakryty kwiatami stół. Oprócz nich były tam też trzy talerze. Dla mnie, Victori i Megan. Dziś na obiad miałyśmy kaczkę duszoną w mięcie.
-Jej! - pisnęła Vicky.
Ona lubiła te rzygi szatana. Ja zawsze jakoś je wciskałam, ale zawsze wtedy jadłam mało. Tak jak Megan.
czwartek, 21 marca 2013
Story 3 / belikeharrystyles
Gdy widziałam nieprzytomną Kate, leżącą na łóżku w szpitalu, po tym jak miała zawał, moje serce też prawie stawało. Nie byłam zła na Zayna. Choć tylko dla tego, że jak na razie złość była pokonywana przez zamartwienie.
Niestety jedyne co mogłam teraz robić to siedzieć przy niej i patrzeć jak leży nie przytomna. Gdy głaskałam ją po głowie nie słyszałam jej niezadowolonego głosu, tylko pikanie. Nieustanne *pip*.
Pomimo tego, że nigdy nie zakochałam się w Zaynie, to roztrzaskał moje serce w drobny mak. W dodatku tylko chciał się przypodobać Kate. Eh.. Nie wyszło mu zbytnio.
Naglę poczułam ścisk w gardle. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Jako, że nigdy nie ukrywałam płaczu i jestem najbardziej dziewczęca i delikatna z całego zespołu, to zaczęłam płakać.
-Dlaczego? - spytałam ją choć wiedziałam, że nie odpowie.
Byłam przy niej tylko ja. Inne dziewczyny stwierdziły, że sterczenie przy niej już nie ma sensu. Ja jestem innego zdania. Chciałam być przy niej cały czas. Miała swój własny pokój więc mogłam siedzieć ilę czasu chcę. Pewnie też dlatego, że jestem sławna. Ludzie często dają mi więcej możliwości niż innym dziewczyną z zespołu. Nie rozumiem dlaczego.
Wszystkie jesteśmy takie same. To znaczy różnimy się wyglądami, talentami i charakterami, ale jesteśmy wszystkie normalnymi ludźmi i tak powinni nas traktować. Ja jestem nieludzko traktowana.
Ludzie traktowali mnie jakbym była kimś ważnym. Podczas kiedy ja tylko śpiewam, jednocześnie realizując moje marzenia.
Naglę usłyszałam, że Kate się porusza i nawet coś jęczy pod nosem. Budziła się. Czy powinna? A może to źle?
-Siostro! - zawołałam głośno.
Do pokoju od razu wbiegła przerażona pielęgniarka.
-Budzi się. - powiedziałam.
-To dobrze, że mnie zawołałaś. Pójdę po lekarza, a ty ją czymś zajmij. - powiedziała i znikła za drzwiami.
Złapałam Kate za rękę.
-Mama? - zapytała.
-Nie. To ja Sophie. - powiedziałam.
-Ale ja nie znam żadnej Sophie. - powiedziała zabrała swoją rękę z mojego uścisku.
Moje serce, które było już rozbite, teraz na domiar złego zostało bezdusznie podeptane. Wybiegłam z płaczem z pokoju.
Nie mogłam już dłużej wytrzymać tego napięcia. Wsiadłam do mojego wozu i tam doszczętnie się rozkleiłam.
Zamknęłam drzwi tak, aby nikt nie mógł wejść i położyłam się wzdłuż wozu. Wszystko wbijało mi się w najróżniejsze miejsca ale to ignorowałam. Byłam zbyt nieszczęśliwa.
Kuliłam się i zginałam na wszystkie strony z rozpaczy. Na szczęście miałam specjale szyby i nikt z zewnątrz nie mógł mnie zobaczyć w tym stanie.
-Kate. - czasem szeptałam pod nosem nadal w wielkiej rozpaczy.
W pewnym momencie usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Drżacą ręką sięgnęłam do kieszeni po telefon.
-Halo? - odebrałam.
-Płaczesz? - usłyszałam głos Megan.
-Bardzo. - oświadczyłam.
-Chłopcy przyjechali do szpitala i Cię tam nie zastali więc zadzwonili do nas. Gdzie jesteś? - powiedziała ciepło.
Nie miałam ochoty rozmawiać. Rozłączyłam się popadłam w dalszą histerie.
Niestety jedyne co mogłam teraz robić to siedzieć przy niej i patrzeć jak leży nie przytomna. Gdy głaskałam ją po głowie nie słyszałam jej niezadowolonego głosu, tylko pikanie. Nieustanne *pip*.
Pomimo tego, że nigdy nie zakochałam się w Zaynie, to roztrzaskał moje serce w drobny mak. W dodatku tylko chciał się przypodobać Kate. Eh.. Nie wyszło mu zbytnio.
Naglę poczułam ścisk w gardle. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Jako, że nigdy nie ukrywałam płaczu i jestem najbardziej dziewczęca i delikatna z całego zespołu, to zaczęłam płakać.
-Dlaczego? - spytałam ją choć wiedziałam, że nie odpowie.
Byłam przy niej tylko ja. Inne dziewczyny stwierdziły, że sterczenie przy niej już nie ma sensu. Ja jestem innego zdania. Chciałam być przy niej cały czas. Miała swój własny pokój więc mogłam siedzieć ilę czasu chcę. Pewnie też dlatego, że jestem sławna. Ludzie często dają mi więcej możliwości niż innym dziewczyną z zespołu. Nie rozumiem dlaczego.
Wszystkie jesteśmy takie same. To znaczy różnimy się wyglądami, talentami i charakterami, ale jesteśmy wszystkie normalnymi ludźmi i tak powinni nas traktować. Ja jestem nieludzko traktowana.
Ludzie traktowali mnie jakbym była kimś ważnym. Podczas kiedy ja tylko śpiewam, jednocześnie realizując moje marzenia.
Naglę usłyszałam, że Kate się porusza i nawet coś jęczy pod nosem. Budziła się. Czy powinna? A może to źle?
-Siostro! - zawołałam głośno.
Do pokoju od razu wbiegła przerażona pielęgniarka.
-Budzi się. - powiedziałam.
-To dobrze, że mnie zawołałaś. Pójdę po lekarza, a ty ją czymś zajmij. - powiedziała i znikła za drzwiami.
Złapałam Kate za rękę.
-Mama? - zapytała.
-Nie. To ja Sophie. - powiedziałam.
-Ale ja nie znam żadnej Sophie. - powiedziała zabrała swoją rękę z mojego uścisku.
Moje serce, które było już rozbite, teraz na domiar złego zostało bezdusznie podeptane. Wybiegłam z płaczem z pokoju.
Nie mogłam już dłużej wytrzymać tego napięcia. Wsiadłam do mojego wozu i tam doszczętnie się rozkleiłam.
Zamknęłam drzwi tak, aby nikt nie mógł wejść i położyłam się wzdłuż wozu. Wszystko wbijało mi się w najróżniejsze miejsca ale to ignorowałam. Byłam zbyt nieszczęśliwa.
Kuliłam się i zginałam na wszystkie strony z rozpaczy. Na szczęście miałam specjale szyby i nikt z zewnątrz nie mógł mnie zobaczyć w tym stanie.
-Kate. - czasem szeptałam pod nosem nadal w wielkiej rozpaczy.
W pewnym momencie usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Drżacą ręką sięgnęłam do kieszeni po telefon.
-Halo? - odebrałam.
-Płaczesz? - usłyszałam głos Megan.
-Bardzo. - oświadczyłam.
-Chłopcy przyjechali do szpitala i Cię tam nie zastali więc zadzwonili do nas. Gdzie jesteś? - powiedziała ciepło.
Nie miałam ochoty rozmawiać. Rozłączyłam się popadłam w dalszą histerie.
wtorek, 19 marca 2013
Chapter 4/Vashappeninwoman?
Obudziłam się dziś z niezłym kacem. Głowa mi nawalała i cholernie chciało mi się pić. Zbiegłam na dół i zaczęła łykać środki przeciwbólowe i pić wodę litrami. Po chwili zauważyłam , że obok mnie stoi Jeremy i zwija się ze śmiechu.
-Nie pyskuj!-zaczęłam naszą rutynową kłótnie.
-Sama nie pyskuj!-podchwycił mój pomysł.
-Ty nie pyskuj.
-Nie pyskuj.
-A pamiętasz, że Milan przegrał.-odpowiedziałam na śmiechem. On na to zamilkł i wyszedł z kuchni, a ja zabrałam się za śniadanie. Zapach jajecznicy od razu obudził i zwabił wszystkich domowników.
-Dziś przyjeżdża mój brat.-oznajmiła spokojnie Sophie.
-To ty masz brata?!-wszyscy krzyknęli ze zdziwieniem.
-Kojarzycie tego 15-letniego bruneta z "I wanna be star"?-spytała.
-Tak .-odpowiedzieliśmy znów równocześnie.
-No i to jest mój brat.-powiadomiła nas.
-Faktycznie. Zauważyłam kiedyś pewne podobieństwo.-stwierdziłam.
-A kiedy on będzie?-spytała Megan.
-Teraz.-oznajmiła Sophie, a w tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Soph poszła otworzyć. Po dwóch minutach do kuchni wszedł piętnastolatek o ciemnych włosach.
-Siema ludzie! To co? Idziemy na impreze!-powiedział, na co my wybuchliśmy śmiechem. Chłopak spalił przez to buraka.
-Cześć!-przywitał się Łoszyrd.
-Jestem Clavis.-przedstawił się chłopak.
-Chyba Alexiss.-odparała ze śmiechem jego siostra.
-Tylko ty mnie tak nazywasz.-odpowiedział Clavis.
-Dobra spokój dzieci.-uspokoiła nas Megan.
-Dobra to jakie plany na dziś?-spytała Vick.
-Wesołe miasteczko!-krzyknął Jeremy. Wszyscy zgodzili się z jego pomysłem. Po pół godzinie wszyscy się dzieli w aucie Megan, przebrani i uczesani.
Gdy dojechaliśmy, ja i Sophie od razu rzuciłyśmy się na wirujące filiżanki. Byłyśmy na nich chyba z 8 razy. Potem był dom strachu, choć my więcej się tam naśmialiśmy niż przestraszyliśmy. Później była loteria, na której wylosowałam wielkiego misia. Następnie kolejka górska i parę wodnych atrakcji. Na koniec stanęliśmy przed moją zmorą-rollercoasterem. Panicznie balsam się wejść, a pisk ludzi wcale mi w tym nie pomagał. W środku byłam totalnie rozdarta. Chciałam pokonać lęk, ale jednocześnie nie mogłam.
Nagle znikąd obok stanęło One Direction.
-Co? Pewno nie wejdziesz. Za bardzo się boisz.-odparł na przywitanie ze śmiechem mulat. Wtedy coś się we mnie zagotowało. Nie będzie mi się śmiać w twarz jakiś idiota.
-A właśnie pójdę.-odpowiedziałam mu. Wszyscy moi znajomi po patrzyli na mnie z minami błagającymi żebym tego nie robiła. Oni dobrze wiedzieli o moim lęku i martwił i się o skutki próby pokonania go.
-Proszę cię. Nie musisz tego robić, bo jakiś idiota się do ciebie przyczepił.-mówiła Megan.
-Już podjęła decyzję. Idę.-odpowiedziałam, po czym oddałam misia Vick i wsiadłam do rollercoastera. Zamknęła zatrzask. Teraz już nie było wyjścia. 'Pociąg' zaczął powoli aczkolwiek na dużą wysokość się cofać. Gdy był już prawie pionowo stanął. Zaraz się zacznie mój koszmar. W tym momencie wagonik zaczął pędzić. Zamknęłam oczy, bo nie chciałam na to patrzeć. Jednak to nic nie dało na pierwszym obrocie zaczęła się drzeć jak opętana. Na szczęście nie było tego słychać wśród wrzasku ludzi. W tej chwili marzyłam tylko o tym, aby mój koszmar się skończył.
-Nie pyskuj!-zaczęłam naszą rutynową kłótnie.
-Sama nie pyskuj!-podchwycił mój pomysł.
-Ty nie pyskuj.
-Nie pyskuj.
-A pamiętasz, że Milan przegrał.-odpowiedziałam na śmiechem. On na to zamilkł i wyszedł z kuchni, a ja zabrałam się za śniadanie. Zapach jajecznicy od razu obudził i zwabił wszystkich domowników.
-Dziś przyjeżdża mój brat.-oznajmiła spokojnie Sophie.
-To ty masz brata?!-wszyscy krzyknęli ze zdziwieniem.
-Kojarzycie tego 15-letniego bruneta z "I wanna be star"?-spytała.
-Tak .-odpowiedzieliśmy znów równocześnie.
-No i to jest mój brat.-powiadomiła nas.
-Faktycznie. Zauważyłam kiedyś pewne podobieństwo.-stwierdziłam.
-A kiedy on będzie?-spytała Megan.
-Teraz.-oznajmiła Sophie, a w tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Soph poszła otworzyć. Po dwóch minutach do kuchni wszedł piętnastolatek o ciemnych włosach.
-Siema ludzie! To co? Idziemy na impreze!-powiedział, na co my wybuchliśmy śmiechem. Chłopak spalił przez to buraka.
-Cześć!-przywitał się Łoszyrd.
-Jestem Clavis.-przedstawił się chłopak.
-Chyba Alexiss.-odparała ze śmiechem jego siostra.
-Tylko ty mnie tak nazywasz.-odpowiedział Clavis.
-Dobra spokój dzieci.-uspokoiła nas Megan.
-Dobra to jakie plany na dziś?-spytała Vick.
-Wesołe miasteczko!-krzyknął Jeremy. Wszyscy zgodzili się z jego pomysłem. Po pół godzinie wszyscy się dzieli w aucie Megan, przebrani i uczesani.
Gdy dojechaliśmy, ja i Sophie od razu rzuciłyśmy się na wirujące filiżanki. Byłyśmy na nich chyba z 8 razy. Potem był dom strachu, choć my więcej się tam naśmialiśmy niż przestraszyliśmy. Później była loteria, na której wylosowałam wielkiego misia. Następnie kolejka górska i parę wodnych atrakcji. Na koniec stanęliśmy przed moją zmorą-rollercoasterem. Panicznie balsam się wejść, a pisk ludzi wcale mi w tym nie pomagał. W środku byłam totalnie rozdarta. Chciałam pokonać lęk, ale jednocześnie nie mogłam.
Nagle znikąd obok stanęło One Direction.
-Co? Pewno nie wejdziesz. Za bardzo się boisz.-odparł na przywitanie ze śmiechem mulat. Wtedy coś się we mnie zagotowało. Nie będzie mi się śmiać w twarz jakiś idiota.
-A właśnie pójdę.-odpowiedziałam mu. Wszyscy moi znajomi po patrzyli na mnie z minami błagającymi żebym tego nie robiła. Oni dobrze wiedzieli o moim lęku i martwił i się o skutki próby pokonania go.
-Proszę cię. Nie musisz tego robić, bo jakiś idiota się do ciebie przyczepił.-mówiła Megan.
-Już podjęła decyzję. Idę.-odpowiedziałam, po czym oddałam misia Vick i wsiadłam do rollercoastera. Zamknęła zatrzask. Teraz już nie było wyjścia. 'Pociąg' zaczął powoli aczkolwiek na dużą wysokość się cofać. Gdy był już prawie pionowo stanął. Zaraz się zacznie mój koszmar. W tym momencie wagonik zaczął pędzić. Zamknęłam oczy, bo nie chciałam na to patrzeć. Jednak to nic nie dało na pierwszym obrocie zaczęła się drzeć jak opętana. Na szczęście nie było tego słychać wśród wrzasku ludzi. W tej chwili marzyłam tylko o tym, aby mój koszmar się skończył.
††††Megan††††
Tak bardzo bałam się o Kate. Na szczęście rollercoaster się zatrzymał. Ludzie zaczęli wychodzić. Wśród niech zobaczyłam bledszą od ściany Kate, która pod biegła do najbliższego kosza i (jak można było wywnioskować) wymiotowała. Po chwili przestała i usiadła na ławce obok. Podbiegłam do niej.
-Wszystko dobrze?-spytałam, lecz ona w odpowiedzi zaczęła krzyczeć, żebym zatrzymała tą przeklęta kolejkę. Z jej oczu literami płynęły łzy. Po pięciu minutach krzyku opadła bezwładnie na ławkę. Przeszłam kurs pierwszej pomocy więc wiedziałam co zrobić. Wpierw zbadałam jej puls było niewyczuwalne. To mnie przeraziło.
-Pomóżcie mi! Ona ma zawał!-krzyknęłam do przyjaciół, którzy jak się okazało stali za mną. Byłam zbyt roztrzęsiona, aby zadzwonić po karetkę. Na szczęście Sophie zrobiła to za mnie, a Vick mnie odciągnęła. Spojrzałam jeszcze na Zayna, który był sprawcą tego wszystkiego. Wyglądał na równie przerażonego co ja.
sobota, 16 marca 2013
Dodatkowi bohaterowie
Alex "Łoszyrd" Devis
Dwudziestojednolatek z Polski. Kate zna od jej urodzenia. Ich mamy się przyjaźnią.
Dla Kate jest jak starszy brat. Pozostałe dziewczyny poznał kiedy założyły zespół, ale i tak bardzo się z nimi zżył. Jeremiego poznał , gdy dziewczyny nagrywały swój pierwszy singiel. Od tego czasu są najlepszymi przyjaciółmi. Uwielbia imprezować, ale jest spokojny i opanowany. Nie ma dziewczyny i na razie jej nie szuka.Mieszka razem z Jeremim w Ameryce, ale chce się przeprowadzić do Londynu. Gra na fortepianie. Słucha rapu i hip hopu.
Jeremy Jason
Dziewiętnastolatek z Włoch. Przyjaciel Sophie od przedszkola. Dziewczyny i Alexa poznał podczas nagrywania przez dziewczyny ich pierwszego singla. Z Alexem są najlepszymi przyjaciółmi. Mieszka w Ameryce, ale zamierza przeprowadzić się z Alexem do Londynu. Uwielbia imprezy. Jest szalony i pełen energii. Często wdaje się w bójki. Gdy przeprowadzi się do Londynu zamierza grać w Chelsea London. Słucha rapu i hip hopu.
Clavis "Alexiss" Kress
(Postać wkrótce się pojawi)
Piętnastoletni, młodszy brat Sophie. Jak i ona pochodzi z Włoch. Lubi się podpisywać przez co jest często wyśmiewany. Jest nazbyt pewny siebie, ale ma poczucie humoru jak jego siostra. Mimo młodego wieku jest aktorem i gra w dużych produkcjach filmowych. Słucha popu.
Lisa Felvs
(Postać wkrótce się pojawi)
Dwudziestodwuletnia, starsza siostra Megan. Również pochodzi z Norwegii, ale mieszka w Belgii. Jest roztrzepana i nieogarnięta. Pracuje w modelingu jako fotograf. Słucha rocka.
piątek, 15 marca 2013
Story 2 / belikeharrystyles
-To idź do nich bo jeszcze coś zniszczą. - pogoniłam ją.
-Racja. - powiedziała i pobiegła na górę.
Nie chciało mi się tam iść. Podszedł do mnie jakiś gostek z przekąskami.
-Nie, dzięki. - powiedziałam i poszłam poszukać jeszcze kogoś.
Hm... Kesha, Green Day, Adele, Bruno Mars, Rihanna i.... Opra?! Kto ją tu zaprosił? Zresztą trudno już. Chciałam znaleźć One Direction.
-Gdzie zniknęłaś? - spytał mnie ktoś zza pleców.
-Ja? - spytałam odwracając się.
-Tak. - odpowiedział Harry Styles.
-Tu jak można stwierdzić po tym, że tu stoję. - powiedziałam sarkastycznie.
-No bo wiesz... Czy to jest Opra? - spytał.
-Tak. Skoro więc nie masz już nic więcej do powiedzenia to może lepiej już sobie pójdę.
-Nie! Czekaj! Nie to chciałem powiedzieć! - powstrzymał mnie.
-No to dajesz. - powiedziałam płytko.
-Fajnie śpiewasz. Nie powinnaś trzymać się z tymi dziewczynami. - powiedział.
-Ale to moje przyjaciółki. Może ty tego nie rozumiesz, bo ich nie masz. - parsknęłam śmiechem.
-Co? Mam mnóstwo przyjaciół. - bronił się.
-Ta. Ty i reszta 1D to geje a inni lubią Cię bo jesteś sławny. - powiedziała szorstko.
-Co? Myślałem, że jesteś naszą fanką. - powiedział Harry.
-Bo jestem. Po prostu jestem realistą. - powiedziałam.
Poszłam do dziewczyn bo musiałyśmy zrobił mały obchód. Zajął nam chwilę bo wszystkie ważne osoby już poszły. Za to przyszli inni ważni goście. Kiedyś poznaliśmy ich na koncercie w Polsce.
-Jeremy! Łoszyrd! Wieki się nie widzieliśmy! - powiedziałam i przybiłam im "żółwika" którego nauczyli mnie robić za dawnych czasów.
Po chwili poszliśmy oglądać mecz FC Barcelona vs. AC Milan. Od początku stawiałam na Barce. Jednak Jeremi był innego zdania. Frajer. Oczywiście okazało się, że miałam racje.
-Hahaha, całuj pierścień. - zaśmiałam się.
-Jeden wielki FUKS! - powiedział.
-Chciałbyś. - zaśmiałam się ponownie.
-Czy mógłby mi ktoś powiedzieć kim był ten klown w lokach? - powiedział Zayn.
-Jasne to był... - nie zdążyłam dokończyć bo Kate chciała się rzucić na mulata.
Łosiek ją powstrzymał. Jednak w dość drastyczny i bolesny sposób. Zayn postanowił obronić Kate i uderzył Łośka. No i tak rozpoczęła się bójka między naszymi kolegami a 1D.
Ku mojemu zdziwieniu Niall zrezygnował. Może to i dobrze. Choć Kate się zdziwiła.
-Wow, mistrzu! Ty to potrafisz zaimponować kobiecie po prostu jedząc kanapkę. - zaśmiałam się.
-Wiem. - odpowiedział chłopak.
Bójka trwała dalej. Tylko wycofał się z niej także następny chłopak z burzą loków na głowie. Mi też włosy się kręciły tylko teraz były związane w koka.
-Leń. - zaśmiałam się.
-Ej! A Niall mógł! - powiedział z pretensją.
-Bo on i tak nie miałby szans.- zaśmiałam się.
-Ej! - powiedział Niall. -Chociaż nie. Ty masz racje. - zaśmiał się.
-Czyli ja miałbym szanse? - spytał się z dumą Harry.
-Już nie. Twoi przyjaciele przez Ciebie przegrali. - powiedziałam sucho.
-No przepraszam ale jeszcze nigdy nie spotkałem dziewczyny która leci na lenistwo Nialla a na mnie nie zwraca uwagi. - powiedział z wyrzutem.
-Jak to nie? Dzięki mnie jeszcze tu jesteś. - broniłam się.
-To może coś dla mnie zaśpiewasz? - zapytał.
-Co ja jestem, żeby śpiewać o chłopakach? Taylor Swift? Naprawdę jestem aż taka płaska? - zaśmiałam się.
-Hahaha... - wybuchł śmiechem Hazza.
-No co? Jestem? - ciągnęłam dalej.
-Haha... - śmiał się Niall i Harry.
-To znaczy, że tak? Chyba tak jak ona będę musiała wypychać sobie stanik. - nie przerywałam śmiechem.
-Skąd. - wykrztusił ledwo Harry śmiejąc się.
-Oh, jak sweetaśnie! - pisnęłam. -Chyba aż napiszę o tym piosenkę i nakłamie na czyiś temat na Twetterze. - ciągnęłam.
-Przestań. - powiedział Niall powoli już się krztusząc.
-To bye. Idę znaleźć sobie jakiegoś naiwniaka o którym napiszę piosenkę na nowy album. - powiedziałam i pobiegłam do dziewczyn.
-Racja. - powiedziała i pobiegła na górę.
Nie chciało mi się tam iść. Podszedł do mnie jakiś gostek z przekąskami.
-Nie, dzięki. - powiedziałam i poszłam poszukać jeszcze kogoś.
Hm... Kesha, Green Day, Adele, Bruno Mars, Rihanna i.... Opra?! Kto ją tu zaprosił? Zresztą trudno już. Chciałam znaleźć One Direction.
-Gdzie zniknęłaś? - spytał mnie ktoś zza pleców.
-Ja? - spytałam odwracając się.
-Tak. - odpowiedział Harry Styles.
-Tu jak można stwierdzić po tym, że tu stoję. - powiedziałam sarkastycznie.
-No bo wiesz... Czy to jest Opra? - spytał.
-Tak. Skoro więc nie masz już nic więcej do powiedzenia to może lepiej już sobie pójdę.
-Nie! Czekaj! Nie to chciałem powiedzieć! - powstrzymał mnie.
-No to dajesz. - powiedziałam płytko.
-Fajnie śpiewasz. Nie powinnaś trzymać się z tymi dziewczynami. - powiedział.
-Ale to moje przyjaciółki. Może ty tego nie rozumiesz, bo ich nie masz. - parsknęłam śmiechem.
-Co? Mam mnóstwo przyjaciół. - bronił się.
-Ta. Ty i reszta 1D to geje a inni lubią Cię bo jesteś sławny. - powiedziała szorstko.
-Co? Myślałem, że jesteś naszą fanką. - powiedział Harry.
-Bo jestem. Po prostu jestem realistą. - powiedziałam.
Poszłam do dziewczyn bo musiałyśmy zrobił mały obchód. Zajął nam chwilę bo wszystkie ważne osoby już poszły. Za to przyszli inni ważni goście. Kiedyś poznaliśmy ich na koncercie w Polsce.
-Jeremy! Łoszyrd! Wieki się nie widzieliśmy! - powiedziałam i przybiłam im "żółwika" którego nauczyli mnie robić za dawnych czasów.
Po chwili poszliśmy oglądać mecz FC Barcelona vs. AC Milan. Od początku stawiałam na Barce. Jednak Jeremi był innego zdania. Frajer. Oczywiście okazało się, że miałam racje.
-Hahaha, całuj pierścień. - zaśmiałam się.
-Jeden wielki FUKS! - powiedział.
-Chciałbyś. - zaśmiałam się ponownie.
-Czy mógłby mi ktoś powiedzieć kim był ten klown w lokach? - powiedział Zayn.
-Jasne to był... - nie zdążyłam dokończyć bo Kate chciała się rzucić na mulata.
Łosiek ją powstrzymał. Jednak w dość drastyczny i bolesny sposób. Zayn postanowił obronić Kate i uderzył Łośka. No i tak rozpoczęła się bójka między naszymi kolegami a 1D.
Ku mojemu zdziwieniu Niall zrezygnował. Może to i dobrze. Choć Kate się zdziwiła.
-Wow, mistrzu! Ty to potrafisz zaimponować kobiecie po prostu jedząc kanapkę. - zaśmiałam się.
-Wiem. - odpowiedział chłopak.
Bójka trwała dalej. Tylko wycofał się z niej także następny chłopak z burzą loków na głowie. Mi też włosy się kręciły tylko teraz były związane w koka.
-Leń. - zaśmiałam się.
-Ej! A Niall mógł! - powiedział z pretensją.
-Bo on i tak nie miałby szans.- zaśmiałam się.
-Ej! - powiedział Niall. -Chociaż nie. Ty masz racje. - zaśmiał się.
-Czyli ja miałbym szanse? - spytał się z dumą Harry.
-Już nie. Twoi przyjaciele przez Ciebie przegrali. - powiedziałam sucho.
-No przepraszam ale jeszcze nigdy nie spotkałem dziewczyny która leci na lenistwo Nialla a na mnie nie zwraca uwagi. - powiedział z wyrzutem.
-Jak to nie? Dzięki mnie jeszcze tu jesteś. - broniłam się.
-To może coś dla mnie zaśpiewasz? - zapytał.
-Co ja jestem, żeby śpiewać o chłopakach? Taylor Swift? Naprawdę jestem aż taka płaska? - zaśmiałam się.
-Hahaha... - wybuchł śmiechem Hazza.
-No co? Jestem? - ciągnęłam dalej.
-Haha... - śmiał się Niall i Harry.
-To znaczy, że tak? Chyba tak jak ona będę musiała wypychać sobie stanik. - nie przerywałam śmiechem.
-Skąd. - wykrztusił ledwo Harry śmiejąc się.
-Oh, jak sweetaśnie! - pisnęłam. -Chyba aż napiszę o tym piosenkę i nakłamie na czyiś temat na Twetterze. - ciągnęłam.
-Przestań. - powiedział Niall powoli już się krztusząc.
-To bye. Idę znaleźć sobie jakiegoś naiwniaka o którym napiszę piosenkę na nowy album. - powiedziałam i pobiegłam do dziewczyn.
Chapter 3/Vashappeninwoman?
Gdy zeszłyśmy ze sceny Sophie gdzieś zniknęła. Ja poszlak z dziewczynami przywitać gości. Nagle na kogoś wpadłam. Pod islam głowę i zobaczyłam Łoszyrda (który tak naprawdę ma na imię Alex) i Jeremiego - nasi przyjaciele, którzy mieszkają w Ameryce.
-Jezu! To naprawdę wy!-darłyśmy mordy.
-Tak to my. Wasza menagerka nas tu zaprosiła, a my jak tylko usłyszeliśmy słowo impreza od razu przyjechaliśmy.-odparł ze śmiechem Łoszyrd. Po chwili dołączyła do nas Sophie. Niestety rozmowę przerwała nam Alisa, bo trzeba było pogadać trochę z szychami. Gdy skończyłyśmy 'obchód' okazało się, że wszyscy ważni goście już poszli. Zostali tylko znajomi i gwiazdy. To oznaczało, że impreza się rozkręci.
Nagle podszedł do nas Slash.
-Dziewczyny wymiatałyście. Jestem waszym fanem.oznajmił gitarzysta.
-Serio?! Nasz idol jest naszym fanem. Yeah.-mówiłyśmy jedna przez drugą.
-A oto prezent dla was.-oznajmił wyjmując zza pleców gitarę ze swoim autografem.- Złoże ją na ręce moich godnych zastępczyń.-powiedział i dał gitarę Vick i Megan.
dzięki.-piszczały.
-A tu macie wizytówkę mojego menagera. Wiecie trzeba nagrać jakiś utwór razem.-podał nam jakąś tekturkę im odszedł. Podobnie minęło spotkanie z Green Dayem. Oni także chcieli z nami coś nagrać.
Wszyscy zasiedli, aby obejrzeć mecz FC Barcelona kontra AC Milan.
to pewne, że wygra Barca.oznajmiła Sophie.
nie, bo Milan.odpowiedział Jeremy.
-Barca...Milan..Barca.Milan....-zaczęła się nasza tradycyjna kłótnia. Mecz oczywiście wygrała Barca. Potem wypominałyśmy to Jeremiemu.
Chwile potem wszyscy wrócili na parkiet.
-Kim był ten klown w kapeluszu?-usłyszałam za sobą. Obróciłam głowę i zobaczył am tego czarnowłosego idiotę z One Direction. Już miałam mu złamać nos, ale Łoszyrd mnie powstrzymał, za co oberwał od czarnowłosego. I zaczęła się bójka. Do Łoszyrda dołączył Jeremy, a do mu lata trójka z jego świty.
-Łoszyrd, Jeremy pokażcie im.-dopingowałyśmy przyjaciół.
Nagle zauważył am, że jeden z ich zespołu się nie bije, tylko stoi z boku i je spokojnie kanapkę.
-Nie walczysz?-spytałam go.
-Nie.-odpowiedział obojętnie na co ja tylko wzruszyłam ramionami.
Walkę wygrali oczywiście Amerykanie.
-Żółwik- powiedział am do Łoszyrda, a ten przybił mi żółwika.
-Jezu! To naprawdę wy!-darłyśmy mordy.
-Tak to my. Wasza menagerka nas tu zaprosiła, a my jak tylko usłyszeliśmy słowo impreza od razu przyjechaliśmy.-odparł ze śmiechem Łoszyrd. Po chwili dołączyła do nas Sophie. Niestety rozmowę przerwała nam Alisa, bo trzeba było pogadać trochę z szychami. Gdy skończyłyśmy 'obchód' okazało się, że wszyscy ważni goście już poszli. Zostali tylko znajomi i gwiazdy. To oznaczało, że impreza się rozkręci.
Nagle podszedł do nas Slash.
-Dziewczyny wymiatałyście. Jestem waszym fanem.oznajmił gitarzysta.
-Serio?! Nasz idol jest naszym fanem. Yeah.-mówiłyśmy jedna przez drugą.
-A oto prezent dla was.-oznajmił wyjmując zza pleców gitarę ze swoim autografem.- Złoże ją na ręce moich godnych zastępczyń.-powiedział i dał gitarę Vick i Megan.
dzięki.-piszczały.
-A tu macie wizytówkę mojego menagera. Wiecie trzeba nagrać jakiś utwór razem.-podał nam jakąś tekturkę im odszedł. Podobnie minęło spotkanie z Green Dayem. Oni także chcieli z nami coś nagrać.
Wszyscy zasiedli, aby obejrzeć mecz FC Barcelona kontra AC Milan.
to pewne, że wygra Barca.oznajmiła Sophie.
nie, bo Milan.odpowiedział Jeremy.
-Barca...Milan..Barca.Milan....-zaczęła się nasza tradycyjna kłótnia. Mecz oczywiście wygrała Barca. Potem wypominałyśmy to Jeremiemu.
Chwile potem wszyscy wrócili na parkiet.
-Kim był ten klown w kapeluszu?-usłyszałam za sobą. Obróciłam głowę i zobaczył am tego czarnowłosego idiotę z One Direction. Już miałam mu złamać nos, ale Łoszyrd mnie powstrzymał, za co oberwał od czarnowłosego. I zaczęła się bójka. Do Łoszyrda dołączył Jeremy, a do mu lata trójka z jego świty.
-Łoszyrd, Jeremy pokażcie im.-dopingowałyśmy przyjaciół.
Nagle zauważył am, że jeden z ich zespołu się nie bije, tylko stoi z boku i je spokojnie kanapkę.
-Nie walczysz?-spytałam go.
-Nie.-odpowiedział obojętnie na co ja tylko wzruszyłam ramionami.
Walkę wygrali oczywiście Amerykanie.
-Żółwik- powiedział am do Łoszyrda, a ten przybił mi żółwika.
czwartek, 14 marca 2013
Story 1 / belikeharrystyles
♫♫♫Sophie♫♫♫
Weszłyśmy na scenę. Z niej było widać na prawdę wszystko! Miałam właśnie przywitać gości gdy w tłumie zobaczyłam One Direction. Nie wiedziałam co powiedzieć.
-Witam na imprezie. Szczególnie chcę powitać naszych idoli czyli Green Day i Slesha. To dla nas niesamowity zaszczyt. Ale jeśli już zaczęliśmy mówić o gościach, chciałabym zapytać, czemu One Direction przyszło na naszą imprezę. My gramy rock, oni pop. Czy to nie wydaję się wręcz śmieszne? - powiedziałam.
Dziewczyny zaczęły grać jedną z piosenek żebym wreszcie się zamknęła i zaczęła śpiewać. Udało im się. Dopiero po krótkim koncercie zaczęłam ponownie gadać. Tym razem dołączyły się do mnie Vicky i Kate.
-Cześć 1D! - powiedziałam wybuchając śmiechem.
-Jeszcze tu jesteście bo Sophie was lubi. Doceńcie. - powiedziała Vicky.
-Ta. Gra rocka słucha popu. Mądre tak jak to, że tu jesteście. - powiedziała Kate.
-Ej! - powiedziałam i zbiegłam ze sceny.
Tam spotkałam się niemal od razu z jednym z członków One Direction. Dokładnie to z Zaynem.
-Hej . -powiedział.
Nie chciało mi się odpowiadać. Miałam ważniejsze zadanie. Ja od ZAWSZE chciałam poznać Nialla. Nie podobał mi się on najbardziej, ale co z tego? Niall, nadchodzę!
Mijałam mnóstwo ludzi gdy nagle rozbrzmiała muzyka. Dokładniej dźwięk gitary. Gdy spojrzałam na scenę zobaczyłam na niej Slesha.
-Cześć. - usłyszałam zza pleców.
Za mną stał NIALL.
-O mój boże! Zawszę chciałam Cię poznać. Można powiedzieć, że jesteś pewnym rodzajem mojego idola! - pisnęłam.
-To nie za dobrze. - westchnął. -Niech zgadnę, a najbardziej podoba Ci się Zayn.
-Nie. Skąd. - zaprzeczyłam.
-Hm... Ktoś kogo się nie spodziewam. Może Liam.
-Nie skąd. Niall, oszalałeś.
-To może Harry? - zapytał.
-Właściwie to mam 5 identycznych tatuaży. Gwiazdkę, 17BLACK, wieszak, serce i kłódkę. - wymieniłam.
-Wiem. Przejrzałem twój FANPAGE. Tam było napisane, że jestem twoim idolem, ale nie wierzyłem. - powiedział.
-To źle. - zaśmiałam się.
Nagle zauważyłam, że paparazzi robią nam zdjęcia.
-Boże, sio. - powiedziałam. -Na prawdę won! Wezwę ochronę. - powiedziałam.
Usunęli się pomimo tego, że to nigdy nie działało.
-Więc masz wpływ na to? - zdziwił się Niall.
-No zazwyczaj nie. - powiedziałam.
-My też. - usłyszałam głos kogoś innego.
Od razu go rozpoznałaś.
-To ty jesteś tą wokalistką która podobno wytatuowała sobie moje imię? - zapytał Harry Styles.
-Nie. To nie prawda. Mam kilka takich samych tatuaży ale nie mam twojego imienia. Nie jestem świruską. - oburzyłam się i poszłam do dziewczyn.
Tak właściwie to mam 8 tatuaży. Jeszcze oprócz tamtych mam napis "FUCK" na prawym nadgarstku, imię mojej mamy na szyi i moją datę oraz miejsce urodzenia na lewej stopie.
-Gdzie byłaś? - spytała mnie Megan która wyrosła z podziemi.
-Nic, nie ważne. Gdzie reszta? - zapytałam.
-Na górze. - powiedziała.
-Witam na imprezie. Szczególnie chcę powitać naszych idoli czyli Green Day i Slesha. To dla nas niesamowity zaszczyt. Ale jeśli już zaczęliśmy mówić o gościach, chciałabym zapytać, czemu One Direction przyszło na naszą imprezę. My gramy rock, oni pop. Czy to nie wydaję się wręcz śmieszne? - powiedziałam.
Dziewczyny zaczęły grać jedną z piosenek żebym wreszcie się zamknęła i zaczęła śpiewać. Udało im się. Dopiero po krótkim koncercie zaczęłam ponownie gadać. Tym razem dołączyły się do mnie Vicky i Kate.
-Cześć 1D! - powiedziałam wybuchając śmiechem.
-Jeszcze tu jesteście bo Sophie was lubi. Doceńcie. - powiedziała Vicky.
-Ta. Gra rocka słucha popu. Mądre tak jak to, że tu jesteście. - powiedziała Kate.
-Ej! - powiedziałam i zbiegłam ze sceny.
Tam spotkałam się niemal od razu z jednym z członków One Direction. Dokładnie to z Zaynem.
-Hej . -powiedział.
Nie chciało mi się odpowiadać. Miałam ważniejsze zadanie. Ja od ZAWSZE chciałam poznać Nialla. Nie podobał mi się on najbardziej, ale co z tego? Niall, nadchodzę!
Mijałam mnóstwo ludzi gdy nagle rozbrzmiała muzyka. Dokładniej dźwięk gitary. Gdy spojrzałam na scenę zobaczyłam na niej Slesha.
-Cześć. - usłyszałam zza pleców.
Za mną stał NIALL.
-O mój boże! Zawszę chciałam Cię poznać. Można powiedzieć, że jesteś pewnym rodzajem mojego idola! - pisnęłam.
-To nie za dobrze. - westchnął. -Niech zgadnę, a najbardziej podoba Ci się Zayn.
-Nie. Skąd. - zaprzeczyłam.
-Hm... Ktoś kogo się nie spodziewam. Może Liam.
-Nie skąd. Niall, oszalałeś.
-To może Harry? - zapytał.
-Właściwie to mam 5 identycznych tatuaży. Gwiazdkę, 17BLACK, wieszak, serce i kłódkę. - wymieniłam.
-Wiem. Przejrzałem twój FANPAGE. Tam było napisane, że jestem twoim idolem, ale nie wierzyłem. - powiedział.
-To źle. - zaśmiałam się.
Nagle zauważyłam, że paparazzi robią nam zdjęcia.
-Boże, sio. - powiedziałam. -Na prawdę won! Wezwę ochronę. - powiedziałam.
Usunęli się pomimo tego, że to nigdy nie działało.
-Więc masz wpływ na to? - zdziwił się Niall.
-No zazwyczaj nie. - powiedziałam.
-My też. - usłyszałam głos kogoś innego.
Od razu go rozpoznałaś.
-To ty jesteś tą wokalistką która podobno wytatuowała sobie moje imię? - zapytał Harry Styles.
-Nie. To nie prawda. Mam kilka takich samych tatuaży ale nie mam twojego imienia. Nie jestem świruską. - oburzyłam się i poszłam do dziewczyn.
Tak właściwie to mam 8 tatuaży. Jeszcze oprócz tamtych mam napis "FUCK" na prawym nadgarstku, imię mojej mamy na szyi i moją datę oraz miejsce urodzenia na lewej stopie.
-Gdzie byłaś? - spytała mnie Megan która wyrosła z podziemi.
-Nic, nie ważne. Gdzie reszta? - zapytałam.
-Na górze. - powiedziała.
Chapter 2/Vashappeninwoman?
Na zakupach zaszalałyśmy. Ja kupiłam sobie ten zestaw, Sophie ten, Megan ten, a Victoria taki. Oprócz tych zestawów kupiłyśmy dużo innych ciuchów, ale przede wszystkim skupiałyśmy się na strojach na imprezę. Gdy wróciłyśmy jakże zacnym czerwonym Lamborghini Sophie każda chwycił za telefon. Obdzwoniłyśmy wszystkich znajomych z Londynu i okolic. Zanim zabrałyśmy się za porządki Sophie przygotowała makaron z pesto. Muszę przyznać, że do przyrządzania włoskich potraw ma talent. Gdy zjadłyśmy obiad zabrałyśmy się za sprzątanie. Ja sprzątnęłam swoje piętro i poziomy podziemne, Megan swoje piętro i parter, Sophie swój piętro i strych, a Vicktoria swoje piętro i garaż. Ogród posprzątałyśmy razem. Gdy skończyłyśmy wszystko lśniło. Wieczorem padłyśmy na kanapę i od razu zasnęłyśmy..
Następnego dnia obudziłyśmy się o 11.
-O mój boże!-krzyknęła Megan. Pędem wstałyśmy z kanapy, zjadłyśmy śniadanie i zaczęłyśmy ozdabiać dom. Po godzinie wyglądał pięknie. Dom od zewnątrz zdobiły lampki, a wewnątrz były balony pod sufitem. Przygotowałyśmy instrumenty i poszłyśmy się szykować. Ubrałyśmy te zestawy, które kupiłyśmy, czyli ja, Sophie, Megan i Vick. Gdy skończyłyśmy przyjechał catering. Miałyśmy także opłaconych kelnerów. Abyśmy my nie musiały roznosić drinków i jedzenia. Po chwili przyjechała nasza menagerką.
-Wow! Dziewczyny. Postarałyście się. Jest idealnie. A i zapomniałam was uprzedzić. Na imprezie będzie Green Day i Slash.-oznajmiła nam. My zaczęłyśmy piszczeć.
Po dziesięciu minutach zaczęli się schodzić goście i znajomi. Byli nawet paparazzi. Gdy wszyscy goście się zeszli weszłyśmy na scenę.
---------------------
Tak wiem nuda, ale nie mam weny. Jednak w trzecim będzie się działo. Może nie do dam go jutro, albo dodam go w częściach. Mam nadzieję, że choć trochę się podoba.
DO GRZEGORZA: 1. Napis z coś w końcu.
2. Wymyślmy sobie podpisy. Ja będę 'Vashappeninwomen?'.
Następnego dnia obudziłyśmy się o 11.
-O mój boże!-krzyknęła Megan. Pędem wstałyśmy z kanapy, zjadłyśmy śniadanie i zaczęłyśmy ozdabiać dom. Po godzinie wyglądał pięknie. Dom od zewnątrz zdobiły lampki, a wewnątrz były balony pod sufitem. Przygotowałyśmy instrumenty i poszłyśmy się szykować. Ubrałyśmy te zestawy, które kupiłyśmy, czyli ja, Sophie, Megan i Vick. Gdy skończyłyśmy przyjechał catering. Miałyśmy także opłaconych kelnerów. Abyśmy my nie musiały roznosić drinków i jedzenia. Po chwili przyjechała nasza menagerką.
-Wow! Dziewczyny. Postarałyście się. Jest idealnie. A i zapomniałam was uprzedzić. Na imprezie będzie Green Day i Slash.-oznajmiła nam. My zaczęłyśmy piszczeć.
Po dziesięciu minutach zaczęli się schodzić goście i znajomi. Byli nawet paparazzi. Gdy wszyscy goście się zeszli weszłyśmy na scenę.
---------------------
Tak wiem nuda, ale nie mam weny. Jednak w trzecim będzie się działo. Może nie do dam go jutro, albo dodam go w częściach. Mam nadzieję, że choć trochę się podoba.
DO GRZEGORZA: 1. Napis z coś w końcu.
2. Wymyślmy sobie podpisy. Ja będę 'Vashappeninwomen?'.
Chapter 1/Vashappeninwoman?
☺☻☺Kate☺☻☺
-Ja chcę być ciuchcią. - obudził mnie krzyk Victorii. Leniwie przetarłam oczy i zeszłam na dół. Sophie i Victoria biegały po salonie rzucając się czipsami. Victoria udawała ciuchcię, a Sophie samolot. Megan stała na środku pokoju i próbowała je uspokoić. Jednak jak zwykle bez skutku. Ja też się do nich dołączyłam i udawałam , że jeżdżę na niewidzialnym motorku.-Wrrrr. Wrrr.- krzyczałam.
-Ogar dzieci! Co wy jesteście niepełnosprawne umysłowo?-podjęła kolejną próbę uspokojenia nas Megan.
-Yyy, tak.-odpowiedziałyśmy równocześnie.
-No dobra Megan ma racje. Chyba czas się ogarnąć. To kto robi śniadanie-*cisza*- Rozumiem. Czyli jak zwykle ja.- odpowiedziałam z udawanym zawodem. Na śniadanie zrobiłam naleśniki. Zeżarłyśmy wszystko.
-To jakie plany na dziś?-spytała Sophie.
-Jutro mamy urządzić parapetówkę. Wiecie przed wczoraj się wprowadziłyśmy wypadałoby. A poza tym nasza menagerka, Alisa już na nią zaprosiła wszystkie gwiazdy i szychy.-oznajmiła Megan.
-Zmieszczą się wszyscy?-spytała Vicki.
-Kobieto mamy dom wielkości centrum handlowego!-krzyknęła Sophie robiąc przy tym face palm.
-W takim razie plan na dziś:sprzątamy cały dom na błysk, kupujemy stroje zamawiamy catering i zapraszamy naszych znajomych. Plan na jutro: szykujemy się, stroimy dom i przygotowujemy instrumenty. Wiecie trzeba jakiś popis dać.-zorganizowałam przygotowania.
-Ale mi się nie chce.-marudziła Sophi.
-Wiemy , że ci się nie chcę tobie się nigdy nie chce.-zgasiła ją Megan. Po tym zdaniu każda rozeszła się na swoje piętro, aby się ogarnąć. Wzięła prysznic i ubrałam to. Z dziewczynami spotkał am się przy wyjściu.
-To lecimy na zakupy.-pisnęła entuzjastycznie Vick. Wsiadłyśmy do Lamborghini Sophie i pojechałyśmy do miasta.
środa, 13 marca 2013
Bohaterowie
Kate Trisst
Sophie Kress
Dwudziestolatka, która po skończeniu liceum wyjechała z Polski do Londynu. Wynajęła tam mieszkanie i wraz z przyjaciółkami założyła zespół rockowy, w którym gra na perkusji. Kate jest chamska i szczera do bólu, ale to wszyscy w niej lubią. Ma ogromne poczucie humoru. Najwięcej odpałów ma z Sophie. Jest wysoka i szczupła. Ma zielone oczy i karmelowe włosy, które farbuje ciągle na tęczowe kolory. Słucha każdego rodzaju muzyki, ale z zamiłowaniem rocka. Nie przepada za One Direction.
Dziewiętnastolatka pochodząca z Włoch i zakochana w tym kraju. Przyjaźni się z Kate, Megan i Victoria. W zespole śpiewa. Jest wredna, leniwa i zapatrzona w siebie, ale bardzo mocno kocha swoje przyjaciółki. Podobnie jak Kate ma ogromne poczucie humoru. Jest także szczupła i wysoka. Ma brązowe oczy ciemne włosy. Słucha rocka i popu. Jest fanką One Direction.
Megan Felvs
Dwudziestolatka pochodząca z Norwegii. Jest razem z dziewczynami w zespole, gdzie gra na gitarze elektrycznej. Jest najbardziej spokojna z całej czwórki, ale też wariuje. Raz chciała się pociąć, ale dziewczyny ją powstrzymały. Ma obsesję na punkcie psów. Również ma duże poczucie humoru. Jest szczupła i najwyższa z czwórki. Ma szare oczy i czerwone włosy. Słucha rocka. Nie lubi One Direction.
Victoria Sparks
Dwudziestolatka pochodząca z Francji. Także należy do zespołu, gdzie gra na basie. Ma poczucie humoru. Często się obraża i nie rozumie żartów dziewczyn. Jest jednak miła i przyjacielska. Kocha zwierzęta. Nie należy do najszczuplejszuch, ale nie jest gruba. Jest trochę niższa od Megan. Ma niebieskie oczy i blond włosy. Słucha rocka. Nie lubi One Direction.
One Direction
Zayn Malik (20)
Harry Styles (19)
Liam Payne (20)
Niall Horan (20)
Louis Tomlinson (21)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

