☺☻☺Kate☺☻☺
-Ja chcę być ciuchcią. - obudził mnie krzyk Victorii. Leniwie przetarłam oczy i zeszłam na dół. Sophie i Victoria biegały po salonie rzucając się czipsami. Victoria udawała ciuchcię, a Sophie samolot. Megan stała na środku pokoju i próbowała je uspokoić. Jednak jak zwykle bez skutku. Ja też się do nich dołączyłam i udawałam , że jeżdżę na niewidzialnym motorku.-Wrrrr. Wrrr.- krzyczałam.
-Ogar dzieci! Co wy jesteście niepełnosprawne umysłowo?-podjęła kolejną próbę uspokojenia nas Megan.
-Yyy, tak.-odpowiedziałyśmy równocześnie.
-No dobra Megan ma racje. Chyba czas się ogarnąć. To kto robi śniadanie-*cisza*- Rozumiem. Czyli jak zwykle ja.- odpowiedziałam z udawanym zawodem. Na śniadanie zrobiłam naleśniki. Zeżarłyśmy wszystko.
-To jakie plany na dziś?-spytała Sophie.
-Jutro mamy urządzić parapetówkę. Wiecie przed wczoraj się wprowadziłyśmy wypadałoby. A poza tym nasza menagerka, Alisa już na nią zaprosiła wszystkie gwiazdy i szychy.-oznajmiła Megan.
-Zmieszczą się wszyscy?-spytała Vicki.
-Kobieto mamy dom wielkości centrum handlowego!-krzyknęła Sophie robiąc przy tym face palm.
-W takim razie plan na dziś:sprzątamy cały dom na błysk, kupujemy stroje zamawiamy catering i zapraszamy naszych znajomych. Plan na jutro: szykujemy się, stroimy dom i przygotowujemy instrumenty. Wiecie trzeba jakiś popis dać.-zorganizowałam przygotowania.
-Ale mi się nie chce.-marudziła Sophi.
-Wiemy , że ci się nie chcę tobie się nigdy nie chce.-zgasiła ją Megan. Po tym zdaniu każda rozeszła się na swoje piętro, aby się ogarnąć. Wzięła prysznic i ubrałam to. Z dziewczynami spotkał am się przy wyjściu.
-To lecimy na zakupy.-pisnęła entuzjastycznie Vick. Wsiadłyśmy do Lamborghini Sophie i pojechałyśmy do miasta.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz