To dziś. Obudzili nas o czwartej. Ja jednak zignorowałam to i poszłam z powrotem spać. Niestety później poniosłam konsekwencje i musiałam szybko się umyć ubrać w to. Nie malowałam się już tylko nałożyłam delikatną warstwę matującego kremu na twarz i lekko pomalowałam rzęsy. Musiałam iść do taksówki z mokrymi włosami.
-No nareszcie! - powiedziała zniecierpliwiona Megan.
Biedna. Była nerwowa bo nie zjadła śniadania.
Kate była już cała i zdrowa jeśli chodzi o jej wypadek na rollerkosterze. Dziś mogła spokojnie polecieć z nami do polski.
-Koncert nadchodzi! - pisnęła Victoria.
W ręce trzymała kanapkę która była już do połowy zjedzona.To nie fair. Ja też bym chciała kanapkę. Niestety Vicky często myśli tylko o sobie. Ale i tak ją kocham.
-Nie mogę się już doczekać. A i chłopaki będą czekać na nas na lotnisku. - powiedziała podekscytowana Megan.
No tak. One Direction. Mieli jechać z nami. Kate była tak wkurzona gdy się o tym dowiedziała. Ale no cóż. Pewnie teraz Megan będzie musiała uspokajać ich podczas kłótni.
-Od razu chcę przypomnieć, że to nie ja ich zapraszałam. - powiedziałam oficjalnie.
-Ani ja. - powiedziała Vicky.
Uśmiechnęłam się do niej a ona mi to odwzajemniła. Byłyśmy jedynymi dziewczynami które wiedziały o co chodzi. Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem na wyobrażenie kłótni które odbędą się w Polsce.
-Lubie jeść gofry. - powiedziałam gdy przestałam się już śmiać.
-Ty to zawsze wiesz co powiedzieć. - westchnęła Megan.
-Alisa też jest na miejscu? - spytała ją Kate.
-Tak. A przynajmniej wczoraj mówiła, że będzie. - odpowiedziała zamyślona Megan.
W końcu dojechałyśmy na lotnisko. Tam faktycznie już czekała Alisa z 1D. Nie cieszyłam się zbyt na ich widok. To znaczy One Direction nie Alisy. Choć ona była mi bardziej obojętna. Zbyt często ją widuję.
-Nareszcie. - powiedziała Alisa.
-DO POLSKI! - pisnęła Vicky.
-Ta. A kiedy pojedziemy do Włoch? - spytałam.
-Zobaczymy. - westchnęła Alisa.
Poszłyśmy przejść wszystkie odprawy i tak dalej. Samolot już przyleciał i zaraz mieliśmy wsiąść na pokład.
-No w końcu. - powiedział Zayn gdy w końcu weszliśmy na pokład.
Mieliśmy swoją taką jakby własną kabinę na przodzie. Pasażerowie mogli wsiadać tylko tyłem. To był jeden z wielu plusów bycia sławnym.
-Sophie, choć na chwilę. - zawołała mnie Alisa.
Oddaliłyśmy się trochę od innych.
-Dostałaś list od Modest? - zapytała.
-Dostałam. Ale nie martw się. Ani mi się śni odchodzić. - uspokoiłam ją.
-Przemyśl to jeszcze raz. To porządna propozycja. Poza tym wiem, że czytałaś bo im odpowiedziałaś. Wiem bo przecież zarządzam waszą pocztą.
-No racja. - powiedziałam.
-Dziewczyny mogą znaleźć sobie inną wokalistkę. A taka szansa może się już nie powtórzyć. - powiedziała Alisa.
-Co? - powiedziałam oszołomiona. -Tak łatwo mnie zastąpić? - powiedziałam oburzona.
-No właśnie nie. Dlatego Modest poprosiło CIEBIE a nie inną dziewczynę. - powiedziała.
-Ale ja nie chcę! - krzyknęłam i wróciłam na swoje miejsce bo zaraz mieliśmy startować.
Podczas lotu myślałam tylko o tym co powiedziała mi Alisa. Czy ona na prawdę chciała żebym przeszła do Modest? Uważa, że mogę zostawić moje przyjaciółki? Nigdy!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz