sobota, 25 maja 2013

Chapter 8/Vashappeninwoman?

    Obudziłam się w moim starym łóżku. W tym, w którym spędził am 18 lat swojego życie. A no tak w końcu wczoraj przyjechałyśmy do Gdyni. Tak się cieszyłam, że mamy dzisiaj dzień wolny. Podobno Maks organizował dziś imprezę. Zaprosił nas wszystkich, łącznie z One Direction. Pewnie Vicky i Megan go namówiły. Nie ważne. Przed imprezą postanowiłam jeszcze pójść na plaże. Ubrałam wiec to i zeszłam na dół. W kuchni moja mama krzątała się przy kuchence.
-Cześć słoneczko.-powiedziała i przytuliłam mnie na powitanie-Twoje koleżanki jeszcze śpią. Najwyraźniej zmęczyła je podróż. A dziesięć minut temu dzwonił Maks i mówił, że chce cię zabrać na plaże. Po twoim stroju poznaję, że sama chciała tam iść.oznajmiła.
-Owszem.Właśnie się wybierałam.-odpowiedziałam i poszłam zrobić sobie kanapki. Gdy je zjadłam zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stał jednak nie Maks  jak się spodziewałam, a Zayn.
-Cześć. Co tu robisz?-spytałam.
-Chciałem się z tobą spotkać. Wiesz tak żebyś pokazała miasto.-oznajmił chłopak.
-Aaa. Bo ja miałam teraz iść z Maksem na plaże. Mógł byś iść z nami.-odpowiedziałam.
-Serio? Nie będę przeszkadzać?-spytał.
-Jasne.-powiedziałam. W tym momencie za mulatem pojawił się mój chłopak.
-Witaj kochanie. Chodź na chwilę.-przywitał się i pociągnął mnie do salonu.
-Co on tu robi?-wycedził przez zaciśnięte zęby.
-No idzie z nami. Chłopaki są już umówieni z dziewczynami, on nie ma co robić, a poza tym mam pewien plan.-odpowiedziałam. Na słowo 'plan' Maks od razu się uśmiechnął. Wiedział, że to będzie coś dobrego. Wzięłam swoje rzeczy, pożegnałam się z mamą i w trójkę poszliśmy na plaże. Gdy byliśmy na plaży Zayn od razu poszedł na brzegi powiedzieć. Z tego co wiem boi się wody, wiec prawdopodobnie do wody nie wejdzie. Na szczęście swoje rzeczy zostawił przy nas. Szturchnęłam Maksa i wskazałam na krzaki. On od razu wiedział o co chodzi. Zgarnęliśmy nasze i Zayna rzeczy i ukryliśmy się w krzakach. Po około dziesięciu minutach  mu lat się obrócił, a gdy zobaczył, że nas nie ma zaczął podchodzić do ludzi i pytać ich o nas. Niestety po angielsku i nikt nic nie zrozumiał. My śmialiśmy się do rozpuku. Na szczęście był hałas i byliśmy dziesięć metrów od Zayna, więc nas nie słyszał. Gdy chłopak stanął tyłem do nas i zaczął pytać jakąś kobietę, która jako tako znała angielski, my odeszliśmy 5 metrów dalej i rozłożyliśmy koce. Gdy akurat na nich usiedliśmy kobieta z którą Zayn rozmawiał wskazała na nas. Mulat obrócił się i podbiegł do nas.
-Gdzie wy byliście?-spytał.
-My byliśmy cały czas tutaj, a co nie widziałeś nas?-odpowiedziałam.
-Nie-burknął chłopak.
-No dobra czas się zbierać. Już 13, a o 15 jest obiad. Ja się muszę jeszcze na próbę przygotować.-oznajmiłam.
-O.K. Ale pamiętasz o imprezie?-spytał Maks.
-Tak . Pamiętam. To do zobaczenia kochanie.-powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem. Maks poszedł szykować imprezę, a ja zamówiłam dla Zayna taksówkę, po czym wróciłam do domu.

                                                     *5 godzin później*
  Byłyśmy już po próbie i szykowałyśmy się na imprezę. Po prysznicu wysuszyłam włosy i ubrałam to. O 19:00 zeszłam na dół. Dziewczyny już na mnie czekały. Pożegnałyśmy się z moją mamą i ruszyłyśmy w stronę domu Maksa. Gdy przyszłyśmy chłopcy już tam byli. Oprócz nas byli tam też znajomi ze studiów Maksa. Wszyscy oczywiście do nas podchodzili i z nami gadali. Impreza zaczęła się rozkręcać wszyscy pili i tańczyli.Przez całą impreze nie widziałam jednak Maksa. Postanowiłam go poszukać. W żadnym pomieszczeniu go nie było. W ogrodzie też nie. Zostało tylko jedno miejsce gdzie mógł być. Pobiegłam do jego pokoju i odsunęłam szafę. Moim oczom ukazały się małe drewniane drzwiczki. Popchnęłam je. Weszłam do średniej wielkości pomieszczenia. Strasznie śmierdziało tam alkoholem i wszędzie były porozrzucane butelki. Rozejrzałam się po pokoju. Maks stał w rogu tego pomieszczenie. Niestety nie stał ubrany, ani nie był sam... Krzyknęłam. Zaczęłam biec połykając gorzkie łzy. Zanim się spostrzegłam leżałam w moim pokoju, na moim pokoju. Dalej płakałam. Ten płacz był silniejszy ode mnie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz