piątek, 22 marca 2013

Story 5 / belikeharrystyles

       To dziś. Obudzili nas o czwartej. Ja jednak zignorowałam to i poszłam z powrotem spać. Niestety później poniosłam konsekwencje i musiałam szybko się umyć ubrać w to. Nie malowałam się już tylko nałożyłam delikatną warstwę matującego kremu na twarz i lekko pomalowałam rzęsy. Musiałam iść do taksówki z mokrymi włosami.
        -No nareszcie! - powiedziała zniecierpliwiona Megan.
        Biedna. Była nerwowa bo  nie zjadła śniadania.
        Kate była już cała i zdrowa jeśli chodzi o jej wypadek na rollerkosterze. Dziś mogła spokojnie polecieć z nami do polski.
         -Koncert nadchodzi! - pisnęła Victoria.
         W ręce trzymała kanapkę która była już do połowy zjedzona.To nie fair. Ja też bym chciała kanapkę. Niestety Vicky często myśli tylko o sobie. Ale i tak ją kocham.
         -Nie mogę się już doczekać. A i chłopaki będą czekać na nas na lotnisku. - powiedziała podekscytowana Megan.
         No tak. One Direction. Mieli jechać z nami. Kate była tak wkurzona gdy się o tym dowiedziała. Ale no cóż. Pewnie teraz Megan będzie musiała uspokajać ich podczas kłótni.
         -Od razu chcę przypomnieć, że to nie ja ich zapraszałam. - powiedziałam oficjalnie.
         -Ani ja. - powiedziała Vicky.
         Uśmiechnęłam się do niej a ona mi to odwzajemniła. Byłyśmy jedynymi dziewczynami które wiedziały o co chodzi.  Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem na wyobrażenie kłótni które odbędą się w Polsce.
         -Lubie jeść gofry. - powiedziałam gdy przestałam się już śmiać.
         -Ty to zawsze wiesz co powiedzieć. - westchnęła Megan.
         -Alisa też jest na miejscu? - spytała ją Kate.
         -Tak. A przynajmniej wczoraj mówiła, że będzie. - odpowiedziała zamyślona Megan.
         W końcu dojechałyśmy na lotnisko. Tam faktycznie już czekała Alisa z 1D. Nie cieszyłam się zbyt na ich widok. To znaczy One Direction nie Alisy. Choć ona była mi bardziej obojętna. Zbyt często ją widuję.
         -Nareszcie. - powiedziała Alisa.
         -DO POLSKI! - pisnęła Vicky.
         -Ta. A kiedy pojedziemy do Włoch? - spytałam.
         -Zobaczymy. - westchnęła Alisa.
         Poszłyśmy przejść wszystkie odprawy i tak dalej. Samolot już przyleciał i zaraz mieliśmy wsiąść na pokład.
         -No w końcu. - powiedział Zayn gdy w końcu weszliśmy na pokład.
         Mieliśmy swoją taką jakby własną kabinę na przodzie. Pasażerowie mogli wsiadać tylko tyłem. To był jeden z wielu plusów bycia sławnym.
         -Sophie, choć na chwilę. - zawołała mnie Alisa.
         Oddaliłyśmy się trochę od innych.
         -Dostałaś list od Modest? - zapytała.
         -Dostałam. Ale nie martw się. Ani mi się śni odchodzić. - uspokoiłam ją.
         -Przemyśl to jeszcze raz. To porządna propozycja. Poza tym wiem, że czytałaś bo im odpowiedziałaś. Wiem bo przecież zarządzam waszą pocztą.
         -No racja. - powiedziałam.
         -Dziewczyny mogą znaleźć sobie inną wokalistkę. A taka szansa może się już nie powtórzyć. - powiedziała Alisa.
         -Co? - powiedziałam oszołomiona. -Tak łatwo mnie zastąpić? - powiedziałam oburzona.
         -No właśnie nie. Dlatego Modest poprosiło CIEBIE a nie inną dziewczynę. - powiedziała.
         -Ale ja nie chcę! - krzyknęłam i wróciłam na swoje miejsce bo zaraz mieliśmy startować.
         Podczas lotu myślałam tylko o tym co powiedziała mi Alisa. Czy ona na prawdę chciała żebym przeszła do Modest? Uważa, że mogę zostawić moje przyjaciółki? Nigdy!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz