piątek, 22 marca 2013

Chapter 6/Vashappeninwoman?

   ~~~~Kate~~~~
       Gdy powoli otworzyłam oczy zobaczyłam , że jestem w jakimś białym pokoju, a nad mną stoją dziewczyny, One Direction i jakiś koleś.
-Co się stało?-spytałam.
-Nie pamiętasz? Byłaś na rollercoasterze i miałaś zawał.oznajmiła Megan, a ja zaczęła sobie wszystko przypominać. To wszystko było przez Malika. Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że dziewczyny twierdzą, że w taki sposób to ja mogę nawet ludzi mordować. Chłopak na to spuścił głowę i wgapiał się w swoje buty.
-Witam panią. Jestem pani lekarzem prowadzącym. Obudziła się pani już wczoraj, ale miała pani jednodniowy zanik pamięci. Z tego powodu podaliśmy pani leki nasenne i przespała pani tę dobę. Gdy pani będzie gotowa proszę przyjść po wypis. 'Podreperowaliśmy' pani trochę serce także nie będzie się już pani bać adrenaliny i spokojnie może pani wskazać na rollercoastery.-oznajmił obcy facet.
-No, no. Przystojny, mądry i z poczuciem humoru. Ideał każdej kobiety.-zaśmiałam się. Lekarz na to się uśmiechnął i wyszedł. Widziałam, że Zayn odprowadza go wściekłym wzrokiem, jednak nic mnie to nie obchodziło.
-Tu masz dres. Przebierz się i wracamy.-odparła Vick podając mi torbę sportową z ubraniem i szczoteczką w środku. Poszłam więc do łazienki. Ubrałam dres zrobił am niedbale go koka, umyłam żeby i wróciłam do sali. One Direction już nie było, a dziewczyny stały i czekały.
-Pamiętasz, że jutro jedziemy do Polski?-spytała Sophie.
jak mogła bym zapomnieć? Przecież to mój kochany kraj.-oznajmiłam.-To co jedziemy?-zapytałam. Dziewczyny przytaknęły. Poszłam po wypis i wróciłyśmy do domu.
    Gdy byłyśmy w domu ja poszłam na swoje piętro i ubrałam coś normalnego. Gdy skończyłam się malować akurat zawołań o nas na obiad. Dziewczyny miały grillowanego kurczaka, a ja makaron z truskawkami, bo przez parę dni musiał am przestrzegać diety. Po obiedzie lokaj przyniósł nam pocztę. Wpierw odpisałam na 5 listów od fanek. Nie byłam jak Taylor Swift nie wyrzucałam ich od razu. Prawie zawsze odpisywałam. Na końcu była dziwna niebieska koperta. Na jej przodzie było pieczarką Modest. Otworzyłam ją zastanawiając się czego oni ode mnie chcą. Okazało się, ze maja dla mnie propozycję grania na perkusji w popowym zespole z jakimiś plastikami.
-Dziewczyny dostałam propozycję od Modest.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ja też.-oznajmiła Vick.
-I ja też.-odpowiedziała Megan.
-A ja wczoraj. Oni myślą, że nas rozdzielą. Są zazdrośni o to, że odnosimy większe sukcesy niż ich gwiazdeczki. Oczywiście nie licząc Little Mix.-powiedziała Sophie.
-Racja oni są nienormalni. A co do Little Mix to mają być podobno na naszym koncercie w przyszłym miesiącu w Londynie.-oznajmiłam i razem z Sophie zaczęłyśmy się cieszyć.
        Resztę dnia spędziłyśmy przed telewizorem.
-No dobra zbierały się jutro w stajemy o czwartej.-przerwała nam oglądanie Megan.
-Ale mamooo.-zaczęłyśmy.
żadnych ale. Spać, ale to już.-rozkazała nasza 'mummy'. Z ociąganiem i niechętnie ruszyłyśmy się z kanapy i poszłyśmy na swoje piętra.
     Następnego dnia wszystkie wstałyśmy punktualnie, oprócz Sophie. Ta się strasznie ociągała. Miała szczęście, że spakowałyśmy się poprzedniego dnia. Ja w sumie nie musiał am się pakować. Miałyśmy koncert w Gdyni i Gdańsku, a moi rodzice mieszkali w Gdyni, więc miałam tam rzeczy. My miałyśmy nocleg domu moich rodziców, a One Direction spadło w hotelu w Sopocie. Wracając do tematu. Ja i tak brałam ze sobą bagaże.
     Zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam to. Z dziewczynami spotkałam się pod drzwiami. Gdy byłyśmy już w komplecie zapakowałyśmy się i wsiadłyśmy do taksówki.
-----------------------------------------------------------
Myślałam, że wyjdzie dłuższy. Trochę późno jest więc muszę lecieć. Dalszy ciąg będzie w story. Jednak ja też coś jutro napisze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz