Gdy widziałam nieprzytomną Kate, leżącą na łóżku w szpitalu, po tym jak miała zawał, moje serce też prawie stawało. Nie byłam zła na Zayna. Choć tylko dla tego, że jak na razie złość była pokonywana przez zamartwienie.
Niestety jedyne co mogłam teraz robić to siedzieć przy niej i patrzeć jak leży nie przytomna. Gdy głaskałam ją po głowie nie słyszałam jej niezadowolonego głosu, tylko pikanie. Nieustanne *pip*.
Pomimo tego, że nigdy nie zakochałam się w Zaynie, to roztrzaskał moje serce w drobny mak. W dodatku tylko chciał się przypodobać Kate. Eh.. Nie wyszło mu zbytnio.
Naglę poczułam ścisk w gardle. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Jako, że nigdy nie ukrywałam płaczu i jestem najbardziej dziewczęca i delikatna z całego zespołu, to zaczęłam płakać.
-Dlaczego? - spytałam ją choć wiedziałam, że nie odpowie.
Byłam przy niej tylko ja. Inne dziewczyny stwierdziły, że sterczenie przy niej już nie ma sensu. Ja jestem innego zdania. Chciałam być przy niej cały czas. Miała swój własny pokój więc mogłam siedzieć ilę czasu chcę. Pewnie też dlatego, że jestem sławna. Ludzie często dają mi więcej możliwości niż innym dziewczyną z zespołu. Nie rozumiem dlaczego.
Wszystkie jesteśmy takie same. To znaczy różnimy się wyglądami, talentami i charakterami, ale jesteśmy wszystkie normalnymi ludźmi i tak powinni nas traktować. Ja jestem nieludzko traktowana.
Ludzie traktowali mnie jakbym była kimś ważnym. Podczas kiedy ja tylko śpiewam, jednocześnie realizując moje marzenia.
Naglę usłyszałam, że Kate się porusza i nawet coś jęczy pod nosem. Budziła się. Czy powinna? A może to źle?
-Siostro! - zawołałam głośno.
Do pokoju od razu wbiegła przerażona pielęgniarka.
-Budzi się. - powiedziałam.
-To dobrze, że mnie zawołałaś. Pójdę po lekarza, a ty ją czymś zajmij. - powiedziała i znikła za drzwiami.
Złapałam Kate za rękę.
-Mama? - zapytała.
-Nie. To ja Sophie. - powiedziałam.
-Ale ja nie znam żadnej Sophie. - powiedziała zabrała swoją rękę z mojego uścisku.
Moje serce, które było już rozbite, teraz na domiar złego zostało bezdusznie podeptane. Wybiegłam z płaczem z pokoju.
Nie mogłam już dłużej wytrzymać tego napięcia. Wsiadłam do mojego wozu i tam doszczętnie się rozkleiłam.
Zamknęłam drzwi tak, aby nikt nie mógł wejść i położyłam się wzdłuż wozu. Wszystko wbijało mi się w najróżniejsze miejsca ale to ignorowałam. Byłam zbyt nieszczęśliwa.
Kuliłam się i zginałam na wszystkie strony z rozpaczy. Na szczęście miałam specjale szyby i nikt z zewnątrz nie mógł mnie zobaczyć w tym stanie.
-Kate. - czasem szeptałam pod nosem nadal w wielkiej rozpaczy.
W pewnym momencie usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Drżacą ręką sięgnęłam do kieszeni po telefon.
-Halo? - odebrałam.
-Płaczesz? - usłyszałam głos Megan.
-Bardzo. - oświadczyłam.
-Chłopcy przyjechali do szpitala i Cię tam nie zastali więc zadzwonili do nas. Gdzie jesteś? - powiedziała ciepło.
Nie miałam ochoty rozmawiać. Rozłączyłam się popadłam w dalszą histerie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz