Siedziałam w pokoju sama z Alisą, bo Vicky poszła się przejść, a Megan słabiej się poczuła, więc poszła spać. Alisa postanowiła pójść do swojego pokoju, a ja ją odprowadziłam.
-Wiesz Megan jest zajęta, a Vick się na pewno się nie zgodzi, ale może ty też byś udawała związek . Na przykład z Zaynem. Wiesz takie od nienawiści do miłości. On także tego nie musi tego wiedzieć. Pobajerujesz trochę i tyle. To co?-powiedziała Alisa, gdy byłyśmy pod jej pokojem.
-Co?! Ty jesteś chora!-krzyknęłam po czym z płaczem wybiegłam z pokoju. Biegłam ile sił w nogach. W mojej głowie kłębiły się myśli. Nie potrafiłam kłamać. Nie lubiłam też ranić ludzi. Nie postąpiłabym tak nawet w stosunku do Zayna. Ranienie ludzi nie było w mojej naturze.
Zanim się obejrzałam siedział am na ławce pod Pałacem Kultury. Był wieczór więc budowla była pięknie oświetlona. Nagle za sobą poczułam charakterystyczny zapach papierosów i wody kolońskiej. Osoba ta położyła rękę na moim ramieniu.
-Zostaw mnie.-powiedziałam cicho.
-Co się stało?-spytał Zayn.
nie ważne-odpowiedziałam jeszcze ciszej.
-Jak mi powiesz to będzie ci lżej.-nalegał chłopak. Miał racje, więc opowiedziałam mu o Alisie, o udawanym związku Sophie i Harrego i o tym, że mnie też na to namawiała.
-A to szmata! Chodź musimy to powiedzieć Harremu.-wykrzyczal mulat.
-Nie. Będę miała potem kłopoty, a to miał być sekret. Poza tym nie chcę żeby Harry źle myślał o Sophie. Ona naprawdę go kocha. Tylko sama przed sobą nie umie się do tego przyznać. Raz gdy się w nocy obudziłam słyszałam jak przez sen mówi jego imię.-powiedziałam i ugryzłam się w język. Nie powinna mówić takich rzeczy.
-No dobra. Wracajmy do hotelu. Trzeba się jeszcze spakować. W końcu jutro jedziemy do Trójmiasta.-powiedział Zayn. Zgodziłam się z nim, więc powoli zaczęliśmy wracać do hotelu.
Rano wszyscy wstali i spakowali ostatnie rzeczy i szykowali się do wyjazdu. Ja poszłam do łazienki wzięłam prysznic i ubrałam to. Na dole zauważyłam, że Harry ma taką samą bluzę.
-Bliźniacy!-krzyknęliśmy w tym samym momencie. Goście hotelu patrzyli się na nas dziwnie. Gdy zebraliśmy się już wszyscy ruszyliśmy do taksówek. Na szczęście przed hotelem nie było paparazzi. Spojrzałam Sophie i Harrego. Obejmowali się, a Harry ją co chwile całował. Po twarzy mojej przyjaciółki można było poznać, że ciężko jej z tym kłamstwem. Taksówki zawiozły nas prosto na dworzec. Na pociąg czekaliśmy może pięć minut. Gdy przyjechał zajęliśmy miejsca w wynajętym specjalnie dla nas przedziale. Pociąg ruszył. Po około dwóch godzinach jazdy pociąg się zatrzymał.
-Co do licha?-spytał Liam. "Pociąg z Warszawy do Gdańska ma pewne usterki techniczne, przez co podróż późni się o godzinę. Przepraszamy." wydobył się glos kobiety z głośnika.
-Polskie linie kolejowe.-powiedziałam w tym samym momencie co Sophie i zaczęłyśmy się śmiać.
-Sophie. A skąd ty to wiesz?-spytała Megan.
-Nie mówiłyśmy im nigdy?-spytałam Włoszki.
-Nie chyba nie.-odpowiedziała lokowata.
-No to tak.-zaczęłam- Z Sophie znam się odkąd skończyłam 12 lat, a ona 11. Pojechałam na obóz taneczny do Włoszech. Sophie też tam była. No i tak się poznałyśmy. Od tego czasu co roku w wakacje się spotykałyśmy. Albo u niej albo u mnie. Poza tym jej mama ma korzenie polskie.-powiedziałam.
-Wow! Nie wiedziałyśmy.oznajmiła Vicky.
Po godzinie pociąg ruszył. Zauważyłam, że Megan ma dużo wspólnych tematów z Liamem ,a Vicky z Niallem. Nawet Sophie gadała chętnie z Harrym. Z tego co podsłuchałam ich rozmowa dotyczyła pielęgnacji ich boskich loczków. Natomiast Zayn i Louis grali w Fife na PSP. Postanowił am napisać do mojego chłopaka, że przyjeżdża. Nikt z tego towarzystwa nie wiedział, że mam chłopaka. Wyjątkiem była Sophie jej mówiłam o wszystkim. Nawet go poznała i się z nim zaprzyjaźniła. Chłopak ma na imię Maks. Na odpowiedź od niego nie musiałam długo czekać. Napisał, że przyjedzie po mnie i dziewczyny na dworzec.
-Z kim tak piszesz?-spytał Zayn zaglądając mi przez ramię.
-Z Maksem.-odpowiedziałam.
-Kim jest Maks spytał Louis.
-Chłopakiem .-odpowiedziałam.
-Czyim?-spytał Zayn.
-Moim.-odpowiedziałam.
-Masz chłopaka?-spytała Vick.
-Tak i jak tylko skończy studia jedzie do Londynu.-odpowiedziałam.
-A co studiuje?-zapytał Niall.
-Projektowanie ubrań. Jego projekty nosze na gale.-oznajmiłam.
Te twoje zajebiste sukienki są jego?-spytała zdziwiona Megan na co ja kiwwnęłam głową.
-I jest bratem Łoszyrda.-powiedziałam.
-Serio? Nigdy Łoszyrd o nim nie wspominał.-powiedziała Vicky.
-On nigdy nic nie mówi o swojej rodzinie. Ja wszystko wiem dzięki Kate.-stwierdziła Sophie.
-W sumie racja.-potwierdziła rudowłosa.
-Maks przyjedzie po nas na dworzec.-poinformowałam dziewczyny.
-A co z nami?-spytali chłopacy.
-Dla was Paul zamówił taksówki.-oznajmiła im Vicky. "Stacja końcowa" rozbrzmiał głos w głośniku. Zaczęliśmy się zbierać. Gdy tylko pociąg stanął i otworzonyo drzwi wybiegł am na peron. W tłumie ludzi zauważył am Maksa. Podbiegłam do niego i złożył am soczyste go buziaka na jego ustach.
--------------------------------------------------------------------------
Maks Devis
Dwudziestolatek z Polski. Chłopak Kate. Jest w niej zakochany po uszy. Chciałby spędzić z nią resztę życie. Jak tylko skończy studia chce się przeprowadzić do Londynu za Kate. Cieszy się, że dziewczyna nosi jego projekty. Jest też z niej dumny z powodu kariery. Jest najszczęśliwszy na świecie kiedy jego dziewczyna jest szczęśliwa. Jest romantyczny i gotowy do poświęceń. Słucha rocka. Nie lubi One Direction, bo jest zazdrosny o Kate.