-Nareszcie w domu. - westchnęłam wchodząc do olbrzymich rozmiarów budynku.
Gdy weszłyśmy podszedł do nas lokaj z poczną w ręce.
-W kuchni stoją jeszcze kosze z upominkami. Najwięcej dostała ponownie panna Kress. - powiedział i podał nam do rąk jakieś inne listy.
Ja dostałam dwa. Jeden od jakiejś fanki a drugi od... Mogest... CO?! Zawsze się wyśmiewałyśmy razem z dziewczynami z Modest. Oczywiście gdyby nie Ci idioci to nie mogłabym słuchać teraz Little Mix ale, dlaczego wysłali MI list?
Postanowiłam go szybko przeczytać. Pojechałam windą na moje piętro i dopiero tam go otworzyłam. Jego treść brzmiała tak:
"Droga panno Sophie Kress, chcielibyśmy jako firma Modest złożyć pani pewną propozycję. Będzie ona jednak wymagała wielu poświęceń jak na przykład odejście z zespołu i zerwanie umowy z panny teraźniejszą firmą. Modest oczywiście pokryje wszystkie koszty. Ponad to dostanie panna dom i możliwość wyprodukowania solowej płyty. Swoją decyzje prosze sprecyzować w liście."Tak w skrócie. Nawet nie miałam zamiaru odpisywać. Jednak czułam, że to mój obowiązek.
"Poczułam się urażona samą propozycja nigdy nie zostawię moich przyjaciółek. Mogłabym nagrać czasem piosenkę w jakimś innym gatunku, bo nie przepadam za rockiem, ale dla moich przyjaciółek jestem gotowa na każde poświęcenie"Napisałam o wiele więcej, ale komu chciało by się czytać? Na pewno Modest, bo na końcu napisałam, że ewentualnie mogę nagrać coś z kimś w duecie, ale zostaje w moim starym zespole, bo niedługo wyjeżdżamy do Polski na koncert, a bardzo mi na tym zależy.
Razem z nami miało tam pojechać One Direction. Megan ich zaprosiła bez opinii o tym innych. Ja jestem przeciw. Może trochę podobał mi się Harry, ale tylko z wyglądu bo zachowuję się jak nie do rozwinięty umysłowo dzieciak.
-Obiad. - rozległ się głos wydobywający się z głośników umieszczonych na każdym piętrze.
Zamontowaliśmy je po to aby obsługa mogła nas wołać na posiłki i na inne rzeczy jak np: kiedy w telewizji ma być jakiś fajny film. Znacznie ułatwiały sprawę.
Nadal myśląc o tym, że 1D pędzie nam towarzyszyć podczas wizyty w naszym ulubionym kraju. Wyobrażałam sobie jak ich piszczące fanki lecą w naszą stronę prosząc nas o autograf bo ich znamy. To chore. Tak przynajmniej myślę ja. Nasi fani się tak nie zachowują.
A może jeśli bym podpisała umowę z Modest to też by się tak stało... NIE! STOP! Nie ma mowy żebym nawet to sprawdzała. Nie mogę.
Gdy weszłam do jadalni zobaczyłam pięknie nakryty kwiatami stół. Oprócz nich były tam też trzy talerze. Dla mnie, Victori i Megan. Dziś na obiad miałyśmy kaczkę duszoną w mięcie.
-Jej! - pisnęła Vicky.
Ona lubiła te rzygi szatana. Ja zawsze jakoś je wciskałam, ale zawsze wtedy jadłam mało. Tak jak Megan.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz