-Nie pyskuj!-zaczęłam naszą rutynową kłótnie.
-Sama nie pyskuj!-podchwycił mój pomysł.
-Ty nie pyskuj.
-Nie pyskuj.
-A pamiętasz, że Milan przegrał.-odpowiedziałam na śmiechem. On na to zamilkł i wyszedł z kuchni, a ja zabrałam się za śniadanie. Zapach jajecznicy od razu obudził i zwabił wszystkich domowników.
-Dziś przyjeżdża mój brat.-oznajmiła spokojnie Sophie.
-To ty masz brata?!-wszyscy krzyknęli ze zdziwieniem.
-Kojarzycie tego 15-letniego bruneta z "I wanna be star"?-spytała.
-Tak .-odpowiedzieliśmy znów równocześnie.
-No i to jest mój brat.-powiadomiła nas.
-Faktycznie. Zauważyłam kiedyś pewne podobieństwo.-stwierdziłam.
-A kiedy on będzie?-spytała Megan.
-Teraz.-oznajmiła Sophie, a w tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Soph poszła otworzyć. Po dwóch minutach do kuchni wszedł piętnastolatek o ciemnych włosach.
-Siema ludzie! To co? Idziemy na impreze!-powiedział, na co my wybuchliśmy śmiechem. Chłopak spalił przez to buraka.
-Cześć!-przywitał się Łoszyrd.
-Jestem Clavis.-przedstawił się chłopak.
-Chyba Alexiss.-odparała ze śmiechem jego siostra.
-Tylko ty mnie tak nazywasz.-odpowiedział Clavis.
-Dobra spokój dzieci.-uspokoiła nas Megan.
-Dobra to jakie plany na dziś?-spytała Vick.
-Wesołe miasteczko!-krzyknął Jeremy. Wszyscy zgodzili się z jego pomysłem. Po pół godzinie wszyscy się dzieli w aucie Megan, przebrani i uczesani.
Gdy dojechaliśmy, ja i Sophie od razu rzuciłyśmy się na wirujące filiżanki. Byłyśmy na nich chyba z 8 razy. Potem był dom strachu, choć my więcej się tam naśmialiśmy niż przestraszyliśmy. Później była loteria, na której wylosowałam wielkiego misia. Następnie kolejka górska i parę wodnych atrakcji. Na koniec stanęliśmy przed moją zmorą-rollercoasterem. Panicznie balsam się wejść, a pisk ludzi wcale mi w tym nie pomagał. W środku byłam totalnie rozdarta. Chciałam pokonać lęk, ale jednocześnie nie mogłam.
Nagle znikąd obok stanęło One Direction.
-Co? Pewno nie wejdziesz. Za bardzo się boisz.-odparł na przywitanie ze śmiechem mulat. Wtedy coś się we mnie zagotowało. Nie będzie mi się śmiać w twarz jakiś idiota.
-A właśnie pójdę.-odpowiedziałam mu. Wszyscy moi znajomi po patrzyli na mnie z minami błagającymi żebym tego nie robiła. Oni dobrze wiedzieli o moim lęku i martwił i się o skutki próby pokonania go.
-Proszę cię. Nie musisz tego robić, bo jakiś idiota się do ciebie przyczepił.-mówiła Megan.
-Już podjęła decyzję. Idę.-odpowiedziałam, po czym oddałam misia Vick i wsiadłam do rollercoastera. Zamknęła zatrzask. Teraz już nie było wyjścia. 'Pociąg' zaczął powoli aczkolwiek na dużą wysokość się cofać. Gdy był już prawie pionowo stanął. Zaraz się zacznie mój koszmar. W tym momencie wagonik zaczął pędzić. Zamknęłam oczy, bo nie chciałam na to patrzeć. Jednak to nic nie dało na pierwszym obrocie zaczęła się drzeć jak opętana. Na szczęście nie było tego słychać wśród wrzasku ludzi. W tej chwili marzyłam tylko o tym, aby mój koszmar się skończył.
††††Megan††††
Tak bardzo bałam się o Kate. Na szczęście rollercoaster się zatrzymał. Ludzie zaczęli wychodzić. Wśród niech zobaczyłam bledszą od ściany Kate, która pod biegła do najbliższego kosza i (jak można było wywnioskować) wymiotowała. Po chwili przestała i usiadła na ławce obok. Podbiegłam do niej.
-Wszystko dobrze?-spytałam, lecz ona w odpowiedzi zaczęła krzyczeć, żebym zatrzymała tą przeklęta kolejkę. Z jej oczu literami płynęły łzy. Po pięciu minutach krzyku opadła bezwładnie na ławkę. Przeszłam kurs pierwszej pomocy więc wiedziałam co zrobić. Wpierw zbadałam jej puls było niewyczuwalne. To mnie przeraziło.
-Pomóżcie mi! Ona ma zawał!-krzyknęłam do przyjaciół, którzy jak się okazało stali za mną. Byłam zbyt roztrzęsiona, aby zadzwonić po karetkę. Na szczęście Sophie zrobiła to za mnie, a Vick mnie odciągnęła. Spojrzałam jeszcze na Zayna, który był sprawcą tego wszystkiego. Wyglądał na równie przerażonego co ja.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz