sobota, 25 maja 2013

Chapter 8/Vashappeninwoman?

    Obudziłam się w moim starym łóżku. W tym, w którym spędził am 18 lat swojego życie. A no tak w końcu wczoraj przyjechałyśmy do Gdyni. Tak się cieszyłam, że mamy dzisiaj dzień wolny. Podobno Maks organizował dziś imprezę. Zaprosił nas wszystkich, łącznie z One Direction. Pewnie Vicky i Megan go namówiły. Nie ważne. Przed imprezą postanowiłam jeszcze pójść na plaże. Ubrałam wiec to i zeszłam na dół. W kuchni moja mama krzątała się przy kuchence.
-Cześć słoneczko.-powiedziała i przytuliłam mnie na powitanie-Twoje koleżanki jeszcze śpią. Najwyraźniej zmęczyła je podróż. A dziesięć minut temu dzwonił Maks i mówił, że chce cię zabrać na plaże. Po twoim stroju poznaję, że sama chciała tam iść.oznajmiła.
-Owszem.Właśnie się wybierałam.-odpowiedziałam i poszłam zrobić sobie kanapki. Gdy je zjadłam zadzwonił dzwonek. Za drzwiami stał jednak nie Maks  jak się spodziewałam, a Zayn.
-Cześć. Co tu robisz?-spytałam.
-Chciałem się z tobą spotkać. Wiesz tak żebyś pokazała miasto.-oznajmił chłopak.
-Aaa. Bo ja miałam teraz iść z Maksem na plaże. Mógł byś iść z nami.-odpowiedziałam.
-Serio? Nie będę przeszkadzać?-spytał.
-Jasne.-powiedziałam. W tym momencie za mulatem pojawił się mój chłopak.
-Witaj kochanie. Chodź na chwilę.-przywitał się i pociągnął mnie do salonu.
-Co on tu robi?-wycedził przez zaciśnięte zęby.
-No idzie z nami. Chłopaki są już umówieni z dziewczynami, on nie ma co robić, a poza tym mam pewien plan.-odpowiedziałam. Na słowo 'plan' Maks od razu się uśmiechnął. Wiedział, że to będzie coś dobrego. Wzięłam swoje rzeczy, pożegnałam się z mamą i w trójkę poszliśmy na plaże. Gdy byliśmy na plaży Zayn od razu poszedł na brzegi powiedzieć. Z tego co wiem boi się wody, wiec prawdopodobnie do wody nie wejdzie. Na szczęście swoje rzeczy zostawił przy nas. Szturchnęłam Maksa i wskazałam na krzaki. On od razu wiedział o co chodzi. Zgarnęliśmy nasze i Zayna rzeczy i ukryliśmy się w krzakach. Po około dziesięciu minutach  mu lat się obrócił, a gdy zobaczył, że nas nie ma zaczął podchodzić do ludzi i pytać ich o nas. Niestety po angielsku i nikt nic nie zrozumiał. My śmialiśmy się do rozpuku. Na szczęście był hałas i byliśmy dziesięć metrów od Zayna, więc nas nie słyszał. Gdy chłopak stanął tyłem do nas i zaczął pytać jakąś kobietę, która jako tako znała angielski, my odeszliśmy 5 metrów dalej i rozłożyliśmy koce. Gdy akurat na nich usiedliśmy kobieta z którą Zayn rozmawiał wskazała na nas. Mulat obrócił się i podbiegł do nas.
-Gdzie wy byliście?-spytał.
-My byliśmy cały czas tutaj, a co nie widziałeś nas?-odpowiedziałam.
-Nie-burknął chłopak.
-No dobra czas się zbierać. Już 13, a o 15 jest obiad. Ja się muszę jeszcze na próbę przygotować.-oznajmiłam.
-O.K. Ale pamiętasz o imprezie?-spytał Maks.
-Tak . Pamiętam. To do zobaczenia kochanie.-powiedziałam i pożegnałam się z chłopakiem. Maks poszedł szykować imprezę, a ja zamówiłam dla Zayna taksówkę, po czym wróciłam do domu.

                                                     *5 godzin później*
  Byłyśmy już po próbie i szykowałyśmy się na imprezę. Po prysznicu wysuszyłam włosy i ubrałam to. O 19:00 zeszłam na dół. Dziewczyny już na mnie czekały. Pożegnałyśmy się z moją mamą i ruszyłyśmy w stronę domu Maksa. Gdy przyszłyśmy chłopcy już tam byli. Oprócz nas byli tam też znajomi ze studiów Maksa. Wszyscy oczywiście do nas podchodzili i z nami gadali. Impreza zaczęła się rozkręcać wszyscy pili i tańczyli.Przez całą impreze nie widziałam jednak Maksa. Postanowiłam go poszukać. W żadnym pomieszczeniu go nie było. W ogrodzie też nie. Zostało tylko jedno miejsce gdzie mógł być. Pobiegłam do jego pokoju i odsunęłam szafę. Moim oczom ukazały się małe drewniane drzwiczki. Popchnęłam je. Weszłam do średniej wielkości pomieszczenia. Strasznie śmierdziało tam alkoholem i wszędzie były porozrzucane butelki. Rozejrzałam się po pokoju. Maks stał w rogu tego pomieszczenie. Niestety nie stał ubrany, ani nie był sam... Krzyknęłam. Zaczęłam biec połykając gorzkie łzy. Zanim się spostrzegłam leżałam w moim pokoju, na moim pokoju. Dalej płakałam. Ten płacz był silniejszy ode mnie...

sobota, 4 maja 2013

Story 7 /belikeharrystyles

       Wczoraj dotarłyśmy do trójmiasta. Już nie spałam, ale nie chciało mi się wstawać. Odpoczywałam po śnie. Wczoraj Zayn jakoś dziwnie się zachowywał w stosunku do mnie. Patrzył się bez przerwy co robię. Dziwnie komentował moje wypowiedzi. Rzucał mi jakby ostrzegawcze spojrzenia.
       Koniec tego dobrego. Postanowiłam się umyć. Wzięłam długą kąpiel. Nawet zaczęłam śpiewać. Ale nie rocka. Nie słuchałam tego typu muzyki. Zaczęłam śpiewać piosenkę Little Mix.  Mianowicie Change Your Life.
       Gdy woda stała się zimna wreszcie wyszłam z wanny, wytarłam się i ubrałam to i wyszłam z łazienki. Przed drzwiami stała Vicky.
       -Prywatny koncert z samego rana. Sama rozkosz. - powiedziała i weszła do łazienki.
       Wzruszyłam ramionami i postanowiłam spotkać się z Harrym. W końcu to ma być mój chłopak, nie? Według mnie to słaby pomysł. Chociaż. Jakby spojrzeć na to z innej strony, to Directionerki raczej nie słuchają naszego zespołu, więc nie stracimy fanów. Co z tego, że zyskamy haterów. Normalne.
       -Ja wychodzę pani Trisst. - oznajmiłam.
       -Dobrze. Tylko wróć przed piętnastą. Wtedy jest obiad a poza tym o szesnastej próba. - powiedziała.
       Przed domem stała taksówka którą wcześniej zamówiłam. Szybko dojechaliśmy pod hotel. Zapłaciłam kierowcy i udałam się do wnętrza luksusowego hotelu. Nie musiałam pytać recepcjonistki o numer pokoju, bo Harry właśnie z nią rozmawiał.
        Podeszłam do niego i klepnęłam go w ramie.
        -Bogu dzięki! - westchnął i mocno mnie przytulił. -Mówisz po polsku, nie? - zapytał.
        -Coś tam umiem. - potwierdziłam.
        -To powiedz, jej, że za godzinę, ewentualnie dwie wracam. - poprosił.
        -Ona nie mówi po angielsku? - zdziwiłam się.
        -Nie wiem. Nie rozumiem jej. - odpowiedział.
        Wszystko wytłumaczyłam recepcjonistce i po chwili Harry był wolny. Wyszliśmy z hotelu. W podziękowaniu mnie pocałował. Nie robiło to na mnie zbytniego wrażenia. Jednak zawsze wtedy serce lekko mi przyspieszało.
        -Kocham Cię. - szepnął mi na ucho. Zaczęłam się zastanawiać, czy mówi prawdę, czy kłamie. Na pewno powiedział to już wielu dziewczyną. Nawet, jeśli nie liczyć tych wszystkich zauroczonych Directioners.

środa, 3 kwietnia 2013

Chapter 7/Vashappeninwoman?

    Byłam na maksa wściekła na Alisę. Od początku jej nie lubiłam, ale dziewczyny się uparły, aby ją przyjąć. Cóż miałam zrobić, bardzo liczyłam się z ich zdaniem. Teraz mają. Ona wymyśliła sobie, że Sophie ma udawać związek z Harrym. Bardzo mi było żal tego chłopaka, bo nawet polubiłam One Direction dzięki tym wspólnym koncertom. Nawet na Zayna nie byłam już tak zła. Poza tym widziałam od początku, że Harry czuje coś więcej do mojej przyjaciółki. Nie chciałam jej jednak nic mówić. One też chyba lubi chłopaków tylko sama przed sobą nie chce tego przyznać. Dziwiłam się jej ja bym tak nie mogła.
   Siedziałam w pokoju sama z Alisą, bo Vicky poszła się przejść, a Megan słabiej się poczuła, więc poszła spać. Alisa postanowiła pójść do swojego pokoju, a ja ją odprowadziłam.
-Wiesz Megan jest zajęta, a Vick się na pewno się nie zgodzi, ale może ty też byś udawała związek . Na przykład z Zaynem. Wiesz takie od nienawiści do miłości. On także tego nie musi tego wiedzieć. Pobajerujesz trochę i tyle. To co?-powiedziała Alisa, gdy byłyśmy pod jej pokojem.
-Co?! Ty jesteś chora!-krzyknęłam po czym z płaczem wybiegłam z pokoju. Biegłam ile sił w nogach. W mojej głowie kłębiły się myśli. Nie potrafiłam kłamać. Nie lubiłam też ranić ludzi. Nie postąpiłabym tak nawet w stosunku do Zayna. Ranienie ludzi nie było w mojej naturze.
    Zanim się obejrzałam siedział am na ławce pod Pałacem Kultury. Był wieczór więc budowla była pięknie oświetlona. Nagle za sobą poczułam charakterystyczny zapach papierosów i wody kolońskiej. Osoba ta położyła rękę na moim ramieniu.
-Zostaw mnie.-powiedziałam cicho.
-Co się stało?-spytał Zayn.
nie ważne-odpowiedziałam jeszcze ciszej.
-Jak mi powiesz to będzie ci lżej.-nalegał chłopak. Miał racje, więc opowiedziałam mu o Alisie, o udawanym związku Sophie i Harrego i o tym, że mnie też na to namawiała.
-A to szmata! Chodź musimy to powiedzieć Harremu.-wykrzyczal mulat.
-Nie. Będę miała potem kłopoty, a to miał być sekret. Poza tym nie chcę żeby Harry źle myślał o Sophie. Ona naprawdę go kocha. Tylko sama przed sobą nie umie się do tego przyznać. Raz gdy się w nocy obudziłam słyszałam jak przez sen mówi jego imię.-powiedziałam i ugryzłam się w język. Nie powinna mówić takich rzeczy.
-No dobra. Wracajmy do hotelu. Trzeba się jeszcze spakować. W końcu jutro jedziemy do Trójmiasta.-powiedział Zayn. Zgodziłam się z nim, więc powoli zaczęliśmy wracać do hotelu.
     Rano wszyscy wstali i spakowali ostatnie rzeczy i szykowali się do wyjazdu. Ja poszłam do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam to. Na dole zauważyłam, że Harry ma taką samą bluzę.
-Bliźniacy!-krzyknęliśmy w tym samym momencie. Goście hotelu patrzyli się na nas dziwnie. Gdy zebraliśmy się już wszyscy ruszyliśmy do taksówek. Na szczęście przed hotelem nie było paparazzi. Spojrzałam Sophie i Harrego. Obejmowali się, a Harry ją co chwile całował. Po twarzy mojej przyjaciółki można było poznać, że ciężko jej z tym kłamstwem. Taksówki zawiozły nas prosto na dworzec. Na pociąg czekaliśmy może pięć minut. Gdy przyjechał zajęliśmy miejsca w wynajętym specjalnie dla nas przedziale. Pociąg ruszył. Po około dwóch godzinach jazdy pociąg się zatrzymał.
-Co do licha?-spytał Liam. "Pociąg z Warszawy do Gdańska ma pewne usterki techniczne, przez co podróż późni się o godzinę. Przepraszamy." wydobył się glos kobiety z głośnika.
-Polskie linie kolejowe.-powiedziałam w tym samym momencie co Sophie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Sophie. A skąd ty to wiesz?-spytała Megan.
-Nie mówiłyśmy im nigdy?-spytałam Włoszki.
-Nie chyba nie.-odpowiedziała lokowata.
-No to tak.-zaczęłam- Z Sophie znam się odkąd skończyłam 12 lat, a ona 11. Pojechałam na obóz taneczny do Włoszech. Sophie też tam była. No i tak się poznałyśmy. Od tego czasu co roku w wakacje się spotykałyśmy. Albo u niej albo u mnie. Poza tym jej mama ma korzenie polskie.-powiedziałam.
-Wow! Nie wiedziałyśmy.oznajmiła Vicky.
    Po godzinie pociąg ruszył. Zauważyłam, że Megan ma dużo wspólnych tematów z Liamem ,a Vicky z Niallem. Nawet Sophie gadała chętnie z Harrym. Z tego co podsłuchałam ich rozmowa dotyczyła pielęgnacji ich boskich loczków. Natomiast Zayn i Louis grali w Fife na PSP. Postanowił am napisać do mojego chłopaka, że przyjeżdża. Nikt z tego towarzystwa nie wiedział, że mam chłopaka. Wyjątkiem była Sophie jej mówiłam o wszystkim. Nawet go poznała i się z nim zaprzyjaźniła. Chłopak ma na imię Maks. Na odpowiedź od niego nie musiałam długo czekać. Napisał, że przyjedzie po mnie i dziewczyny na dworzec.
-Z kim tak piszesz?-spytał Zayn zaglądając mi przez ramię.
-Z Maksem.-odpowiedziałam.
-Kim jest Maks spytał Louis.
-Chłopakiem .-odpowiedziałam.
-Czyim?-spytał Zayn.
-Moim.-odpowiedziałam.
-Masz chłopaka?-spytała Vick.
-Tak i jak tylko skończy studia jedzie do Londynu.-odpowiedziałam.
-A co studiuje?-zapytał Niall.
-Projektowanie ubrań. Jego projekty nosze na gale.-oznajmiłam.
Te twoje zajebiste sukienki są jego?-spytała zdziwiona Megan na co ja kiwwnęłam głową.
-I jest bratem Łoszyrda.-powiedziałam.
-Serio? Nigdy Łoszyrd o nim nie wspominał.-powiedziała Vicky.
-On nigdy nic nie mówi o swojej rodzinie. Ja wszystko wiem dzięki Kate.-stwierdziła Sophie.
-W sumie racja.-potwierdziła rudowłosa.
-Maks przyjedzie po nas na dworzec.-poinformowałam dziewczyny.
-A co z nami?-spytali chłopacy.
-Dla was Paul zamówił taksówki.-oznajmiła im Vicky. "Stacja końcowa" rozbrzmiał głos w głośniku. Zaczęliśmy się zbierać. Gdy tylko pociąg stanął i otworzonyo drzwi wybiegł am na peron. W tłumie ludzi zauważył am Maksa. Podbiegłam do niego i złożył am soczyste go buziaka na jego ustach.

--------------------------------------------------------------------------


Maks Devis
Dwudziestolatek z Polski. Chłopak Kate. Jest w niej zakochany po uszy. Chciałby spędzić z nią resztę życie. Jak tylko skończy studia chce się przeprowadzić do Londynu za Kate. Cieszy się, że dziewczyna nosi jego projekty. Jest też z niej dumny z powodu kariery. Jest najszczęśliwszy na świecie kiedy jego dziewczyna jest szczęśliwa. Jest romantyczny i gotowy do poświęceń. Słucha rocka. Nie lubi One Direction, bo jest zazdrosny o Kate.

poniedziałek, 25 marca 2013

Story 6 / belikeharrystyles

        -Mam pomysł!!! - powiedziała Alisa wbiegając bez zaproszenia do naszego pokoju.
        Cała nasza czwórka mieszkała w wielkim apartamencie w jakimś pięciogwiazdkowym hotelu w warszawie. Następny koncert miałyśmy grać w Gdańsku. Mam nadzieje, że będą osobne pokoje.
        -Jaki? - zapytałam z pewnością, że nikt inny tego nie zrobi.
        -Któraś z was i któryś chłopak z One Direction możecie udawać parę! - powiedziała entuzjastycznie.
        -Hm... Ten pomysł to najgorszy pomysł jaki kiedykolwiek słyszałam. - powiedziałam udając zamyślenie.
        -A poza tym chłopcy się nie zgodzą. - powiedziała Megan obojętnie.
        Wiedziała, że nie może zostań wyznaczona do tej roli. Ona już miała chłopaka. Finn jest lubiany przez fanów. Podobnie jak Megan jest raczej zrównoważony. Pasują do siebie i żal byłoby ich rozdzielać. A jeśli chodzi o dziewczynę która miałaby być dziewczyną jednego z chłopców, to pewnie byłabym to ja.
        -Nie muszą wiedzieć. Sophie jest niezła aktorką. Zagra szaleńczą miłość. On nie musi wiedzieć, że to kłamstwo. - mówi obojętnie.
        -Czemu ja? - mówię lekko podirytowana.
        -Bo ty jesteś taką najbardziej rzucająca się w oczy członkinią. - tłumaczy Alise.
        -Znowu ja... - mówię obrażona.
        Jednak i tak postanawiam to zrobić. Może to nas nieźle zareklamować. Tak przynajmniej mówi Alise. Oby miała racje bo inaczej nie będzie z nią dobrze.
        -Najlepiej idź już sobie któregoś wypatrzeć. Są w swoim pokoju. - mówi Alise.
        -Ech... - wzdycham i idę do pokoju tych niedorozwojów.
        Gdy pukam do drzwi prawie od razu otwiera mi Harry. Nie ma na sobie koszulki. Po tym, że trzyma jakąś w ręku można stwierdzić, że się przebierał. Wpatruję się w niego zaskoczona.
        -Mogę Ci w czymś pomóc? - pyta.
        -Tak. To znaczy nie. Właściwie to nie chcę przeszkadzać, więc może jeż pójdę. - mówię rozkojarzona.
        -Nie przeszkadzasz. O co chodzi?
        -O nic. Nudzi mi się po prostu. - mówię.
        -Mi też. Inni poszli zwiedzać miasto a mi się jakoś nie chciało. - mówi z uśmiechem. -Może wejdziesz? - proponuję.
        -Dobrze.
        Wybrałam Harrego, bo uważam, że nawet go nie zaboli jeśli dowie się, że blefuję. To znaczy, jeśli to co czytam w gazetach to prawda. Dużo czytam o 1D. Lubie ich muzykę tylko nie lubię ich.
        W pokoju panował dość dostateczny porządek. Było czysto, jakbym miała porównywać go z naszym.
        -Po co Ci ten wielki motyl? - pytam naglę.
        -Co? - pyta zdziwiony.
        Wskazałam na jego brzuch a on zaczął się śmiać. Czyżby ze mnie?
        -To +20 do księżniczki wróżki, tak? - pytał chichocząc.
        -Jak tak na to patrzeć. - mówi nie ukrywając rozbawienia.
        -Czyli to prawda! Chcesz być księżniczką wróżką! - mówię z udawanym przerażeniem.
        -Tak. - mówi dumnie.
        Zwijamy się ze śmiechu przez około dwie minuty aż w końcu się uspokajamy.
        -Odbija nam. - powiedział.
        -Chyba tobie. - mówię.
        Postanowiliśmy też przejść się na spacer. Harry powiedział, że może spotkamy resztę.
        -Dlaczego zawsze nosisz warkocza? - pyta nagle Harry.
        -Bo mi się tak podoba. - tłumaczę.
        -A jakie ogólnie masz włosy? W sensie proste, kręcone, falę.
        -No loki ale...
        -To czemu je ukrywasz? - pyta zdziwiony.
        -Bo tak. - mówię już ciut poddenerwowana.
        -Ok. - mówi.
        No i moja praca znacznie się skróciła. Nie będę musiała nic już praktycznie robić. Wyznawać mu miłości, flirtować z nim i inne takie duperele. Dlaczego? Pocałował mnie. Z jednej strony mam ochotę go walnąć, z drugiej jestem mu wdzięczna za ułatwienie pracy.
        Gdy się ode mnie oderwał nie wiedziałam co zrobić. Przecież "jestem" szaleńczo w nim zakochana. Powinnam jeszcze raz go pocałować? A może coś powiedzieć. Tylko co?
        Przez dłuższą chwile patrzymy sobie w oczy.
        -Przepraszam. - mówi.
        -Niby za co? Za znaczne ułatwienie mi życia? - to nie kłamstwo tylko prawda, ale może inaczej to odbierze. Taki był przynajmniej plan.
        -Jak to? - dziwi się.
        -Od pewnego czasu zastanawiam się, jak wyznać Ci, co do Ciebie czuje. - kłamię. Nic do niego nie czuję. Nic a nic. Nawet przyjaźni, obrzydzenia, nienawiści. NIC.
        -Na prawdę? - pyta. W jego oczach błyszczą iskierki nadziei.
        -Tak. - ponownie mijam się z prawdą.
        Ponownie mnie całuję. Będę musiała to znosić pewnie przez jakiś czas. Później znajdzie sobie inną, ja zagram niepocieszoną i koniec oszustw. Przynajmniej oby. Oby znalazł jakąś inną bo inaczej to się nie skończy Happy End-em. Dla mnie.

piątek, 22 marca 2013

Chapter 6/Vashappeninwoman?

   ~~~~Kate~~~~
       Gdy powoli otworzyłam oczy zobaczyłam , że jestem w jakimś białym pokoju, a nad mną stoją dziewczyny, One Direction i jakiś koleś.
-Co się stało?-spytałam.
-Nie pamiętasz? Byłaś na rollercoasterze i miałaś zawał.oznajmiła Megan, a ja zaczęła sobie wszystko przypominać. To wszystko było przez Malika. Spojrzałam na niego takim wzrokiem, że dziewczyny twierdzą, że w taki sposób to ja mogę nawet ludzi mordować. Chłopak na to spuścił głowę i wgapiał się w swoje buty.
-Witam panią. Jestem pani lekarzem prowadzącym. Obudziła się pani już wczoraj, ale miała pani jednodniowy zanik pamięci. Z tego powodu podaliśmy pani leki nasenne i przespała pani tę dobę. Gdy pani będzie gotowa proszę przyjść po wypis. 'Podreperowaliśmy' pani trochę serce także nie będzie się już pani bać adrenaliny i spokojnie może pani wskazać na rollercoastery.-oznajmił obcy facet.
-No, no. Przystojny, mądry i z poczuciem humoru. Ideał każdej kobiety.-zaśmiałam się. Lekarz na to się uśmiechnął i wyszedł. Widziałam, że Zayn odprowadza go wściekłym wzrokiem, jednak nic mnie to nie obchodziło.
-Tu masz dres. Przebierz się i wracamy.-odparła Vick podając mi torbę sportową z ubraniem i szczoteczką w środku. Poszłam więc do łazienki. Ubrałam dres zrobił am niedbale go koka, umyłam żeby i wróciłam do sali. One Direction już nie było, a dziewczyny stały i czekały.
-Pamiętasz, że jutro jedziemy do Polski?-spytała Sophie.
jak mogła bym zapomnieć? Przecież to mój kochany kraj.-oznajmiłam.-To co jedziemy?-zapytałam. Dziewczyny przytaknęły. Poszłam po wypis i wróciłyśmy do domu.
    Gdy byłyśmy w domu ja poszłam na swoje piętro i ubrałam coś normalnego. Gdy skończyłam się malować akurat zawołań o nas na obiad. Dziewczyny miały grillowanego kurczaka, a ja makaron z truskawkami, bo przez parę dni musiał am przestrzegać diety. Po obiedzie lokaj przyniósł nam pocztę. Wpierw odpisałam na 5 listów od fanek. Nie byłam jak Taylor Swift nie wyrzucałam ich od razu. Prawie zawsze odpisywałam. Na końcu była dziwna niebieska koperta. Na jej przodzie było pieczarką Modest. Otworzyłam ją zastanawiając się czego oni ode mnie chcą. Okazało się, ze maja dla mnie propozycję grania na perkusji w popowym zespole z jakimiś plastikami.
-Dziewczyny dostałam propozycję od Modest.-powiedziałam ze śmiechem.
-Ja też.-oznajmiła Vick.
-I ja też.-odpowiedziała Megan.
-A ja wczoraj. Oni myślą, że nas rozdzielą. Są zazdrośni o to, że odnosimy większe sukcesy niż ich gwiazdeczki. Oczywiście nie licząc Little Mix.-powiedziała Sophie.
-Racja oni są nienormalni. A co do Little Mix to mają być podobno na naszym koncercie w przyszłym miesiącu w Londynie.-oznajmiłam i razem z Sophie zaczęłyśmy się cieszyć.
        Resztę dnia spędziłyśmy przed telewizorem.
-No dobra zbierały się jutro w stajemy o czwartej.-przerwała nam oglądanie Megan.
-Ale mamooo.-zaczęłyśmy.
żadnych ale. Spać, ale to już.-rozkazała nasza 'mummy'. Z ociąganiem i niechętnie ruszyłyśmy się z kanapy i poszłyśmy na swoje piętra.
     Następnego dnia wszystkie wstałyśmy punktualnie, oprócz Sophie. Ta się strasznie ociągała. Miała szczęście, że spakowałyśmy się poprzedniego dnia. Ja w sumie nie musiał am się pakować. Miałyśmy koncert w Gdyni i Gdańsku, a moi rodzice mieszkali w Gdyni, więc miałam tam rzeczy. My miałyśmy nocleg domu moich rodziców, a One Direction spadło w hotelu w Sopocie. Wracając do tematu. Ja i tak brałam ze sobą bagaże.
     Zjadłam śniadanie, umyłam się i ubrałam to. Z dziewczynami spotkałam się pod drzwiami. Gdy byłyśmy już w komplecie zapakowałyśmy się i wsiadłyśmy do taksówki.
-----------------------------------------------------------
Myślałam, że wyjdzie dłuższy. Trochę późno jest więc muszę lecieć. Dalszy ciąg będzie w story. Jednak ja też coś jutro napisze.

Story 5 / belikeharrystyles

       To dziś. Obudzili nas o czwartej. Ja jednak zignorowałam to i poszłam z powrotem spać. Niestety później poniosłam konsekwencje i musiałam szybko się umyć ubrać w to. Nie malowałam się już tylko nałożyłam delikatną warstwę matującego kremu na twarz i lekko pomalowałam rzęsy. Musiałam iść do taksówki z mokrymi włosami.
        -No nareszcie! - powiedziała zniecierpliwiona Megan.
        Biedna. Była nerwowa bo  nie zjadła śniadania.
        Kate była już cała i zdrowa jeśli chodzi o jej wypadek na rollerkosterze. Dziś mogła spokojnie polecieć z nami do polski.
         -Koncert nadchodzi! - pisnęła Victoria.
         W ręce trzymała kanapkę która była już do połowy zjedzona.To nie fair. Ja też bym chciała kanapkę. Niestety Vicky często myśli tylko o sobie. Ale i tak ją kocham.
         -Nie mogę się już doczekać. A i chłopaki będą czekać na nas na lotnisku. - powiedziała podekscytowana Megan.
         No tak. One Direction. Mieli jechać z nami. Kate była tak wkurzona gdy się o tym dowiedziała. Ale no cóż. Pewnie teraz Megan będzie musiała uspokajać ich podczas kłótni.
         -Od razu chcę przypomnieć, że to nie ja ich zapraszałam. - powiedziałam oficjalnie.
         -Ani ja. - powiedziała Vicky.
         Uśmiechnęłam się do niej a ona mi to odwzajemniła. Byłyśmy jedynymi dziewczynami które wiedziały o co chodzi.  Wybuchłam niekontrolowanym śmiechem na wyobrażenie kłótni które odbędą się w Polsce.
         -Lubie jeść gofry. - powiedziałam gdy przestałam się już śmiać.
         -Ty to zawsze wiesz co powiedzieć. - westchnęła Megan.
         -Alisa też jest na miejscu? - spytała ją Kate.
         -Tak. A przynajmniej wczoraj mówiła, że będzie. - odpowiedziała zamyślona Megan.
         W końcu dojechałyśmy na lotnisko. Tam faktycznie już czekała Alisa z 1D. Nie cieszyłam się zbyt na ich widok. To znaczy One Direction nie Alisy. Choć ona była mi bardziej obojętna. Zbyt często ją widuję.
         -Nareszcie. - powiedziała Alisa.
         -DO POLSKI! - pisnęła Vicky.
         -Ta. A kiedy pojedziemy do Włoch? - spytałam.
         -Zobaczymy. - westchnęła Alisa.
         Poszłyśmy przejść wszystkie odprawy i tak dalej. Samolot już przyleciał i zaraz mieliśmy wsiąść na pokład.
         -No w końcu. - powiedział Zayn gdy w końcu weszliśmy na pokład.
         Mieliśmy swoją taką jakby własną kabinę na przodzie. Pasażerowie mogli wsiadać tylko tyłem. To był jeden z wielu plusów bycia sławnym.
         -Sophie, choć na chwilę. - zawołała mnie Alisa.
         Oddaliłyśmy się trochę od innych.
         -Dostałaś list od Modest? - zapytała.
         -Dostałam. Ale nie martw się. Ani mi się śni odchodzić. - uspokoiłam ją.
         -Przemyśl to jeszcze raz. To porządna propozycja. Poza tym wiem, że czytałaś bo im odpowiedziałaś. Wiem bo przecież zarządzam waszą pocztą.
         -No racja. - powiedziałam.
         -Dziewczyny mogą znaleźć sobie inną wokalistkę. A taka szansa może się już nie powtórzyć. - powiedziała Alisa.
         -Co? - powiedziałam oszołomiona. -Tak łatwo mnie zastąpić? - powiedziałam oburzona.
         -No właśnie nie. Dlatego Modest poprosiło CIEBIE a nie inną dziewczynę. - powiedziała.
         -Ale ja nie chcę! - krzyknęłam i wróciłam na swoje miejsce bo zaraz mieliśmy startować.
         Podczas lotu myślałam tylko o tym co powiedziała mi Alisa. Czy ona na prawdę chciała żebym przeszła do Modest? Uważa, że mogę zostawić moje przyjaciółki? Nigdy!

Chapter 5/Vashappeninwoman?

   ††††Megan††††
   Rozmawiałam z Sophie i próbowałam się dowiedzieć czemu płacze, ale ona się rozłączyła. Było mi głupio, że tak ją samą zostawiłam. Postanowiłam pojechać do szpitala i przy okazji zobaczyć co z Kate. Spytałam Vick czy jedzie ze mną, jednak ona nic nie odpowiedziała. Zachowywała się jakby się nic nie działo. Powiem szczerze działała mi na nerwy. Już nawet Clavis bardziej martwił się o dziewczyny.
     Gdy byłam przed szpitalem zauważyłam, że stoi żółte Lamborghini. Oznaczało to, że Sophie tu jest. Weszłam do szpitala i od razu trafiłam na pielęgniarkę zajmującą się Kate.
-Co z nią?-spytałam.
-Obudziła się, a jej stan jest dobry. Jednak ma krótkotrwały zanik pamięci. Podamy jej teraz leki nasenne. Do jutra będzie spać i wtedy powinna już odzyskać pamięć. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to jutro ją wypuścimy. A jeśli chodzi o jej przyjaciółkę to pobiegła z płaczem do samochodu.-odpowiedziała.
-Dziękuje pani.-zwróciłam się do pielęgniarki i poszlak w stronę samochodu Sophie. Do Kate nie było sensu iść. I tak by mnie nie pamiętała.
    Gdy byłam przed Lamborghini, zapukałam w szybę.
-Kimkolwiek jesteś odejdź.-usłyszałam głos Sophie.
-To ja, Megan. Chciałam cię przeprosić i powiedzieć, że Kate ma zanik krótkotrwały zanik pamięci, ale prawdopodobnie jutro wyjdzie.-oznajmiłam na jednym wydechu.
-Czyli dalej jest naszą przyjaciółką?-spytała radośniejszym głosem, otwierając drzwi.
-Tak.-odpowiedziałam ze śmiechem. Na te słowa Sophie rzuciła się na mnie i zaczęła piszczeć z radości.
-A teraz choć zwracamy do domu. Kate musi się wyspać, a ty odpocznij, zjedz coś i jutro tu po nią wrócimy.-powiedziałam. Sophie przystała na tą propozycję i pojechałyśmy do domu.

ΔΔΔΔZaynΔΔΔΔ

    Miałem strasznie poczucie winy. To wszystko było przeze mnie. Ja chciałem po prostu zwrócić na siebie uwagę Kate. Było mi tak przykro. Ona teraz leżała w szpitalu i o mało co nie umarła. Chłopacy , Sophie i Megan już pojechali, ale ja jeszcze zostałem przy niej. Najchętniej siedziałbym przy niej cały czas, ale szpital tego zabrania. Była taka piękna kiedy spała. Byłem nią zauroczony, jeśli nie zakochał em się w niej. Jednak ona mnie prawdopodobnie nienawidziła. Cóż, nie dziwnie się jej. Postaram ją przeprosić i się zaprzyjaźnić. 
    Się działem przy niej do 23, a potem przegonił a mnie pielęgniarka. Poszedłem od razu do domu, bo byłem padnięty.

--------------------------------------------------------
Sorry, że taki krótki, ale brak weny. Obiecuje, że następny chapter będzie dłuższy.