piątek, 22 marca 2013

Story 4 / belikeharrystyles

     Cieszyłam się na myśl, że Kate wróci do siebie. Miałam ochotę wybiec z samochodu i ogłosić to całemu światu, jednak nie widziałam jak. Musiałam zawieźć Megan do domu. Później ewentualnie ogłoszę to na tt.
      -Nareszcie w domu. - westchnęłam wchodząc do olbrzymich rozmiarów budynku.
      Gdy weszłyśmy podszedł do nas lokaj z poczną w ręce.
      -W kuchni stoją jeszcze kosze z upominkami. Najwięcej dostała ponownie panna Kress. - powiedział i podał nam do rąk jakieś inne listy.
       Ja dostałam dwa. Jeden od jakiejś fanki a drugi od... Mogest... CO?! Zawsze się wyśmiewałyśmy razem z dziewczynami z Modest. Oczywiście gdyby nie Ci idioci to nie mogłabym słuchać teraz Little Mix ale, dlaczego wysłali MI list?
        Postanowiłam go szybko przeczytać. Pojechałam windą na moje piętro i dopiero tam go otworzyłam. Jego treść brzmiała tak:
"Droga panno Sophie Kress, chcielibyśmy jako firma Modest złożyć pani pewną propozycję. Będzie ona jednak wymagała wielu poświęceń jak na przykład odejście z zespołu i zerwanie umowy z panny teraźniejszą firmą. Modest oczywiście pokryje wszystkie koszty. Ponad to dostanie panna dom i możliwość wyprodukowania solowej płyty. Swoją decyzje prosze sprecyzować w liście."
         Tak w skrócie. Nawet nie miałam zamiaru odpisywać. Jednak czułam, że to mój obowiązek.
"Poczułam się urażona samą propozycja nigdy nie zostawię moich przyjaciółek. Mogłabym nagrać czasem piosenkę w jakimś innym gatunku, bo nie przepadam za rockiem, ale dla moich przyjaciółek jestem gotowa na każde poświęcenie"
        Napisałam o wiele więcej, ale komu chciało by się czytać?  Na pewno Modest, bo na końcu napisałam, że ewentualnie mogę nagrać coś z kimś w duecie, ale zostaje w moim starym zespole, bo niedługo wyjeżdżamy do Polski na koncert, a bardzo mi na tym zależy.
        Razem z nami miało tam pojechać One Direction. Megan ich zaprosiła bez opinii o tym innych. Ja jestem przeciw. Może trochę podobał mi się Harry, ale tylko z wyglądu bo zachowuję się jak nie do rozwinięty umysłowo dzieciak.
        -Obiad. - rozległ się głos wydobywający się z głośników umieszczonych na każdym piętrze.
        Zamontowaliśmy je po to aby obsługa mogła nas wołać na posiłki i na inne rzeczy jak np: kiedy w telewizji ma być jakiś fajny film. Znacznie ułatwiały sprawę.
        Nadal myśląc o tym, że 1D pędzie nam towarzyszyć podczas wizyty w naszym ulubionym kraju. Wyobrażałam sobie jak ich piszczące fanki lecą w naszą stronę prosząc nas o autograf bo ich znamy. To chore. Tak przynajmniej myślę ja. Nasi fani się tak nie zachowują.
         A może jeśli bym podpisała umowę z Modest to też by się tak stało... NIE! STOP! Nie ma mowy żebym nawet to sprawdzała. Nie mogę.
         Gdy weszłam do jadalni zobaczyłam pięknie nakryty kwiatami stół. Oprócz nich były tam też trzy talerze. Dla mnie, Victori i Megan. Dziś na obiad miałyśmy kaczkę duszoną w mięcie.
         -Jej! - pisnęła Vicky.
         Ona lubiła te rzygi szatana. Ja zawsze jakoś je wciskałam, ale zawsze wtedy jadłam mało. Tak jak Megan.

czwartek, 21 marca 2013

Story 3 / belikeharrystyles

        Gdy widziałam  nieprzytomną Kate, leżącą na łóżku w szpitalu, po tym jak miała zawał, moje serce też prawie stawało. Nie byłam zła na Zayna. Choć tylko dla tego, że jak na razie złość była pokonywana przez zamartwienie.
         Niestety jedyne co mogłam teraz robić to siedzieć przy niej i patrzeć jak leży nie przytomna. Gdy głaskałam ją po głowie nie słyszałam jej niezadowolonego głosu, tylko pikanie. Nieustanne *pip*.
         Pomimo tego, że nigdy nie zakochałam się w Zaynie, to roztrzaskał moje serce w drobny mak. W dodatku tylko chciał się przypodobać Kate. Eh.. Nie wyszło mu zbytnio.
         Naglę poczułam ścisk w gardle. Do oczu zaczęły mi napływać łzy. Jako, że nigdy nie ukrywałam płaczu i jestem najbardziej dziewczęca i delikatna z całego zespołu, to zaczęłam płakać.
         -Dlaczego? - spytałam ją choć wiedziałam, że nie odpowie.
         Byłam przy niej tylko ja. Inne dziewczyny stwierdziły, że sterczenie przy niej już nie ma sensu. Ja jestem innego zdania. Chciałam być przy niej cały czas. Miała swój własny pokój więc mogłam siedzieć ilę czasu chcę. Pewnie też dlatego, że jestem sławna. Ludzie często dają mi więcej możliwości niż innym dziewczyną z zespołu. Nie rozumiem dlaczego.
         Wszystkie jesteśmy takie same. To znaczy różnimy się wyglądami, talentami i charakterami, ale jesteśmy wszystkie normalnymi ludźmi i tak powinni nas traktować. Ja jestem nieludzko traktowana.
         Ludzie traktowali mnie jakbym była kimś ważnym. Podczas kiedy ja tylko śpiewam, jednocześnie realizując moje marzenia.
         Naglę usłyszałam, że Kate się porusza i nawet coś jęczy pod nosem. Budziła się. Czy powinna? A może to źle?
         -Siostro! - zawołałam głośno.
         Do pokoju od razu wbiegła przerażona pielęgniarka.
         -Budzi się. - powiedziałam.
         -To dobrze, że mnie zawołałaś. Pójdę po lekarza, a ty ją czymś zajmij. - powiedziała i znikła za drzwiami.
         Złapałam Kate za rękę.
         -Mama? - zapytała.
         -Nie. To ja Sophie. - powiedziałam.
         -Ale ja nie znam żadnej Sophie. - powiedziała zabrała swoją rękę z mojego uścisku.
         Moje serce, które było już rozbite, teraz na domiar złego zostało bezdusznie podeptane. Wybiegłam z płaczem z pokoju.
          Nie mogłam już dłużej wytrzymać tego napięcia. Wsiadłam do mojego wozu i tam doszczętnie się rozkleiłam.
          Zamknęłam drzwi tak, aby nikt nie mógł wejść i położyłam się wzdłuż wozu. Wszystko wbijało mi się w najróżniejsze miejsca ale to ignorowałam. Byłam zbyt nieszczęśliwa.
          Kuliłam się i zginałam na wszystkie strony z rozpaczy. Na szczęście miałam specjale szyby i nikt z zewnątrz nie mógł mnie zobaczyć w tym stanie.
          -Kate. - czasem szeptałam pod nosem nadal w wielkiej rozpaczy.
          W pewnym momencie usłyszałam, że ktoś do mnie dzwoni. Drżacą ręką sięgnęłam do kieszeni po telefon.
          -Halo? - odebrałam.
          -Płaczesz? - usłyszałam głos Megan.
          -Bardzo. - oświadczyłam.
          -Chłopcy przyjechali do szpitala i Cię tam nie zastali więc zadzwonili do nas. Gdzie jesteś? - powiedziała ciepło.
         Nie miałam ochoty rozmawiać. Rozłączyłam się popadłam w dalszą histerie.

wtorek, 19 marca 2013

Chapter 4/Vashappeninwoman?

  Obudziłam się dziś z niezłym kacem. Głowa mi nawalała i cholernie chciało mi się pić. Zbiegłam na dół i zaczęła łykać środki przeciwbólowe i pić wodę litrami. Po chwili zauważyłam , że obok mnie stoi Jeremy i zwija się ze śmiechu.
-Nie pyskuj!-zaczęłam naszą rutynową kłótnie.
-Sama nie pyskuj!-podchwycił mój pomysł.
-Ty nie pyskuj.
-Nie pyskuj.
-A pamiętasz, że Milan przegrał.-odpowiedziałam na śmiechem. On na to zamilkł i wyszedł z kuchni, a ja zabrałam się za śniadanie. Zapach jajecznicy od razu obudził i zwabił wszystkich domowników.
-Dziś przyjeżdża mój brat.-oznajmiła spokojnie Sophie.
-To ty masz brata?!-wszyscy krzyknęli ze zdziwieniem.
-Kojarzycie tego 15-letniego bruneta z "I wanna be star"?-spytała.
-Tak .-odpowiedzieliśmy znów równocześnie.
-No i to jest mój brat.-powiadomiła nas.
-Faktycznie. Zauważyłam kiedyś pewne podobieństwo.-stwierdziłam.
-A kiedy on będzie?-spytała Megan.
-Teraz.-oznajmiła Sophie, a w tym samym momencie zadzwonił dzwonek. Soph poszła otworzyć. Po dwóch minutach do kuchni wszedł piętnastolatek o ciemnych włosach.
-Siema ludzie! To co? Idziemy na impreze!-powiedział, na co my wybuchliśmy śmiechem. Chłopak spalił przez to buraka.
-Cześć!-przywitał się Łoszyrd.
-Jestem Clavis.-przedstawił się chłopak.
-Chyba Alexiss.-odparała ze śmiechem jego siostra.
-Tylko ty mnie tak nazywasz.-odpowiedział Clavis.
-Dobra spokój dzieci.-uspokoiła nas Megan.
-Dobra to jakie plany na dziś?-spytała Vick.
-Wesołe miasteczko!-krzyknął Jeremy. Wszyscy zgodzili się z jego pomysłem. Po pół godzinie wszyscy się dzieli w aucie Megan, przebrani i uczesani.
   Gdy dojechaliśmy, ja i Sophie od razu rzuciłyśmy się na wirujące filiżanki. Byłyśmy na nich chyba z 8 razy. Potem był dom strachu, choć my więcej się tam naśmialiśmy niż przestraszyliśmy. Później była loteria, na której wylosowałam wielkiego misia. Następnie kolejka górska i parę wodnych atrakcji. Na koniec stanęliśmy przed moją zmorą-rollercoasterem. Panicznie balsam się wejść, a pisk ludzi wcale mi w tym nie pomagał. W środku byłam totalnie rozdarta. Chciałam pokonać lęk, ale jednocześnie nie mogłam.
    Nagle znikąd obok stanęło One Direction.
-Co? Pewno nie wejdziesz. Za bardzo się boisz.-odparł na przywitanie ze śmiechem mulat. Wtedy coś się we mnie zagotowało. Nie będzie mi się śmiać w twarz jakiś idiota.
-A właśnie pójdę.-odpowiedziałam mu. Wszyscy moi znajomi po patrzyli na mnie z minami błagającymi żebym tego nie robiła. Oni dobrze wiedzieli o moim lęku i martwił i się o skutki próby pokonania go.
-Proszę cię. Nie musisz tego robić, bo jakiś idiota się do ciebie przyczepił.-mówiła Megan.
-Już podjęła decyzję. Idę.-odpowiedziałam, po czym oddałam misia Vick i wsiadłam do rollercoastera. Zamknęła zatrzask. Teraz już nie było wyjścia. 'Pociąg' zaczął powoli aczkolwiek na dużą wysokość się cofać. Gdy był już prawie pionowo stanął. Zaraz się zacznie mój koszmar. W tym momencie wagonik zaczął pędzić. Zamknęłam oczy, bo nie chciałam na to patrzeć. Jednak to nic nie dało na pierwszym obrocie zaczęła się drzeć jak opętana. Na szczęście nie było tego słychać wśród wrzasku ludzi. W tej chwili marzyłam tylko o tym, aby mój koszmar się skończył.


††††Megan††††
   Tak bardzo bałam się o Kate. Na szczęście rollercoaster się zatrzymał. Ludzie zaczęli wychodzić. Wśród niech zobaczyłam bledszą od ściany Kate, która pod biegła do najbliższego kosza i (jak można było wywnioskować) wymiotowała. Po chwili przestała i usiadła na ławce obok. Podbiegłam do niej.
-Wszystko dobrze?-spytałam, lecz ona w odpowiedzi zaczęła krzyczeć, żebym zatrzymała tą przeklęta kolejkę. Z jej oczu literami płynęły łzy. Po pięciu minutach krzyku opadła bezwładnie na ławkę. Przeszłam kurs pierwszej pomocy więc wiedziałam co zrobić. Wpierw zbadałam jej puls było niewyczuwalne. To mnie przeraziło.
-Pomóżcie mi! Ona ma zawał!-krzyknęłam do przyjaciół, którzy jak się okazało stali za mną. Byłam zbyt roztrzęsiona, aby zadzwonić po karetkę. Na szczęście Sophie zrobiła to za mnie, a Vick mnie odciągnęła. Spojrzałam jeszcze na Zayna, który był sprawcą tego wszystkiego. Wyglądał na równie przerażonego co ja.

sobota, 16 marca 2013

Dodatkowi bohaterowie


Alex "Łoszyrd" Devis
Dwudziestojednolatek z Polski. Kate zna od jej urodzenia. Ich mamy się przyjaźnią.
Dla Kate jest jak starszy brat. Pozostałe dziewczyny poznał kiedy założyły zespół, ale i tak bardzo się z nimi zżył. Jeremiego poznał , gdy dziewczyny nagrywały swój pierwszy singiel. Od tego czasu są najlepszymi przyjaciółmi. Uwielbia imprezować, ale jest spokojny i opanowany. Nie ma dziewczyny i na razie jej nie szuka.Mieszka razem z Jeremim w Ameryce, ale chce się przeprowadzić do Londynu. Gra na fortepianie. Słucha rapu i hip hopu.


Jeremy Jason
Dziewiętnastolatek z Włoch. Przyjaciel Sophie od przedszkola. Dziewczyny  i Alexa poznał podczas nagrywania przez dziewczyny ich pierwszego singla. Z Alexem są najlepszymi przyjaciółmi. Mieszka w Ameryce, ale zamierza przeprowadzić się z Alexem do Londynu. Uwielbia imprezy. Jest szalony i pełen energii. Często wdaje się w bójki. Gdy przeprowadzi się do Londynu zamierza grać w Chelsea London. Słucha rapu i hip hopu.  


Clavis "Alexiss" Kress
(Postać wkrótce się pojawi)
Piętnastoletni, młodszy brat Sophie. Jak i ona pochodzi z Włoch. Lubi się podpisywać przez co jest często wyśmiewany. Jest nazbyt pewny siebie, ale ma poczucie humoru jak jego siostra. Mimo młodego wieku jest aktorem i gra w dużych produkcjach filmowych. Słucha popu.


Lisa Felvs
(Postać wkrótce się pojawi)
Dwudziestodwuletnia, starsza siostra Megan. Również pochodzi z Norwegii, ale mieszka w Belgii. Jest roztrzepana i nieogarnięta. Pracuje w modelingu jako fotograf.  Słucha rocka.

piątek, 15 marca 2013

Story 2 / belikeharrystyles

     -To idź do nich bo jeszcze coś zniszczą. - pogoniłam ją.
     -Racja. - powiedziała i pobiegła na górę.
     Nie chciało mi się tam iść. Podszedł do mnie jakiś gostek z przekąskami.
     -Nie, dzięki. - powiedziałam i poszłam poszukać jeszcze kogoś.
     Hm... Kesha, Green Day, Adele, Bruno Mars, Rihanna i.... Opra?! Kto ją tu zaprosił? Zresztą trudno już. Chciałam znaleźć One Direction.
     -Gdzie zniknęłaś? - spytał mnie ktoś zza pleców.
     -Ja? - spytałam odwracając się.
     -Tak. - odpowiedział Harry Styles.
     -Tu jak można stwierdzić po tym, że tu stoję. - powiedziałam sarkastycznie.
     -No bo wiesz... Czy to jest Opra? - spytał.
     -Tak. Skoro więc nie masz już nic więcej do powiedzenia to może lepiej już sobie pójdę.
     -Nie! Czekaj! Nie to chciałem powiedzieć! - powstrzymał mnie.
     -No to dajesz. - powiedziałam płytko.
     -Fajnie śpiewasz. Nie powinnaś trzymać się z tymi dziewczynami. - powiedział.
     -Ale to moje przyjaciółki. Może ty tego nie rozumiesz, bo ich nie masz. - parsknęłam śmiechem.
     -Co? Mam mnóstwo przyjaciół. - bronił się.
     -Ta. Ty i reszta 1D to geje a inni lubią Cię bo jesteś sławny. - powiedziała szorstko.
     -Co? Myślałem, że jesteś naszą fanką. - powiedział Harry.
     -Bo jestem. Po prostu jestem realistą. - powiedziałam.
     Poszłam do dziewczyn bo musiałyśmy zrobił mały obchód. Zajął nam chwilę bo wszystkie ważne osoby już poszły. Za to przyszli inni ważni goście. Kiedyś poznaliśmy ich na koncercie w Polsce.
     -Jeremy! Łoszyrd! Wieki się nie widzieliśmy! - powiedziałam i przybiłam im "żółwika" którego nauczyli mnie robić za dawnych czasów.
     Po chwili poszliśmy oglądać mecz FC Barcelona vs. AC Milan. Od początku stawiałam na Barce. Jednak Jeremi był innego zdania. Frajer. Oczywiście okazało się, że miałam racje.
     -Hahaha, całuj pierścień. - zaśmiałam się.
     -Jeden wielki FUKS! - powiedział.
     -Chciałbyś. - zaśmiałam się ponownie.
     -Czy mógłby mi ktoś powiedzieć kim był ten klown w lokach? - powiedział Zayn.
     -Jasne to był... - nie zdążyłam dokończyć bo Kate chciała się rzucić na mulata.
     Łosiek ją powstrzymał. Jednak w dość drastyczny i bolesny sposób.  Zayn postanowił obronić Kate i uderzył Łośka. No i tak rozpoczęła się bójka między naszymi kolegami a 1D.
     Ku mojemu zdziwieniu Niall zrezygnował. Może to i dobrze. Choć Kate się zdziwiła.
     -Wow, mistrzu! Ty to potrafisz zaimponować kobiecie po prostu jedząc kanapkę. - zaśmiałam się.
     -Wiem. - odpowiedział chłopak.
     Bójka trwała dalej. Tylko wycofał się z niej także następny chłopak z burzą loków na głowie. Mi też włosy się kręciły tylko teraz były związane w koka.
     -Leń. - zaśmiałam się.
     -Ej! A Niall mógł! - powiedział z pretensją.
     -Bo on i tak nie miałby szans.- zaśmiałam się.
     -Ej! - powiedział Niall. -Chociaż nie. Ty masz racje. - zaśmiał się.
     -Czyli ja miałbym szanse? - spytał się z dumą Harry.
     -Już nie. Twoi przyjaciele przez Ciebie przegrali. - powiedziałam sucho.
     -No przepraszam ale jeszcze nigdy nie spotkałem dziewczyny która leci na lenistwo Nialla a na mnie nie zwraca uwagi. - powiedział z wyrzutem.
     -Jak to nie? Dzięki mnie jeszcze tu jesteś. - broniłam się.
     -To może coś dla mnie zaśpiewasz? - zapytał.
     -Co ja jestem, żeby śpiewać o chłopakach? Taylor Swift? Naprawdę jestem aż taka płaska? - zaśmiałam się.
     -Hahaha... - wybuchł śmiechem Hazza.
     -No co? Jestem? - ciągnęłam dalej.
     -Haha... - śmiał się Niall i Harry.
     -To znaczy, że tak? Chyba tak jak ona będę musiała wypychać sobie stanik. - nie przerywałam śmiechem.
     -Skąd. - wykrztusił ledwo Harry śmiejąc się.
     -Oh, jak sweetaśnie! - pisnęłam. -Chyba aż napiszę o tym piosenkę i nakłamie na czyiś temat na Twetterze. - ciągnęłam.
     -Przestań. - powiedział Niall powoli już się krztusząc.
     -To bye. Idę znaleźć sobie jakiegoś naiwniaka o którym napiszę piosenkę na nowy album. - powiedziałam i pobiegłam do dziewczyn.

Chapter 3/Vashappeninwoman?

  Gdy zeszłyśmy ze sceny Sophie gdzieś zniknęła. Ja poszlak z dziewczynami przywitać gości. Nagle na kogoś wpadłam. Pod islam głowę i zobaczyłam Łoszyrda (który tak naprawdę ma na imię Alex) i Jeremiego - nasi przyjaciele, którzy mieszkają w Ameryce.
-Jezu! To naprawdę wy!-darłyśmy mordy.
-Tak to my. Wasza menagerka nas tu zaprosiła, a my jak tylko usłyszeliśmy słowo impreza od razu przyjechaliśmy.-odparł ze śmiechem Łoszyrd. Po chwili dołączyła do nas Sophie. Niestety rozmowę przerwała nam Alisa, bo trzeba było pogadać trochę  z szychami. Gdy skończyłyśmy 'obchód' okazało się, że wszyscy ważni goście już poszli. Zostali tylko znajomi i gwiazdy. To oznaczało, że impreza się rozkręci.
  Nagle podszedł do nas Slash.
-Dziewczyny wymiatałyście. Jestem waszym fanem.oznajmił gitarzysta.
-Serio?! Nasz idol jest naszym fanem. Yeah.-mówiłyśmy jedna przez drugą.
-A oto prezent dla was.-oznajmił wyjmując zza pleców gitarę ze swoim autografem.- Złoże ją na ręce moich godnych zastępczyń.-powiedział i dał gitarę Vick i Megan.
dzięki.-piszczały.
-A tu macie wizytówkę mojego menagera. Wiecie trzeba nagrać jakiś utwór razem.-podał nam jakąś tekturkę im odszedł. Podobnie minęło spotkanie z Green Dayem. Oni także chcieli z nami coś nagrać.
  Wszyscy zasiedli, aby obejrzeć mecz FC Barcelona kontra AC Milan.
to pewne, że wygra Barca.oznajmiła Sophie.
nie, bo Milan.odpowiedział Jeremy.
-Barca...Milan..Barca.Milan....-zaczęła się nasza tradycyjna kłótnia. Mecz oczywiście wygrała Barca. Potem wypominałyśmy to Jeremiemu.
  Chwile potem wszyscy wrócili na parkiet.
-Kim był ten klown w kapeluszu?-usłyszałam za sobą. Obróciłam głowę i zobaczył am tego czarnowłosego idiotę z One Direction. Już miałam mu złamać nos, ale Łoszyrd mnie powstrzymał, za co oberwał od czarnowłosego. I zaczęła się bójka. Do Łoszyrda dołączył Jeremy, a do mu lata trójka z jego świty.
-Łoszyrd, Jeremy pokażcie im.-dopingowałyśmy przyjaciół.
Nagle zauważył am, że jeden z ich zespołu się nie bije, tylko stoi z boku i je spokojnie kanapkę.
-Nie walczysz?-spytałam go.
-Nie.-odpowiedział obojętnie na co ja tylko wzruszyłam ramionami.
  Walkę wygrali oczywiście Amerykanie.
-Żółwik- powiedział am do Łoszyrda, a ten przybił mi żółwika.

czwartek, 14 marca 2013

Story 1 / belikeharrystyles

♫♫♫Sophie♫♫♫
        Weszłyśmy na scenę. Z niej było widać na prawdę wszystko! Miałam właśnie przywitać gości gdy w tłumie zobaczyłam One Direction. Nie wiedziałam co powiedzieć.
        -Witam na imprezie. Szczególnie chcę powitać naszych idoli czyli Green Day i Slesha. To dla nas niesamowity zaszczyt. Ale jeśli już zaczęliśmy mówić o gościach, chciałabym zapytać, czemu One Direction przyszło na naszą imprezę. My gramy rock, oni pop. Czy to nie wydaję się wręcz śmieszne? - powiedziałam.
        Dziewczyny zaczęły grać jedną z piosenek żebym wreszcie się zamknęła i zaczęła śpiewać. Udało im się. Dopiero po krótkim koncercie zaczęłam ponownie gadać. Tym razem dołączyły się do mnie Vicky i Kate.
        -Cześć 1D! - powiedziałam wybuchając śmiechem.
        -Jeszcze tu jesteście bo Sophie was lubi. Doceńcie. - powiedziała Vicky.
        -Ta. Gra rocka słucha popu. Mądre tak jak to, że tu jesteście. - powiedziała Kate.
        -Ej! - powiedziałam i zbiegłam ze sceny.
        Tam spotkałam się niemal od razu z jednym z członków One Direction. Dokładnie to z Zaynem.
        -Hej . -powiedział.
        Nie chciało mi się odpowiadać. Miałam ważniejsze zadanie. Ja od ZAWSZE chciałam poznać Nialla. Nie podobał mi się on najbardziej, ale co z tego? Niall, nadchodzę!
        Mijałam mnóstwo ludzi gdy nagle rozbrzmiała muzyka. Dokładniej dźwięk gitary. Gdy spojrzałam na scenę zobaczyłam na niej Slesha.
        -Cześć. - usłyszałam zza pleców.
        Za mną stał NIALL.
        -O mój boże! Zawszę chciałam Cię poznać. Można powiedzieć, że jesteś pewnym rodzajem mojego idola! - pisnęłam.
        -To nie za dobrze. - westchnął. -Niech zgadnę, a najbardziej podoba Ci się Zayn.
        -Nie. Skąd. - zaprzeczyłam.
        -Hm... Ktoś kogo się nie spodziewam. Może Liam.
        -Nie skąd. Niall, oszalałeś.
        -To może Harry? - zapytał.
        -Właściwie to mam 5 identycznych tatuaży. Gwiazdkę, 17BLACK, wieszak, serce i kłódkę. - wymieniłam.
        -Wiem. Przejrzałem twój FANPAGE. Tam było napisane, że jestem twoim idolem, ale nie wierzyłem. - powiedział.
        -To źle. - zaśmiałam się.
        Nagle zauważyłam, że paparazzi robią nam zdjęcia.
        -Boże, sio. - powiedziałam. -Na prawdę won! Wezwę ochronę. - powiedziałam.
        Usunęli się pomimo tego, że to nigdy nie działało.
        -Więc masz wpływ na to? - zdziwił się Niall.
        -No zazwyczaj nie. - powiedziałam.
        -My też. - usłyszałam głos kogoś innego.
        Od razu go rozpoznałaś.
        -To ty jesteś tą wokalistką która podobno wytatuowała sobie moje imię? - zapytał Harry Styles.
        -Nie. To nie prawda. Mam kilka takich samych tatuaży ale nie mam twojego imienia. Nie jestem świruską. - oburzyłam się i poszłam do dziewczyn.
        Tak właściwie to mam 8 tatuaży. Jeszcze oprócz tamtych mam napis "FUCK" na prawym nadgarstku, imię mojej mamy na szyi i moją datę oraz miejsce urodzenia na lewej stopie.
        -Gdzie byłaś? - spytała mnie Megan która wyrosła z podziemi.
        -Nic, nie ważne. Gdzie reszta? - zapytałam.
        -Na górze. - powiedziała.